Przydatność 60%

Kanony piękna w epokach literackich

Autor: Kamil_Bulonis

Czymże jest piękno? Niezwykle trudno w sposób krótki i zwięzły przypisać temu pojęciu jakąkolwiek teorię. Dzieje się tak, ponieważ piękno jest pojęciem względnym a wielu powiedziałoby, że jest ono niezwykle subiektywne. W encyklopedii czytamy: „Piękno jest podstawową kategorią estetyki, określającą zasady i czynniki przeżyć estetycznych.” Niestety encyklopedyczna formuła nie daje nam najmniejszego pojęcia o pięknie - o tym, czym naprawdę ono jest. A jest ono mówiąc w ogromnym skrócie największą doskonałością świata i w sposób słownikowy nigdy nie da się uchwycić naczelnej zasady, jaką się kieruje.

Jak już zwróciłem uwagę we wstępie piękno jest wartością subiektywną, dlatego każdy twórca może mieć jego własną wizję, która niekoniecznie musi być podobna do naszej. Niewątpliwie piękno jest czymś niezwykłym i niejednolitym, ponieważ dla każdej epoki przybierało ono różne postacie i zawsze pozostawało ideałem.

Kiedy dziś myślimy o Europie – jako
o centrum kultury i piękna – przesuwają się nam przed oczyma obrazy wielkich stolic: Paryża, Londynu, Berlina, Wiednia, Rzymu. Przed wiekami jednak źródła kultury europejskiej biły w innych przestrzeniach: na Bliskim Wschodzie i na południowych krańcach dzisiejszej Europy, nad Morzem Śródziemnym. Dlatego właśnie poszukiwania piękna zacznę od początku, czyli od antyku.

„Starożytność doskonała”


A historia piękna jest bardzo długa, sięga czasów starożytnych. To właśnie starożytni Grecy powzięli tę myśl, że piękno jest warunkiem doskonałości
i najwyższej sztuki. Co więcej, wskazali, na czym doskonałość piękna i sztuki polega. I tak właśnie pitagorejczycy twierdzili, że polega na właściwej proporcji i harmonijnym układzie części. Nazwali je proporcją, „symmetrią”, harmonią, ładem. Widzieli
w pięknie tajemnicę sztuki, zwłaszcza muzyki,
o której mówili, że jest dziełem bogów, dając w ten sposób wyraz jej doskonałości. Kontynuatorem ich był Platon, o którym po wiekach powie wielki renesansowy pisarz Giovanni Boccaccio, że „utożsamiał piękno
i doskonałość, chęci mnogie i mądre, wielkie
i podniosłe niczym Apollo na swym podniebnym rumaku”. I rzeczywiście w swym największym dziele pt. „Uczta” ukazał Platon, czym jest prawdziwe piękno, które „jest w sobie, przez siebie, w wieczności swej jedynej formie”. Sądził, że sztukę powinna cechować „właściwość”; za „właściwe” zaś miał to, co odpowiednie, „trafne, należne, bez odchyleń”, krótko mówiąc: „doskonałe”.

Idąc jego szlakiem filozofowie i artyści greccy
w teorii i praktyce byli szermierzami piękna artystycznego i przeciwstawiali się fantazji, która według nich odbiegała od doskonałości na poczet bogactwa, wielości, różnorodności i nowości. Później w dobie hellenizmu teoria pisarzy zachwalała również uroki fantazji, jednakże praktyka artystów długo pozostawała przy jedynej doskonałości. W przekonaniu, że doskonałość jest jedna, pitagorejczycy, Platon
i ich zwolennicy twierdzili, że jedno jest też piękno; stąd zaś wynikało, że dla każdego rodzaju sztuki jest jedna tylko doskonała i właściwa postać – wbrew tym, co sądzą, że piękno może mieć wiele postaci i chcieliby postaci tych wynaleźć jak najwięcej. Przekonanie pitagorejczyków i Platona
o jedyności piękna i sztuki udzieliło się ogółowi Greków. Wytworzyli oni podziwiany i naśladowany przez wszystkich artystów wszystkich epok – klasycyzm piękna. Plutarch pisze, że we wczesnej erze greckiej wręcz „nie było wolno w kompozycjach zmieniać ani tonacji ani rymów”. Harmonie uznane za doskonałe obowiązywały nawet prawnie, ilekroć utwory muzyczne były grane i śpiewane publicznie.

A niewiele inaczej było w innych sztukach.
W architekturze świątyń od V w. dawnej ery były ustalone „porządki”. Były stałe proporcje dla świątyń doryckich i były inne, również stałe dla jońskich. Nie tylko tradycja i zwyczaj, ale też przekonanie
o jedyności piękna czyniło, że architekci przez wieki
w monumentalnych budowlach stosowali tę samą proporcję. Podobnie było też w rzeźbie, przez wieki głównym wyznacznikiem piękna była doskonała proporcja ludzkiego ciała nawet wtedy, gdy ów ideał był
w rzeczywistości zupełnie inny od pierwowzoru.

Co więcej, panowało przekonanie, że nie tylko są doskonałe proporcje dla każdego rodzaju sztuki
i przyrody, dla świątyni, posągów, dla żywego człowieka, ale też są kształty same w sobie piękne,
w każdym wypadku doskonałe, piękniejsze od innych. Platon sądził, że najpiękniejszą proporcją jest stosunek boku i przekątnej kwadratu. Koncepcja ta przyczyniła się do tego, że artyści, w szczególności architekci, jeszcze w wiekach średnich stosowali tę proporcję, choć zupełnie nie wiedzieli czyje ideały realizują...

Sztuka grecka jest pełna harmonii, piękna, spokoju i słońca. Podobnie wyobrażam sobie życie starożytnych Greków. Życie Ateńczyka znanego nam
z literatury było pogodne i nietrudne a więc piękne. Codziennie było ładnie, bez upału. Morze, drzewo oliwne i krzak wina przynosiły chętnie pożywienie lekkie, strojem był kawałek materii wełnianej
a domowe kłopoty załatwiali niewolnicy i kobiety. Nawet miłość nie chmurzyła tego niebieskiego nieba, gdyż cierpienie miłosne uznano by wnet za wstydliwą dolegliwość. Nie groziła im też starość i śmierć. Umierano w wieku młodym i już zaraz Bogowie czekali na sprawiedliwego. Ateńczyk, zatem bardziej nudził się niż cierpiał.

Niestety po zapoznaniu się z dziełami Homera
i Sofoklesa łatwo mogłem zauważyć, że ów obraz piękna nie jest do końca pełny i nie ukazuje prawdziwego życia tamtych ludzi. Uświadomiłem sobie, że obok literatury toczyło się zwykłe życie, obok Ateńczyków żyli surowi i wojowniczy Spartanie, że Grekom zagrażali Persowie i Macedończycy a kanony piękna tak naprawdę kryły się nie w sztuce, lecz w postawach antycznych społeczeństw.

„Grecja Homera i Fidiasza, Grecja Sofoklesa, Sokratesa i Platona spełnia zadania uwertury – jest prologiem zawierającym wszystkie tematyczne motywy, wszystkie wzorcowe formy realizowanej na tysiące sposobów doskonałości i daje podstawę potomnym.” Jan Józef Szczepański


„Średniowiecze - wewnętrzna ewolucja piękna”


Dzisiejszym ludziom, przywykłym wiązać pojęcie piękna z klasycznymi formami antyku, może się to wydawać dziwne, jednakże średniowiecze, zarówno romańskie jak i gotyckie było przejęte ideą piękna: usiłowano ją osiągnąć przez wierność tradycyjnym proporcjom.

Tę ogromną epokę cechowała wielonurtowość,
a zarazem jednolitość kanonów piękna, które wynikały z faktu, że cała średniowieczna Europa stanowiła kontynent chrześcijaństwa, które niepodzielnie rządziło myśleniem, odczuwaniem, postępowaniem
i twórczością ludzką dążącą do doskonałości.

Wszechwładne panowanie światopoglądu religijnego nie wykluczało przecież twórczości świeckiej, jednakże „świeckość” nie oznaczała tu odcięcia się od chrześcijaństwa, które było dla ówczesnych - wewnętrznym kanonem pięknem i z nim kształtowała się wyjątkowa ideologia dzieł. Badacze średniowiecza zgodnie podkreślają fakt „zanurzenia” całej ówczesnej kultury w systemie wiary, która dla średniowiecznego człowieka była „absolutną potrzebą jego całego światopoglądu i moralności”, drogowskazem pozwalającym na orientację w świecie, wyższą prawdą skupiającą w sobie wszystkie ludzkie idee, wyobrażenia, wartości społeczne i kulturowe a więc była całym pięknem życia. Warto tutaj zauważyć, że to, co dzisiejszy człowiek uważa za fundament wartości życia i za jego piękno, wcale nie musiało mieć takiego znaczenia dla ludzi z innej epoki
i odmiennej kultury.

Całokształt średniowiecznego życia duchowego,
w tym także sztukę, należy odczytywać w świetle uniwersalnym wówczas obowiązujących zasad widzenia
i ujmowania świata, wspólnych dla wszelkiej działalności artystycznej, naukowej i estetycznej.

Świat – stworzony przez Boga – odbierano jako twór celowy, harmonijny, zatem piękny; z pojęciem piękna zaś wiązano prawdę i dobro. Hołdowano zasadzie wyższości dóbr duchowych nad materialnymi, widząc powołanie człowieka w nieustannym wysiłku samodoskonalenia. Idea teocentryzmu, podporządkowująca Bogu wszystkie ludzkie sprawy, dyktowała ujmowanie różnych zjawisk świata jako doskonałych znaków Stwórcy; w znakach tych dopatrywano się, pod ich dosłownym sensem, głębszych ukrytych treści. Wiele przedmiotów – znaków towarzyszących jakiejś scenie – przekazywało informacje, które odczytywano według powszechnie przypisywanych tym przedmiotom znaczeń. Tworzenie
i ujawnianie doskonałości w symbolach wykształciło swoisty sposób lektury rozmaitych przekazów. Dla umiejących czytać, „ubogim duchem” – malarstwo, sztuki plastyczne stanowiły jakby szczególną „literaturę”, „malowaną historię” kanon piękna życia ludzkiego.

Mówiąc o zabytkach średniowiecznej sztuki, musimy sobie koniecznie uzmysłowić nasza niepełną wiedzę w tym zakresie, bowiem nie zachował się cały dorobek tamtej epoki. To, co ocalało, jest tylko częścią, choć wielokroć imponującym sednem ówczesnego piękna kulturalnego. Są to: wielkie utwory muzyczne, np. jednogłoskowe kompozycje chóralne; obrazy artystów niderlandzkich, np. czternastowiecznego malarza Hansa Memlinga, twórcy „Sądu Ostatecznego”, Hieronima Boscha i jego piętnastowiecznego rodaka – Rogera van der Weyden, a także wcześniejszych od nich Włochów: Giotta, Cimabuego i wielu innych znanych z imienia, uprawiających sztukę sakralną i świecką; płasko rzeźbione „Drzwi Gnieźnieńskie” z XII w., wyobrażające sceny z życia św. Wojciecha, rzeźby Wita Stwosza i anonimowych snycerzy piętnastowiecznej Polski, którzy wykształcili kanon tzw. pięknych Madonn, jak np. „Madonna z Krużlowej”.

Całościowe spojrzenie na dorobek naszego średniowiecznego piękna nie skłania jak to zwykliśmy myśleć do pesymistycznego osądu. W ciągu niedługiego czasu, zwłaszcza w XV stuleciu, pojawiło się wiele różnej miary utworów, w tym wybitnych. Odegrały one doniosłą rolę w kształtowaniu się naszego pięknego języka, kultury, cywilizacji i świadomości narodowej, przygotowały grunt dla świetnego rozwoju sztuki słowa w następnej epoce – renesansie.


„Renesans – wybuch doskonałości”


Renesans nie był nagłym wybuchem, natychmiastowym objawieniem nowego kanonu piękna, nowych jakości. Był wynikiem długotrwałego, złożonego historycznego procesu, różnych przemian społeczno – gospodarczych zachodzących w Europie. Tendencje te były przeciwieństwem innego zjawiska, mianowicie rozpadu dotychczasowej jedności europejskiej, jej cesarsko – papieskiej struktury i wspólnej dotąd katolickiej więzi wyznaniowej a w związku z tym odrzucono poprzednie kryteria i ideały doskonałości.

Zagadnieniem Odrodzenia było nie tylko to, co jest doskonałe, ale także - co doskonalsze od innych. Renesansowa estetyka, mniej niż klasyczna, kładła nacisk na jedność rzeczy pięknych. Castiglione w swym „Dworzaninie” pisał o Leonardzie, Mantegni, Rafaelu, Michale Aniele, Giorgione, że „jeden z nich jest do drugiego niepodobny, ale każdy z nich jest w swym stylu najdoskonalszy”. A wielki Leonardo da Vinci, szkicując dzieje swej sztuki pisał, że „sztuka budowania... w Italii osiągnęła doskonałą dojrzałość i piękno” i że Rzymianie „stworzyli tak doskonałą sztukę budowania, że nie było w niej nic tajemnego, ukrytego ani niejasnego”, nic, co by nie było „w zgodzie z samą sztuką”.

W innym ustępie da Vinci przymiotnik „piękny” zestawił z „absolutnym”, a we włoskim przekładzie z „bezbłędnym” i „jakby boskim”. I te określenia zastępowały piękno. Łatwo tutaj mogłem zauważyć, że owe cechy są najprawdziwsze nie tylko dla jego sztuki lecz także dla całego okresu Odrodzenia, bowiem w tym ujęciu Leonardo klasycznie określał kanony piękna jako te, którym nic nie brak i do których nic dodać nie można. Była w tym tradycja Arystotelesa, ale zarazem jej uzupełnienie. I w nawiązaniu do antyku da Vinci argumentował, że piękno zależne jest od wielu rzeczy: od wierności, z jaką przedstawiona jest rzeczywistość, od zakresu objętego przez sztukę, od ogólności, wszechstronności przedstawienia, od trudności, jakie zostały pokonane, od trwałości dzieła, od jego dostępności dla odbiorców, od jego harmonii, ale także od doskonałości rzeczy, które są w dziele sztuki przedstawione. Kierując się tymi kryteriami Leonardo doszedł do wniosku: „najdoskonalszym pięknem jest malarstwo”.

Przedmiotem rozważań renesansu były zarówno piękno proporcji i sztuk, jak również piękno poszczególnych artystów i dzieł; a także – kryteria ich piękna:
A. Piękno jest własnością obiektywną. Tak twierdził Petrarka przeciwstawiając je innym zaletom estetycznym, jak wdzięk.
B. Piękno jest właściwsze sztuce niż naturze.
C. Piękno jest własnością rzadką. Leonardo sądził, że nawet jeszcze grecka architektura go nie osiągnęła.
D. Jest własnością całości dzieła raczej niż jego składników.
E. Jest połączeniem wielu wartości. Boccaccio pisał, że Rafael dlatego odznaczał się pięknem, ponieważ miał wielorakie talenty, w przeciwieństwie do jednostronnego Michała Anioła.
F. Obok talentu piękno wymaga sztuki, to znaczy kunsztu, umiejętności.
G. Piękno nie jest jednakże jedyną wartością dzieła a sztuki; jest jeszcze choćby wdzięk, który w okresie renesansu był odróżniany od piękna.

Idea piękna występowała również w opiniach renesansowych literatów i autorów tych wielu poetyk, które ukazywały się w drugiej połowie XVI wieku. Była też trudniejsza do stosowania niż w teorii architektury i nawet malarstwa. Jednakże piękno było określeniem tak częsty, że aż stało się banalnym. Wielokrotnie występowało w sprzężeniu ze słowem „wspaniały”, co było pochwałą tematu jak i sposobu pisania. Niektórzy pisarze przypisywali człowiekowi szczególną zdolność rozpoznawania kanonów piękna
w dziele. Odróżniali po cycerońsku rodzaje doskonałości wedle rodzaju literatury. Częste stosowanie tego pojęcia pociągnęło za sobą jego subiektywizację. Wiadome przecież było, że dla przyszłych pokoleń już coś innego będzie piękne.

Sztuka renesansu odzwierciedlała idee epoki. Znamionowała ją harmonia formy, spokój, statyczność, jasność konstrukcyjna, piękno osiągane było poprzez zastosowanie wyważonych miar i proporcji, wzorowanych na antycznych. Tematyka i motywy mitologiczne współistniały z chrześcijańskimi, nierzadko kojarzone ze sobą na zasadzie tzw. Chrystianizowania antyku.
I właśnie tego typu połączenia w całej rozległej kulturze Odrodzenia nazywane były pięknem a więc były jednym z jego kanonów doskonałości.


Barok – „zepsucie smaku”

Barok był według mnie jedną z tych nielicznych epok w której idea piękna niejako się wypaczyła. Literatura baroku nie była harmonijna
i „klasycystyczna” ani w renesansowym, ani
w oświeceniowym tego słowa znaczeniu przeto odmawiam jej „dobrego smaku”, zarzucając jednocześnie barbarzyństwo i wypaczenie idealnych kanonów sztuki. Być może moja opinia to objaw przeceniania jednej tylko, klasycznej estetyki aczkolwiek szacuję według niej negatywnie każdą „inność artystyczną”, która podważa zamierzchłe ideały i w groteskowej je przedstawia formie.

W baroku niejako zmienił się stosunek piękna w sztuce. Stała się ona czymś mniej ważnym. Także mniej określonym. I mniej obiektywnym. Dążenie do utrwalenia kanonów piękna nie miało już u literatów takiego znaczenia, jak u wielkich architektów. Zaczął się nowy rozdział historii.

Wszakże pojawiały się dzieła piękne, lecz były głęboko ukryte i niestety nieliczne. Jednym z objawów tego piękna była poetyka Sarbiewskiego o której nie sposób nie wspomnieć. Sam tytuł poetyki tego wyjątkowego i co dziwne barokowego twórcy świadczy
o jego wewnętrznym pięknie. „De perfecta poesi” to jeden z tych nielicznych utworów „epoki upadku”
w których możemy odnaleźć zarys istoty doskonałości tamtego okresu kulturowego. Doskonałość stała się podmiotem dokładniejszej analizy. Do tez Sarbiewskiego należały takie: „Poezja nie tylko perfekcyjnie naśladuje rzeczy, ale naśladuje je tak, jak perfekcyjne być powinny w naturze. Sztukę piękna poznaje się po tym, ze jest zgodna z naturą, ale również po tym, że jest ogólna. Sztuka jest tez tym piękniejsza, im ma szlachetniejszy sposób przedstawiania rzeczy. Tym jest piękniejsza, im więcej zawiera prawd. Piękno ma różne stopnie:
w poezji jest wyższa niż w prozie.”

W baroku zwłaszcza polskim XVII wieku z ideału piękna, osiągalnego dla niewielu, stała się obowiązkiem każdego autora. Była to uderzająca przemiana. A że jednocześnie obniżył się sprawdzian doskonałości, więc znaczyło już tylko tyle, co przeciętna prawidłowość i poprawność. Nastąpił upadek piękna.

Co więcej, gdy poprzednio było najwyższą kwalifikacją dzieła sztuki, to teraz spadło do jednej z wielu dodatnich kwalifikacji. Piękno nie było już pojęciem nadrzędnym, ale równorzędnym z ładem, urodą czy dostojnością. W słynnym przedstawieniu alegorycznym w Londynie w 1608 r., inspirowanym przez książkę Mariniego, na tronie ukazała się harmonia, piękno zaś było tylko jedną z figur wraz z blaskiem, spokojem, rozkwitem, weselem, umiarem, urodą
i godnością.

Artystyczna koncepcja piękna była w baroku cokolwiek podobna do wielkiej wysychającej rzeki i z grubsza trudno z niej było „złowić” jakąś sensowną wartość, która mogłaby dorównać poprzednim epokom. Niestety nie był to okres obfitujący w doskonałość. Ona najpewniej pozostała na długo w pracowniach artystycznych czekając na swój wielki „come back”
w następnej epoce...

Oświecenie – „wiek filozofów”

Oświecenie zwykło się nazywać okres w kulturze europejskiej od końca XVII do początków XIX wieku. Sama nazwa upowszechniona została najpierw
w Niemczech a używał jej między innymi Immanuel Kant, skąd przejęła ją reszta Europy. Ówcześni ludzie wiedzieli, że żyją w zupełnie nowych czasach: Anglicy zwali je „wiekiem rozumu”, Francuzi „wiekiem filozofów”. Nie bez racji – okres ten upłynął pod znakiem panowania rozumu i filozofii, ponieważ to właśnie te czynniki zasadniczo wpływały na wszystkie dziedziny życia kulturalnego, w tym także na kanony piękna tejże epoki.

I właśnie w tej epoce połączono dwa dotychczas dość odległe sobie pojęcia. Kant pisał, że piękno polega na doskonałości, i właśnie, dlatego jest źródłem przyjemności. Bo piękno nie jest tylko rzeczą cenną, ale też człowiekowi miłą. Ta teoria, że piękno polega na doskonałości, była bardziej nowa, niżby się mogło wydawać: takiej ogólnej teorii estetycznej, wymieniającej wyraźnie doskonałość, nie sformułował żaden z jej wielbicieli, z wielbicieli Platona. Kant rozbudował ją dość znacznie, m.in. wywodził, że piękno jest realne, gdy realna jest doskonałość przedmiotu, a pozorne, gdy jest pozorna. Dla niego zarówno piękno jak wzniosłość były wyobrażeniami doskonałości, tyle, że niejasnymi; piękno pojawia się, gdy w wyobrażeniu przeważa jedność, a wzniosłość – gdy przeważa wielość kanonów piękna. Kant w „Krytyce władzy sądzenia” pisał o niej wiele, odróżniał wewnętrzną i zewnętrzną, obiektywną
i subiektywną, jakościową i ilościową, spostrzegana jasno i spostrzeganą mętnie, doskonałość przyrody
i doskonałość sztuki. Jednakże wynik dla estetyki był negatywny: „Sąd smaku jest zupełnie niezależny od pojęcia piękna”, piękno jest czymś niezwykle podobnym do doskonałości, „chociaż te jest przez wielu znakomitych filozofów uważane za zupełnie inne”. Zarówno piękno jak i doskonałość polegają na celowości, ale – różnica która zaczyna je łączyć leży w tym, że doskonałość jest celowością obiektywną,
a piękno subiektywną. przypisując przyrodzie, jak to nieraz czynimy, obiektywną celowość, nie wypowiadamy sądu estetycznego czyli „sądu smaku”, jak to Kant
w swym osiemnastowiecznym języku nazywał. Twierdził on też, że sądy o pięknie dotyczą doskonałości zawsze wtedy, gdy jest to piękno sztuki, nie zaś piękno przyrody. A choć figury matematyczne są doskonałe, nie ma podstawy do nazywania ich pięknymi. Kant na długi czas zamknął negatywnie dzieje pojęcia „piękno” w estetyce.

W krajach innych niż Niemcy, nie mających tradycji perfekcjonizmu w estetyce obowiązywały zupełnie inne kanony piękna: pojęcie doskonałości zostało wyeliminowane z estetyki. Czołowego estetyka Francji Diderota nie zadowalało wyjaśnienie piękna przez doskonałość. Czyż jest ona – pisał – wyobrażeniem bardziej zrozumiałym od piękna? Rousseau zaś traktował ją jako pojęcie nierealne. Do d’Alemberta pisał: „Nie szukajmy chimery piękna, lecz tylko tego, co możliwie najlepsze”. Wysuwał nawet myśl szczególną, że piękno niemal zawsze niesie z sobą wyobrażenie niedoskonałości. Argumentował, że kobiety (jego czasów!), aby się podobać podkreślają swoją słabość, kruchość, a więc na pewno nie piękno.

W każdym razie wiek XVIII był ostatnim z tych, dla których doskonałość należała do naczelnych pojęć estetyki. W następnym znikła z niej, została tylko
w języku publicystycznym jako pochwała wysoka, ale ogólnikowa.

Oświecenie wniosło do tradycji europejskiej nowe, trwałe wartości, spośród których najważniejsze było wprowadzenie na stałe do świadomości ludzkiej przekonania o sile i możliwościach poznawczych rozumu, o randze nauki i oświaty, o niezbywalności ideałów wolności i równości – indywidualnej
i zbiorowej.

W Polsce klęska rozbiorów nie przekreśliła dorobku oświecenia. Wieloletnie wysiłki działaczy, publicystów, i pisarzy nie uchroniły wprawdzie kraju przed upadkiem, ale zaowocowały – jak to trafnie nazwano – przewrotem umysłowym. Przełamane zostały uprzedzenia stanowe, ukształtował się rzeczywisty demokratyzm, a pojęcie narodu objęło wszystkie warstwy społeczne.

Nowoczesna świadomość narodowa i poczucie przynależności do europejskiej kultury i cywilizacji umożliwiły Polakom przetrwanie ponad stu dwudziestu lat politycznej niewoli. I dlatego właśnie te wszystkie wartości winne być bezsprzecznie nazwane oświeceniowymi kanonami piękna. Bo czyż jest coś piękniejszego niźli ludzkie szczęście i wolność?


„Romantyzm – bunt kwiatów przeciwko swym korzeniom”

W romantyzmie zaprzestano posługiwania się pojęciem piękna, ponieważ panowało przekonanie, że jest to pojęcie nierealne. Alfred Musset powiedział kiedyś, że „Piękno tak samo nie jest nam dostępne, jak nieskończoność. Nie należy jego nigdzie szukać; nie domagać się piękna ani w miłości, ani
w szczęściu, ani w cnocie; należy natomiast je kochać, aby być cnotliwym, pięknym i szczęśliwym w tej mierze, w jakiej to dla człowieka możliwe”. Podobny głos, który niejako pokazuje nam najważniejszy kanon piękna w romantyźmie przekazuje nam Byron: „Dążyć do piękna, przeznaczyć dziełu nieograniczony czas pracy, stawiać sobie, jak Goethe, cel nieziszczalny są to wszystkie zamierzenia, które usuwał układ mojego życia, układ mojej epoki”.

Stosunek romantyków do oświecenia i klasycyzmu, był zdecydowanie negatywny. Romantycy dokonali pewnego uproszczenia i interpretacji charakteru dla nich zamierzchłych kanonów piękna. Prowadzili oni niewątpliwie polemikę z wizją kultury zaproponowaną przez oświecenie oraz z wizją literatury sformułowaną przez klasycyzm. Romantycy byli niewątpliwie wielkimi buntownikami. Występowali przeciwko wszystkiemu, co zostało skażone przeszłością. Klasycy bronili ponadczasowych reguł piękna, romantycy natomiast dowodzili historycznej zmienności wzorców estetycznych i konieczności ich dostosowania do nowej sytuacji dziejowej.

Głównymi kanonami piękna romantycznego było
w związku z tym prawdziwe poznanie świata, które winno odbywać się dzięki intuicji, wyobraźni
i przeczuciu. Aby osiągnąć ów ideał skupiali się na życiu duchowym człowieka, które było nacechowane postawą buntu i wolą walki. Swoistym pięknem tej epoki była również apoteoza młodości. Mówili, że człowiek młody obdarzony jest niezwykłą wrażliwością, uczuciem i wyobraźnią. Posiada on nie tylko zdolność kształtowania świata i siebie, ale i zdolność współodczuwania ze światem i innymi. Marzenia pozwalają mu wkroczyć w inną, wyższą rzeczywistość lub osiągnąć stan jedności z naturą.

Romantycy starali się ukazywać wewnętrzne piękno człowieka, które było skonfliktowane z otoczeniem. Przykładem może być Kordian z dramatu Słowackiego, który reprezentuje tę postawę. Z drugiej strony dowodzili, że człowiek jest bytem zakorzenionym
w porządku jedności kosmosu (miał też być zakorzeniony w tradycji narodowej).

Człowiek romantyczny jest istotą stającą się. Początkiem jego wędrówki jest doświadczenie wewnętrznego rozbicia i obcości w świecie (stąd tragizm jego egzystencji), celem winno być natomiast poczucie jedności z zasadami uniwersalnymi. Najpiękniejszą drogą do takiego celu miała stać się sztuka – poezja. Takim wędrowcem, w którym drzemały wszystkie kanony piękna romantycznego był Konrad z III części „Dziadów” Mickiewicza.

Z kolei styl działania człowieka cechuje wiara
w czyn zmieniający rzeczywistość, postawa entuzjazmu i egzaltacji oraz bezkompromisowości. Dla romantyków liczą się wartości absolutne, duchowe, cechuje ich idealizm, ale jest on pozbawiony piękna.

Styl sztuki zaś, dążąc do oddania wyżej wymienionych cech, odwołuje się do takich kanonów jak wyobraźnia i uczucie, podkreśla wyzwolenie z reguł
i kreacjonizm, cechuje się zmiennością tonacji, konfliktem estetyk, zainteresowaniem różnorodnością. Wykorzystuje takie kategorie piękna jak ironia czy groteska. Do ich wartości zalicza: wielkość, głębię, wzniosłość, dziwność, malowniczość, uduchowienie.


Pozytywizm – „utilitias perfectum"

Kiedy pozytywizm powstawał w Europie, był on kierunkiem bardzo idealistycznym, natomiast w Polsce sytuacja zmusiła pisarzy do urealnienia go. Stał się on prądem mającym pomóc w odrodzeniu społecznym
i gospodarczym Polaków. Głoszono hasła pracy organicznej i pracy u podstaw, emancypacji kobiet
i asymilacji innych narodów, przede wszystkim Żydów. W tym celu wykorzystano publicystykę, a także nowelki, które jako krótkie formy, były ogólnie dostępne w czasopismach.

Klasyczne kanony piękna w tej epoce nie istniały. Ciemiężony przez zaborców naród w żaden sposób nie potrafił ich wytworzyć. Jednakże możemy powiedzieć, że postawy ludzi mogą być jako takimi ikonami, jeśli nie kanonami piękna. Człowiek pracowity, który całą swą siłę i chęci wykorzystuje na budowanie własnej ukochanej ojczyzny był takim kanonem – niedoścignionym wzorem. Był to godny naśladowania wzór pojawiający się w literaturze tego okresu. Jak
w żadnej z epok motyw ten wywarł porażającą rolę
w kształtowaniu światopoglądów ludzi. Niewątpliwie może on być odczytywany wielorako. Wielu sądzi, że okres ten był zastojem w sercach ludzi, uważali pozytywistów za ludzi bez kolebki, za ludzi bez marzeń. I tutaj właśnie pojawia się problem, który przedstawiłem na początku swej pracy, mianowicie to, iż trudno zrozumieć epokę żyjąc w innej. Bez wątpienia pozytywiści posiadali marzenia – dążyli do niepodległości, do tolerancji. Przeciwstawiali się górnolotnym frazesom. Swe myśli wcielali w życie. Liczyło się dla nich działanie, a nie wieczne o nim gaworzenie. „Słowa prowadzą do zbawienia, ale tylko te podparte czynami” mówiła Eliza Orzeszkowa. Kanony piękna znajdowały się w ludziach. Ich cechy charakteru, zasady, jakimi się kierowali, patriotyzm, walka o dobro, o wolność. Ciągłe przypominanie sobie historii pomogło im nastawić zaborców na odzyskanie niepodległości. Być może nie wytworzyli znaczących dla sztuki dzieł artystycznych, lecz czyż nie ma większego piękna niźli ludzkie poświęcenie dla pokoleń?

Młoda Polska – piękno tkwi w ekspresji”

W refleksji nad sztuką dominuje w Młodej Polsce estetyka ekspresji, stawiająca przed twórczością artystyczną przede wszystkim zadanie wyrażania osobowości, tego, co podmiotowe, indywidualne, niepowtarzalne, uzewnętrznianie tzw. „ja głębokiego”. Oznacza to osłabienie mimetycznych koncepcji sztuki, opartych na koncepcji naśladowania, imitowania, kopiowania, odzwierciedlania rzeczywistości zewnętrznej, obiektywnej a więc nie zawsze pięknej. Sztuka – w myśl poglądów Schopenhauera – była także traktowana jako środek poznania, miała ona umożliwiać kontakt z absolutem,
z głęboką jednością rzeczywistości, pozwalać na dotarcie do tych wszystkich jej aspektów, które były niedostępne dla poznania zdroworozsądkowego, naukowego lub racjonalnego.

Hasło l’art pour l’art (sztuka dla sztuki), czyli jeden z najważniejszych kanonów artystycznych tej epoki, domagał się traktowania twórczości artystycznej jako domeny autonomicznej, odrębnej, kierującej się własnymi prawami, wolnej od zobowiązań społecznych, etycznych, dydaktycznych itp. W myśl tych założeń sztuka miała jedynie poszukiwać piękna
i je realizować. Taka koncepcja sztuki w sposób wyraźny zrywająca z poglądami pozytywistów, miała swoje źródła w estetyce Immanuela Kanta, który jako pierwszy myśliciel nowożytny zaczął traktować zjawiska artystyczne jako obszar odrębny i wymagający przez to odmiennych sposobów poznania i badania. Sąd smaku nie jest tożsamy ani z sądem logicznym, dającym poznanie pewnego przedmiotu, ani sądem etycznym, oceniającym, czy jakiś przedmiot bądź zjawisko jest dobre lub złe.

Kanony piękna w Młodej Polsce atomizują się, poszukują własnego języka, właściwych sobie środków
i sposobów przedstawiania rzeczywistości. Akcent przesuwa się z samego przedmiotu przedstawienia –
z tego „co” przekazane na „jak” przekazane. Piękno dąży do uchwycenia „czystej” muzyczności, „czystej” malarskości, „czystej” poetyckości, do maksymalnego mistrzostwa sztuki i poszczególnych koncepcji artystycznych, do poznania i wyrażenia istoty, esencji zjawisk poetyckich, malarskich, muzycznych.
Z drugiej wszakże strony pojawiła się w epoce idea „totalnego dzieła sztuki”, które stanowiłoby syntezę „języków” poszczególnych sztuk.

W muzyce młodopolskiej nadal obecne są bardzo mocne kanony piękna romantyzmu, zwłaszcza Richarda Wagnera, który postulował syntezę sztuk, łączenie muzyki, teatru i literatury w jednym monumentalnym widowisku operowym, wykorzystującym mity, legendarne podania, szczególnie starogermańskie sagi.

Młoda Polska zajęła w historii literatury trwałe miejsce. Podjęła na nowo romantyczne pytanie o to, czy Polacy mogą wybić się na niepodległość – stąd czasem zwie się ja neoromantyzmem – poruszała drażliwe kwestie narodowe i społeczne, zaglądała
w głąb ludzkiej duszy, usiłując odnaleźć podstawowe piękno a zarazem próbując dociec, kim jest człowiek końca wieku, przede wszystkim jednak włączyła się
w obieg literatury europejskiej, twórczo rozwijając wspólne dla całej Europy idee artystyczne
i filozoficzne. I to otwarcie na świat na współczesność było podstawowym kanonem piękna, najważniejszym osiągnięciem polskiego modernizmu, będącego w istocie ogniwem pośrednim między literaturą czasów niewoli a przyszłością, w której po 123 latach niebytu, wyłoniła się Niepodległa, a wraz z nią literatura narodu mającego wreszcie własną państwowość i własny zauważalny dla wszystkich wyznacznik piękna – nowy unikalny styl życia a więc unikalny kanon piękna.


„Podsumowanie – ekspresja czy prawdziwe piękno?”

Chciałem również rozpatrując poszczególne epoki odpowiedzieć na pytanie: czy artyści mogą osiągnąć doskonałość
i czy w ogóle chcą je osiągnąć? Oczywiście, wszyscy wolą, by to, co robią, było możliwie najbardziej piękne. Ale – czy piękno jest właściwym celem tego, co robią?

Wydaje mi się, że nie może tu być żadnej prostej ogólnej odpowiedzi. Różnią się bowiem pod tym względem zarówno poszczególni mistrzowie, jak szkoły i epoki. Jedne zmierzają do piękna, ale inne mają odmienne cele. Czego chcą te inne? Chcą wielu rzeczy: wielości, nowości, silnych wrażeń, wierności prawdzie, wyrażenia siebie i wyrażenia świata, chcą twórczości i oryginalnych pomysłów. Jeśli próbować ująć to wszystko jednym wyrazem, to najprędzej tym: ekspresja. Wielokrotnie sztuka zmierzała ku niej,
a nie ku doskonałości. Różnią się pod tym względem całe epoki: były epoki piękna i epoki ekspresji.

Sztuka starożytnych Greków, ich architektura
i rzeźba, a także poezja była sztuką piękna. Podobnie sztuka Odrodzenia czy neoklasycyzmu. Natomiast
w dobie manieryzmu, baroku, romantyzmu przeważała sztuka ekspresji. Zewnętrznym objawem epok piękna było, że znalazłszy dobre rozwiązanie zostawały mu wierne; zaś sztuka ekspresji szukała dalej. Sztuka piękna była bardziej jednoraka niż sztuka ekspresji. Ta obejmowała i obejmuje wiele odmian: ekspresję świata, ekspresję przeżyć, ekspresję pomysłów. Dążyła i dąży do wyrażania głębi świata, bądź ludzkiej treści, bądź pełni rzeczywistego bytu. Toteż bywały skuteczne próby sprowadzenia sztuki perfekcjonistycznej do jednego typu, mianowicie klasycznego; natomiast sztuka ekspresji obejmuje zarówno typ manieryczny jak barokowy i romantyczny. Używając wyrazu „połowa” w nieścisłym znaczeniu mowy potocznej, można powiedzieć, że połowa, ale tylko połowa europejskiej sztuki minionych wieków służyła hasłu piękna.

Wśród różnic między oddzielonymi tu przeze mnie dwoma typami sztuki jedna jest szczególnie doniosła. Mianowicie sztuka piękna jest sztuką świadomego ograniczania. W przeciwieństwie do niej owa inna sztuka jest sztuką bogactwa.
O dziełach doskonałych, tych dobrowolnie ograniczonych, mówimy zgodnie z pierwotnym sensem doskonałości, że są skończenie piękne. Nie mniejsza to pochwała niż – nieskończenie piękne. A mówiąc po prostu - „piękne jest to, czemu niczego nie brak”. Ową arystotelesowską regułę każdy może odczytywać jak chce, bowiem piękno zawsze pozostanie pięknem tak jak zło zawsze pozostanie złem.






Bibliografia z której korzystałem podczas pisania pracy:

Popularna Encyklopedia Powszechna, Kraków 1994
„Słownik literatury polskiej XIX wieku”, Janusz Sławiński, Wrocław 1991
„Epoki literackie – od antyku do współczesności”, Michał Hanczakowski,
Bielsko – Biała 2001
„Zdasz maturę z języka polskiego”, Małgorzata Sarnecka, Łódź 2000

Przydatna praca?
Przydatna praca? tak nie 121
głosów
Poleć znajomym

Serwis Sciaga.pl nie odpowiada za treści umieszczanych tekstów, grafik oraz komentarzy pochodzących od użytkowników serwisu.

Zgłoś naruszenie