29 stycznia 1978 r.
Kochana Żołądówko!
Na początku list pragnę zapytać jak się czujesz? Mam nadzieję, że twój stan zdrowia się poprawia. Nie mogę się doczekać, kiedy wrócisz do domu. U nas wszyscy cali i zdrowi (więc nie przejmuj się listami Idy). Piszę do Ciebie, ponieważ mam problem i proszę o pomoc. Zapewne słyszałaś od taty jakieś historię o Juliuszu Pyzie (tak naprawdę nazywa się Janusz Pyziak, wiesz ojciec czasem przekręca imiona). Ostatnio się z nim pokłóciłam, a teraz bardzo tego żałuję.
Znam Jasia dość długo, gdyż on również chodzi na koszykówkę. Jest ode mnie o rok starszy, ale moim zdaniem zachowuję się jak dziecko. Pyziak to szatyn o stalowych oczach, nieco zapadniętych policzkach i ustach zwieńczonych w kształcie łuku Amora. Na jego twarzy pojawia się ?kiełkujący? zarost. Wszystkim dziewczyną się podoba. Jest wysoki (metr osiemdziesiąt dwa) i wysportowany.
Janusz to bardzo miły chłopak, świetnie daje sobie radę z dziećmi. Jest wesoły i radosny. Jego kolejna dobra cecha to pomocność - zamurował nam dziurę w ścianie. Mimo tego ma złe cechy jak każdy z nas. Jest między innymi kłótliwy. Podczas ostatniej sprzeczki nazwał mnie kwiatem kalafiora i uznał, że jestem pozbawiona wdzięku i romantyzmu.
Pyziak to bardzo utalentowany koszykarz. Był gwiazdą drużyny juniorów i słynął z niezawodnych rzutów. Inne jego zainteresowania to uwodzenie dziewczyn. Każdą dziewczynę porównuje do kwiatu jabłoni. Po prostu żałosne! Gdy się o tym dowiedziałam, postanowiła nigdy już się z nim nie spotykać. Jednak podczas twojej choroby pomaga mi i znów zbliżyliśmy się do siebie.
Janusz (oprócz tego, że jest przystojny) to pracowity i troskliwy chłopak, Nutria i Pulpejca uważają, że wręcz milutki. Poszedł ze mną na wywiadówkę i cierpliwie (przy okazji marznąc) czekał, aż skończy się zebranie. Czasem trochę za dużo mówi, lecz gdy jesteśmy sami porozumiewamy się bez słów. Bywa zazdrosny na przykład gdy tata przekręca imiona, a Pyziak myśli, że spotykam się z innymi chłopakami. Ostatnio byliśmy razem w kinie, mnie film nie ciekawił i poprosiłam Janusza, żebyśmy wyszli przed końcem. On zachował się jak prawdziwy dżentelmen i wyszedł za mną posłusznie. Lekko mnie to zdziwiło, gdyż on lubi takiego rodzaju filmy. Po tym nastąpiła to nieszczęsna kłótnia. Okazało się, że naprawdę mu się podobam. Znasz moją gwałtowność, nie mogąc opanować emocji powiedziałam co sądzę o jego kwiatuszkach. Wtedy on mściwie powiedział na mnie kalafior. Po tych słowach uciekłam do domu. Byłam zła i chciało mi się płakać! Skrzywdził mnie, ale je też nie byłam lepsza. Wolałabym spędzać teraz czas z nim, niż siedzieć w domu i pilnować łobuzów. Myśl, że podobałam mu się (nie wiem jak jest teraz) wydaję mi się dziwna. Po dłuższej refleksji doszłam do wniosku, że on również mi się podoba. I co ja mam teraz zrobić?
Tak więc Janusz to naprawdę dobry chłopak. Teraz żałuję, że byłam taka oschłą dla niego. Uważam, że można się od niego wiele nauczyć. I ja też się czegoś nauczyłam? Nauczyłam się kogoś kochać?
Całuję cię mocno - Gab.

Przydatna praca?
Przydatna praca? tak nie 67
głosów
Poleć znajomym

Serwis Sciaga.pl nie odpowiada za treści umieszczanych tekstów, grafik oraz komentarzy pochodzących od użytkowników serwisu.

Zgłoś naruszenie
JAK DOBRZE ZNASZ JĘZYK ANGIELSKI? x ads

Otrzymałaś kupon na darmowe lekcje angielskiego.

3 MIESIĄCE NAUKI MOŻESZ MIEĆ GRATIS.
Odbierz kupon rabatowy