W okresie, gdy w Anglii władzę objęła Elżbieta I, król Hiszpanii był panem Morza Śródziemnego, czerpiąc potęgę z prowincji burgundzkich – handlu flamandzkiego i ujścia Renu, oraz z kolonii amerykańskich – kopalń złota i srebra. Jego potęga finansowa i handlowa wydawała się nie do pokonania. Tymczasem w XVI wieku angielskie korsarstwo, znane już od ponad stu lat, osiągnęło rozmiary patriotyczne. Angielscy marynarze otwarcie zajmowali się łupieniem portugalskich okrętów powracających z Indii, a inni organizowali wypady do hiszpańskich kolonii. Właśnie w tym momencie pojawiło się realne zagrożenie dla Hiszpanii.
Hiszpania, będąca główną podporą kontrreformacji w Europie, rozważała możliwość inwazji na protestancką Anglię z dwóch powodów: po pierwsze, aby przywrócić katolicyzm na Wyspach, a po drugie, aby pozbyć się coraz bardziej dotkliwej konkurencji angielskich statków.
Wcześniej głównym konkurentem Anglii była Francja, która wspólnie ze Szkocją utrudniała życie angielskim władcom. Dopiero traktat edynburski z 1560 roku (angielsko-szkocki) położył kres francuskim intrygom w Anglii. Rywalizacja Anglii z Hiszpanią miała początkowo charakter walki o przewagę na Atlantyku. Angielscy kaprowie i korsarze łupili hiszpańskie statki i kolonie. Hiszpania, dysponując olbrzymią flotą, miała monopol na handel Europy z krajami Wschodu i Ameryki. Anglicy próbowali dotrzeć na Oceany Spokojny i Indyjski od strony północnej, chcąc odkryć nową, niezależną drogę morską. Ponieważ próby te zakończyły się niepowodzeniem, Anglia podjęła w drugiej połowie XVI wieku podjazdową walkę z Hiszpanią, aby zdobyć dostęp do kolonii amerykańskich i przełamać hiszpański monopol na półkuli zachodniej.
Wśród korsarzy szczególnie nękających Hiszpanów wyróżniali się Francis Drake, Walter Raleigh oraz Martin Frobisher. Osoby te przyczyniły się do uzyskania przez Anglię statusu mocarstwa morskiego. Z tej trójki najsłynniejszy jest oczywiście Drake, który zasłynął wyprawami do Indii Zachodnich oraz opłynięciem świata dookoła (szlakiem Magellana). Z podróży tej przywiózł wiele łupów, w tym z hiszpańskich kolonii. Król Hiszpanii, Filip II, zażądał od Elżbiety wydania zuchwalca, lecz ta pasowała go na rycerza.
W 1585 roku Drake zorganizował wyprawę łupieską do Ameryki, przywożąc z Kuby i Florydy ogromne bogactwa. Przy okazji zniszczył kilka hiszpańskich miast. Jakby tego było mało, atakował wybrzeża Hiszpanii i Portugalii, a w 1587 roku uderzył na hiszpańską flotę w Kadyksie. Rok później odegrał kluczową rolę w bitwie z Wielką Armadą.
W latach 70. i 80. XVI wieku walka Anglii z Hiszpanią przybrała na sile. Elżbieta I popierała hugenotów we Francji i ingerowała w sprawy niderlandzkie, dbając o to, aby w Niderlandach istniało ognisko buntu przeciwko Hiszpanii, co dawało Anglii okazję do interweniowania i szachowania Filipa II. Opinia publiczna w Anglii popierała walkę z tyranią hiszpańską w Niderlandach. Do tego kraju przyjeżdżali angielscy ochotnicy, a londyńscy kupcy wysyłali pomoc finansową. Z kolei Hiszpania wysyłała swoich agentów i jezuitów do katolickiej Irlandii, wspomagając ją w walce z Anglią.
Oficjalnie wojna angielsko-hiszpańska wybuchła w 1583 roku, kiedy odkryto rolę posła hiszpańskiego w Londynie w spisku przeciwko Elżbiecie I. Poseł Filipa II został wydalony z Anglii rok później. Do Niderlandów wysłano angielską armię pod wodzą hrabiego Leicestera. W tym czasie Drake pustoszył hiszpańskie kolonie, a egzekucja Marii Stuart położyła kres nadziejom na zmianę na tronie angielskim. W 1588 roku Filip II przystąpił do ataku na Anglię.
Moment inwazji został wybrany bardzo korzystnie. W Niderlandach stłumienie powstania wydawało się już tylko kwestią czasu, w Niemczech i Francji kontrreformacja robiła duże postępy. Cały Półwysep Iberyjski i znaczna część Półwyspu Apenińskiego znajdowały się w rękach Hiszpanii, mającej poparcie papieża.
Przygotowania wojenne rozpoczęto w zasadzie w 1587 roku, przystępując do budowy ogromnej floty. Rok później „Niezwyciężona Armada” liczyła ponad 130 okrętów, 8 000 marynarzy, około 20 000 żołnierzy i 2 500 dział.
Naród angielski skupił się wokół Elżbiety I, obawiając się najazdu. Mieszczaństwo oraz szlachta pośpieszyły z pomocą. Przystąpiono do organizowania armii lądowej, a przede wszystkim do tworzenia floty. Początkowo Anglia dysponowała tylko 30 okrętami, ale pomoc miast pozwoliła na zmobilizowanie około 160 jednostek. Choć były one mniejsze od hiszpańskich, to jednak bardziej zwinne i zwrotne, a ponadto lepiej wyposażone w artylerię. Hiszpanie nadal stosowali w walce abordaż, natomiast Anglicy rozstrzygali bitwy za pomocą dział. Drake unikał jak ognia ostatecznej bitwy, nękając wroga atakami na poszczególne okręty. Duże znaczenie miał również fakt, że angielska załoga składała się z marynarzy przeszkolonych we flocie handlowej, rybackiej bądź kaperskiej.
W czerwcu 1588 roku z Hiszpanii wyruszyła Wielka Armada, która według przyjętego planu miała rozbić po drodze flotę angielską, zabrać z Niderlandów 30 000 żołnierzy hiszpańskich pod wodzą Aleksandra Farnese i dokonać inwazji na Anglię. Jednak plan ten się nie powiódł. Wyższość taktyki angielskiej sprawiła, że Hiszpanie ponieśli kilka porażek w kanale La Manche i koło Gravelines. W rezultacie flota hiszpańska nie dotarła do Dunkierki, lecz usiłowała ukryć się w Calais. Gdy Anglicy wtargnęli do portu, próbując podpalić flotę przeciwnika, Hiszpanie, tracąc wiele okrętów, wypłynęli na Morze Północne. Dowódca wyprawy, książę Medina Sidonia, widząc poniesione straty oraz wyczuwając niezadowolenie wśród marynarzy i załogi, zdecydował o wycofaniu się z dalszej walki.
Anglicy rozgromili przeciwnika dzięki branderom (statkom wypełnionym prochem i smołą), a rozproszone jednostki zatapiali ogniem z dział. Dzieła zniszczenia dopełniły burze i wiatry; tylko niedobitki Wielkiej Armady powróciły do domu.
Mimo klęski Armady, Hiszpania nadal pozostawała najsilniejszym krajem w Europie, podczas gdy Anglia była małą wyspą bez armii.
