Przydatność 55%

Anoreksja, bulimia.

Autor: Nieznany

XL W MEDIACH...
Kilka danych statystycznych :
-81% dziesięciolatków boi się,że kiedyś utyje.51% dziewięcio- i dziesięciolatek czuje się lepiej będąc na diecie.
- Przeciętna kobieta ma około 165 cm wzrostu i waży około 75 kg. Przeciętna modelka ma 175 cm wzrostu i waży około 55 kg. Większość modelek jest o wiele szczuplejsza niż 98% kobiet !!!
-91% kobiet , które ukończyły szkołę średnią próbowało kontrolować swoją wagę , 22% jest na diecie od czasu do czasu lub stale.
-35% ludzi , którzy stosują diety popada w choroby typu bulimia czy anoreksja.
Na całym świecie średnio 10% dziewcząt i kobiet i około 6% chłopców i mężczyzn zmaga się z cięzkimi chorobami takimi jak anoreksja czy bulimia.Przynajmniej 50.000 ludzi umrze z powodu złych nawyków żywieniowych!
Jest to znaczący problem dla naszego miasta,kraju i całego świata! Choroby te nie zważają na wiek , płeć , rasę czy status społeczny i pokonują wszelkie możliwe bariery , a problem staje się coraz poważeniejszy.
Jest wiele historii opowiadających o wygranej walce z tymi chorobami , niestety jest ich jeszcze więcej , ale opowiadają one o klęsce i wielkiej przegranej. Powinniśmy mówić i pokazywać wszytkie aspekty tych schorzeń.
Większość małych dzieci bez trudu potrafi naśladować reklamy telewizyjne , śpiewać jingle radiowe , posługiwać się sloganami , oraz mówić o tym czego nauczyły się z telewizji , gazet czy radia.Niestety w większości przypadków ta nauka nie wnosi niczego pozytywnego.
Media oferują rozrywkę , wiadomości kulturalne , sport , edukację...To wszystko jest bardzo ważną częścią życia i uczy wiele.Ale niestety niektóre z tych przekazywanych przez media rzeczy , nie są tym , czego chcielibysmy nauczyć nasze dzieci.
Opiszę tutaj pewien swoisty paradoks medialny, który mogłyby spowodować ( i dzieje się niestety tak ,że powoduje ) negatywne skutki dla nieukształtowanej jeszcze psychiki dziecka i dla jego zdrowia.
Media przeznaczają ogromne nakłady na promowanie niezwykle niezdrowej żywności jednoczesnie promując zdrowy styl życia i nakłaniając ludzi , aby dołożyli wszelkich starań by schudnąć i być „zdrowym”.
Naukowe badania dowodzą , że dokładnie wszystkie dziewczyny w wieku dorastającym martwią się o swoją wagę. Wiele z nich rozpoczyna diety już w bardzo wczesnym wieku.Media promują całkowicie nierealny wizerunek współczesnego człowieka , a często zdarza się tak , że osoby pokazywane w telewizji czy wydrukowane na reklamie w magazynie , nie są jedna osobą , ale składają się z idealnych części pochodzących od róznych osób.Niewielu ludzi zdaje sobie z tego sprawę, a grafika komputerowa potrafi dzisiaj czynić prawidzwe cuda , wpedzając tym samym społeczeństwo w głębokie kompleksy.
Kampania reklamowa pod tytułem „ sczupłosć jest w modzie” ogarnęła już media całego świata a producenci diet , i cały przemysł zajmujący się odchudzaniem ludzi rozrósł się do potężnych rozmiarów.W Stanach zjednoczonych , na reklamę i promocję środków odchudzających wydaje się rocznie 33 miliony dolarów.Jednakże Strażnicy Wagi i wszyscy specjaliści w dziedzinach diet , lekarze bariatrzy , skrzętnie omijają temat skuteczności swoich metod na dłuższą metę.Wprowadzająca w błąd reklama środków odchudzających jest niestety powrzechna.Większość produktów niskokalorycznych i specjalnie przygotowanych diet , która z roku 1995 została przetestowana w Nowojorskim Instytucie Ochrony Praw Konsumenta ( NY State Consumer Protection Board) , zawierała o wiele więcej kalorii niż podawały opisy na opakowaniach.

Kto zyskuje na tym , że panuje moda na szczupłość?
W roku 1999 na przemysł diet wydano w USA 33 miliony dolarów ( dla porównania 10 lat temu wydano tylko 10 milionów). Dietetyczne produkty , chirurgia kosmetyczna , programy , książki , ośrodki odchudzające , lekarze i przemysł farmacautyczny , sam tuczy się kosztem wielu milionów ludzi , którzy bezskutecznie dążą do wymarzonej szczupłej sylwetki.
Co dzieje się z nami i naszymi dziećmi?
Ostatnie badania naukowe , przeprowadzone z udziałem 2379 dziewczynek , 9cio i 10cio letnich , wykazały , że 40% z nich próbowało już się odchudzać.Badania przeprowadzone z udziałem 36000 studentów dowiodły , że negatywne wyobrażenie na temat swojego ciała bywa najczęstszą przyczyną samobójstw wśród dziewczyn.
Obsesyjne propagowanie chudości sprawiło , że 33% kobiet żyjących w krajach wysokorozwiniętych i noszących rozmiar powyżej 40 jest naznaczona piętnem nadwagi , i zaleca się im diety, 50% tych kobiet jest na diecie , a 80% z nich kiedyś diety probowało.
****
Uzależnienie od jedzenia
Aleksandra Stelmach rozmawia z dr. Dariuszem Wasilewskim
Jeżeli cierpisz z powodu otyłości, poza dietetykiem czy endokrynologiem może Ci pomóc psychoterapeuta
Aleksandra Stelmach: Czy łatwo uzależnić się od jedzenia?
Dr Dariusz Wasilewski (psychiatra, od 13 lat prowadzi praktykę lekarską, dyrektor prywatnego Centrum Zdrowia Psychicznego w Warszawie): Tak samo łatwo jak od czegokolwiek innego, co kojarzy się z przyjemnością - od alkoholu, narkotyków, pracy, seksu. W przeciwieństwie do alkoholizmu czy narkomanii akurat uzależnienie od jedzenia jest mniej zbadane. Ale istnieje koncepcja, że u podłoża wszystkich nałogów leży ten sam mechanizm, a to, od czego się uzależniamy, jest sprawą wtórną.
Jak objawia się uzależnienie od jedzenia?
Wielu ludzi się objada, bo to ich "wyluzowuje", pozwala łatwiej znosić kłopoty, walczyć ze stresem. Takie nocne buszowanie w lodówce czy nerwowe pogryzanie słonych paluszków zdarza się czasem prawie każdemu. Nie znaczy, oczywiście, że ci wszyscy ludzie są uzależnieni. O uzależnieniu mówimy wtedy, kiedy człowiek coraz bardziej traci kontrolę nad potrzebą jedzenia. W końcu uzależniony odczuwa wręcz przymus jedzenia. Dla osoby uzależnionej każdy powód jest dobry - trudności w pracy, kłopoty w rodzinie, brak pieniędzy, śmierć bliskiej osoby. Nałóg staje się ważniejszy niż kariera, zdrowie czy rodzina.
Taka osoba tyje. I co wtedy?
Po jakimś czasie mogą pojawić się choroby serca, nadciśnienie, miażdżyca, żylaki albo cukrzyca. Choruje woreczek żółciowy, szwankują stawy. Wtedy pacjent rusza do internisty, kardiologa, diabetologa albo endokrynologa. Zdarza się - ale niestety rzadko - że specjalista przysyła go do mnie.
Do psychiatry?
W Polsce psychiatra to wciąż demon, a jego pacjenci noszą stygmat wariatów. A już na pewno nikt sam nie przyjdzie do psychiatry, dlatego że ma ileś kilogramów za dużo. Tymczasem otyłość może wiązać się z jakimś problemem psychicznym.
Czy do terapeuty powinien przyjść także korpulentny człowiek, który nie jest uzależniony od jedzenia, tylko ma - powiedzmy - problemy z hormonami?
Jeżeli czuje się nieszczęśliwy, nie może sobie poradzić ze sobą - to tak. Zaburzenia psychiczne mogą być nie tylko przyczyną, lecz także konsekwencją otyłości. Otyli mają w życiu gorzej. Bywa, że z podwodu dyskryminacji cierpią na nerwice i depresje.
W Ameryce zrobiono kiedyś badania wśród zdrowych dzieci z prawidłową wagą. Okazało się, że część z nich nie chce bawić się z otyłymi rówieśnikami, bo uważają ich za leniwych, głupich, śmierdzących, słowem - gorszych. Zapytano też zdrowe dzieci, z kim wolą się bawić: z rówieśnikami otyłymi czy dziećmi o prawidłowej wadze ciała, ale kalekimi. Częściej wybierano te drugie.
Otyli miewają gorszy start w dorosłym życiu. Trudniej im znaleźć pracę, bo wiadomo: gruby to głupi i leniwy. Nawet lekarze takiego pacjenta, który ma problem z jedzeniem, traktują jak człowieka o słabej woli. Mówią: "Weź się w garść, chłopie, i przestań jeść".
Jak pacjent z otyłością trafia na psychoterapię?
Albo przysyła go specjalista, który pomaga mu zwalczać nadwagę, albo pacjent przychodzi z innym niż otyłość problemem.
Ostatnio trafiła do mnie pacjentka z depresją, pani mniej więcej pięćdziesięcioletnia, księgowa. Siada naprzeciwko mnie i mówi, że przestaje sobie radzić w pracy i w domu. Rodzina już się zorientowała, że coś jest nie tak. Widzę, że jest potężnych kształtów, ale na pierwszych spotkaniach nie poruszałem tego tematu. Aż wyszło na jaw, że jedną z najważniejszych przyczyn jej depresji jest nadwaga.
Jej dzieciństwo przypadło na lata 50. Komuna, na podwórku zabiedzone, niedożywione dzieci, a ona na swoje nieszczęście była mocnej budowy ciała. Dzieci wyzywały ją od grubasów i świń. Potem dokuczali jej koledzy ze szkoły, z pracy, przełożeni. A ona lubiła jeść. Codziennie rano robiła sobie kawę z dużą ilością cukru i śmietanki i jadła ciastka. Potem czuła się winna, wstydziła się swojego ciała. No i musiała się pocieszyć - ciasteczkami.

Ten mechanizm może trwać całe życie. Jak ci zewsząd ludzie robią źle, to musisz sobie znaleźć przyjemność. Zdarza się, że organizm nie wytrzymuje i reaguje depresją.
Kto częściej decyduje się na terapię: kobiety czy mężczyźni?
Przeważają kobiety. Media lansują ideał szczupłej kobiety sukcesu, i wiele kobiet ma trudności z zaakceptowaniem siebie z jedną fałdą tu czy tam.
Mężczyzn przychodzi znacznie mniej. U nas panuje stereotyp macho. Mężczyźnie wstyd pójść do psychiatry, bo co z niego za chłop, skoro sam ze sobą nie daje sobie rady. Poza tym nadwaga nie powoduje u mężczyzn takich kompleksów jak u kobiet.
Najwięcej pacjentów ma 40, 50 lat. Nie wszyscy są uzależnieni od jedzenia, nawet nie wszyscy są otyli. Ale skoro uważają, że waga stanowi dla nich problem - to znaczy, że rzeczywiście go mają.
Przychodzi do mnie ostatnio pacjentka, która uważa, że jest brzydka, ma za grube uda, zbyt pełną twarz. Ma problemy z mężczyznami, nie radzi sobie w kontaktach z ludźmi. Tymczasem to jest bardzo atrakcyjna, ładnie zbudowana młoda kobieta, która nie może się wyzwolić od tego, czego wysłuchiwała w rodzinie jako mała dziewczynka - że jest gruba. Chcemy sprawić, by zaakceptowała swoje ciało, polubiła siebie.
Na czym polega terapia?
Jest bardzo indywidualna. Jeśli pacjent przychodzi z depresją - to najpierw bierzemy się za depresję, a dopiero potem za otyłość.
Jeśli jednak okaże się, że otyłość jest konsekwencją uzależnienia od jedzenia, to terapia przypomina terapię alkoholików. Najpierw staramy się uświadomić pacjentowi uzależnienie, żeby nie wypierał i nie racjonalizował nałogu.
Potem pracujemy nad jego emocjami. Zastanawiamy się, co go doprowadziło do uzależnienia, dlaczego "zajada" problemy, z którymi sobie nie radzi. W końcu staramy się wspólnie stworzyć nową hierarchię wartości i znaleźć sposób, by pacjent mógł żyć w "trzeźwości" - czyli bez objadania się.
Współpracujemy z ośrodkiem leczenia otyłości. Endokrynolog, internista, ginekolog, dietetyk, rehabilitant zajmują się ciałem pacjenta - szukają przyczyny otyłości, ustalają dietę. A psychiatra i psychoterapeuta zajmują się jego duszą.
Jak wygląda taka wizyta u psychiatry?
Rozmawiamy: robimy wywiad lekarski, ustalamy rodzaj terapii - indywidualną, grupową, czasem rodzinną. Opracowujemy strategię walki z nadwagą i wyznaczamy cel: realną wagę, do której pacjent schudnie. Żadnego bicia rekordów, straty 20 kg w krótkim czasie.
Terapia powinna dążyć do całkowitej zmiany stylu życia pacjenta. Zacząć można od najprostszej rzeczy. Pytamy: "Gdzie pan jada?". A pacjent, że w fast foodach. "A w domu?". "W domu też". "A gdzie w domu?". "Wszędzie". Zalecam więc, by w domu jadł tylko w kuchni i w salonie, ale już nie w sypialni. Po każdym posiłku - piętnastominutowy spacer.
Chcemy doprowadzić do tego, by pacjent nie traktował aktywności fizycznej i diety jak bohaterstwa albo kary za obżarstwo. To ma być naturalnym nawykiem, jak poranne golenie się czy makijaż.
Moi pacjenci prowadzą też dzienniczki, w których zapisują emocje, które wiążą się u nich z jedzeniem.
Jakie emocje?
Te, które doprowadziły do tego, że człowiek zaczyna się objadać, i te, które towarzyszą mu w trakcie jedzenia, wreszcie te, które odczuwa, gdy się objadł, lub przeciwnie - gdy udało mu się powstrzymać od obżarstwa.
Jeden z moich pacjentów jest zapalonym kibicem piłki nożnej. Gdy Polska przegrała decydujący mecz w eliminacjach do mistrzostw Europy, ten mężczyzna przyszedł do mnie ze łzami w oczach: "Byłem wściekły. Oni przegrywali, a ja w...łem te chrupki i nie mogłem przestać".
Ludzie czują wstyd, gdy się objedli, i radość, gdy udało im się powstrzymać. Z tymi emocjami nie można pacjenta zostawić samego. Omawiamy je, analizujemy, czasem wystarczy je skomentować.
Jak długo trwa terapia?
Spotykamy się raz w tygodniu przez kilkanaście, kilkadziesiąt tygodni, czasem dłużej.
Dobrze też zaproponować pacjentowi grupę wsparcia. Pod okiem terapeuty można porozmawiać o tym, że jednemu udało się schudnąć, drugi właśnie się złamał, a trzeci potrafi sobie poradzić z pokusą. Badania pokazują, że kontakt z terapeutą jest bardzo pomocny, nawet jeśli jest to tylko rozmowa przez telefon albo e-mail.
I udaje im się schudnąć?
Schudnąć może każdy. Sztuką jest utrzymać wagę. Doświadczenie pokazuje, że bez psychoterapii w ciągu pięciu lat większość odchudzonych pacjentów wraca do swojej poprzedniej wagi albo tyje bardziej niż przed kuracją odchudzjącą. A pacjentom uczestniczącym w grupach wsparcia łatwiej utrzymać wagę.
Jak znaleźć specjalistów, którzy pomogą schudnąć?
Niewielu terapeutów specjalizuje się w leczeniu akurat tego problemu. Pacjent, niestety, sam musi szukać endokrynologa, internisty czy dietetyka. Warto też zasięgnąć opinii psychologa. Proponuję pójść do najbliższej poradni psychologicznej albo zdrowia psychicznego i tam popytać. Jeśli nie znajdziemy specjalisty od otyłości, to można zwrócić się do psychologa lub psychiatry z doświadczeniem w leczeniu uzależnień. W Polsce jest, niestety, bardzo mało takich ośrodków, gdzie otyłość leczą wspólnie lekarze różnych specjalności.
Jak szukać pomocy
W Polsce nie ma terapeutów specjalizujących się wyłącznie w leczeniu otyłości. Jeśli potrzebujesz konsultacji z psychoterapeutą, warto znaleźć licencjonowanego terapeutę.

Informacji o takich specjalistach udzielają Polskie Towarzystwo Psychologiczne (0-22 531 77 39) i Polskie Towarzystwo Psychiatryczne (0-22 642 66 11)
****
Kobieta tak nie wygląda











Styl: Do niedawna wypowiadano wojnę wyłącznie nadwadze, teraz walczy się też ze zbytnią chudością









Kampania przeciw pokazywaniu w telewizji i prasie przeraźliwie wychudzonych modelek ma w kilku krajach wymiar niemal polityczny, a jej echa znalazły odbicie również w Polsce. W ankiecie internetowej „Polityki” prawie 40 proc. internautów opowiedziało się za wprowadzeniem formalnego zakazu w tej sprawie, również w naszym kraju.






KRYSTYNA LUBELSKA











Brytyjski minister zdrowia – charakterystyczne, że z tego kraju wywodziła się zarówno pierwsza chudziutka modelka Twiggy, jak i lady Diana Spencer, cierpiąca na wieczne, skrajne wahnięcia wagi – zaleca wręcz niepokazywanie na zdjęciach czy ekranach wychudzonych modelek. Elitarne pisma kobiece takie jak „Marie Claire” i „Vogue” przyłączyły się do apelu ministra.



Kate Moss


Chodzi o zaprzestanie propagowania typu urody i sylwetki, które u przeciętnych kobiet wywołują poczucie niższości i niezadowolenie z siebie, a w konsekwencji mogą prowadzić do anoreksji i bulimii. Niektórzy wprawdzie wyśmiewają tę inicjatywę, oceniając ją jako kolejny przejaw nadużywania poprawności politycznej, ale większość brytyjskich magazynów ją popiera. Podobną decyzję zamierza podjąć włoskie ministerstwo zdrowia. Przeciwko lansowaniu nadmiernej chudości wypowiedział się także prezydent Bill Clinton, stwierdzając, że nie tylko obraża ona zmysł estetyczny, ale prowadzi wiele młodych kobiet do śmiertelnego wycieńczenia. Echa tych dyskusji znajdują odbicie także w Polsce, choć na razie głównie w środowiskach medycznych.

Za chude i za wysokie

Do niedawna jeszcze wypowiadano wojnę wyłącznie nadwadze i otyłości. Teraz nadszedł czas na walkę ze zbytnią chudością. Pierwsza anorektyczka Twiggy, pokazała się światu w latach 60. Później starannie został wypracowany stereotyp modelki, kobiety nadmiernie wysokiej i wychudzonej: 180 cm wzrostu i wymiary 80-60-80. Czyli przeciętnie 17 cm więcej niż ma wzrostu zwyczajna kobieta i około 12–14 mniej niż ma ona w biodrach i biuście.

Przeciętna modelka:
180 cm wzrostu
80 cm w biodrach
60 cm w talii
80 cm w biuście
waga 57 kg
wskaźnik BMI –
17,6, czyli niedowaga.



Jako pierwszy wzorzec idealnej modelki ośmielił się wykpić Robert Altman w swoim filmie z 1994 r. „Pret a porter”. Finałowa scena, w której nagie, przeraźliwie kościste kobiety suną po wybiegu, daje widzowi poczucie, że ogląda osoby zamorzone głodem, a nie najpiękniejsze kobiety świata, do których pragną się upodobnić niemal wszystkie nastolatki.

Giorgio Armani powiada, że modelki to damy dworu wielkiej sztuki. Miliony kobiet marzą więc, aby wyglądać tak jak one. Nie chcą się od nich różnić. Chcą być chude, bez biustu, strzeliste, jak greccy chłopcy biorący udział w starożytnych spartakiadach.

– Do wytwarzania estrogenu odpowiedzialnego za prawidłową gospodarkę hormonalną – mówi dr Izabela Tilszer, specjalistka medycyny estetycznej z Warszawy – niezbędna jest odrobina tłuszczu. Kobieta, tak to zostało pomyślane przez naturę, powinna mieć widoczne biodra, uda, lekko zaokrąglony brzuch.

W momentach zaburzeń hormonalnych czy też w okresie menopauzy tłuszcz z tych części ciała wspomaga działalność jajników. Mimo to dla wielu kobiet, a zwłaszcza młodych dziewczyn każda okrągłość jest wyzwaniem do bezlitosnej walki, do umartwiania się, do żelaznej dyscypliny.
– W społeczeństwach zachodnich, do których i my się zaliczamy – mówi dr Cezary Żehowski z Instytutu Psychiatrii i Neurologii – średnia masa ciała zarówno mężczyzn jak i kobiet jest coraz wyższa, a waga modelek z roku na rok coraz niższa. Nic dziwnego więc, że ich obraz coraz bardziej oddala się od wizerunku przeciętnej kobiety.



Milla Jovovich


Wyglądam za grubo

Psychiatrzy wymieniają co najmniej kilkanaście przyczyn, dla których współcześni ludzie cierpią na zaburzenia odżywiania. Może to być niska samoocena przy nadmiernym perfekcjonizmie, może być zbyt wymagająca matka, może być podatność genetyczna itp. Wśród tych przyczyn wymienia się także jako istotne czynniki wzorce kulturowe, które wspólnie kształtują moda, obyczaj i media. Badania przeprowadzone w grupie młodych kobiet, którym nakazano oglądanie programów o modzie i urodzie, wykazały natychmiastowy spadek akceptacji dla ich własnego wyglądu.

Matki dziewczynek łatwo wpadają w panikę. – Moja 8-letnia córka – opowiada pracownica archiwum – staje przed lustrem i mówi, że nie założy tej bluzki, bo wygląda w niej za grubo. Rodzice nastolatek zaczęli się obawiać słowa anoreksja, które oznacza chorobliwą niechęć do jedzenia, prowadzącą niekiedy do samozagłodzenia się. Anoreksja bywa często skutkiem obsesyjnego odchudzania się i nadmiernej troski o własny wygląd.

Zdaniem lekarzy jednak to nie tylko anoreksja, choroba opisana już kilkadziesiąt lat temu, jest największym problemem stosunkowo zdawałoby się tak prostej i trywialnej czynności jak jedzenie.

Przeciętna szczupła dziewczyna 20 lat:
165 cm wzrostu
92 cm w biodrach
70 cm w talii
92 cm w biuście
waga 56 kg
wskaźnik BMI –
20,6, czyli waga prawidłowa.



Według „Newsweeka” w USA na różnorakie formy zaburzenia odżywiania cierpi 7 mln kobiet i 1 mln mężczyzn. W Europie przyjmuje się, że anoreksję ma 1 osoba na 100, a bulimię 3 na 100. Zgodnie z obliczeniami dr. Żehowskiego w przeciętnym polskim liceum 4–6 nastolatek ma problemy z jednym lub drugim schorzeniem. Szczególnie wzrost liczby przypadków bulimii, czyli chorobliwego objadania się, a potem sztucznego wywoływania wymiotów i stosowania środków przeczyszczających – niepokoi świat medyczny. U nastolatek wystarczy jednak nawet ostra, niekontrolowana medycznie dieta, żeby doprowadzić ich organizmy do wycieńczenia.
– Przychodzą do mnie młode dziewczyny, po wielotygodniowej diecie odchudzającej, kiedy np. jadły tylko winogrona – mówi dr Izabela Tilszer – i trzeba u nich pilnie uzupełniać poziom mikroelementów. U wielu dziewcząt wskutek jednostronnej, diety pojawia się także osteoporoza.

Jem za dużo

Niełatwo odmówić sobie jedzenia, skoro wygląda ono coraz bardziej kusząco, jest coraz łatwiej dostępne i tak technologicznie spreparowane, że coraz lepiej smakuje.




Victoria Adams-Beckham

W amerykańskiej komedii Alberta Brooksa pt. „W obronie życia” Meryl Streep, stale na diecie, po śmierci znalazła się w mieście Sądu Ostatecznego i tam mogła wreszcie jeść to, czego musiała odmawiać sobie za życia: brokuły z sosem serowym, naleśniki z syropem klonowym, lody z bitą śmietaną. Kpiące przesłanie tego filmu: tylko po śmierci nie przytyjesz ani grama – dla wielu osób jest nie do przyjęcia. One chcą jeść za życia i być coraz szczuplejsze. Tak jak wiotkie kobiety i smukli mężczyźni z telewizyjnych reklam, którzy pożerają chipsy, hamburgery, frytki i wcale nie tracą linii. – W takim jedzeniu jest – mówi dr Tilszer – co najmniej 6-krotnie więcej soli niż dopuszcza do spożycia codzienna norma. Sól zatrzymuje w organizmie wodę, nic dziwnego więc, że podjadając tego typu przekąski gwałtownie przybiera się na wadze.

Amerykańska autorka bestselleru „The way you cook” Julia Child twierdzi stanowczo: „Możesz zjeść trochę masła i trochę sera oraz trochę frytek. Jedzenie wymaga umiarkowania, różnorodności i używania własnej głowy. Nigdy nie podchodź do niego fanatycznie. Ludzie, którzy unikają różnych rzeczy ze względu na nakazy dietetyczne, popisują się przy stole swoją wstrzemięźliwością, a potem w samotności wyjadają pół lodówki”. Niektórzy pacjenci wyjmują produkty z lodówki po 40 razy, czyli zaglądają do niej przeciętnie co 20 minut w ciągu dnia. – Jedzenie zaczęło konsumować moje myśli – opowiada obrazowo o swoim stanie ducha jeden z pacjentów cierpiących na bulimię. Bulimia wyczerpuje organizm. Jedzenie nabiera cech demonicznych, kusi tylko po to, aby zniszczyć swoją ofiarę.

Ważę za dużo

Czym jest piękność? – takie pytanie zadali nastolatkom amerykańscy psychologowie. 90 proc. dziewcząt odpowiedziało, że jest to 170 cm wzrostu i 55 kg wagi (czyli ok. 19 BMI – Body Mass Index – waga w kilogramach dzielona przez wzrost w metrach do kwadratu – bardzo blisko linii granicznej wyznaczonej przez medycynę, określanej jako niedowaga). Okazało się także, że 92 proc. z nich nie jest zadowolonych ze swojego wyglądu, a 63 proc. jest stale na diecie.

Gdybym schudła, to by mnie lubili, to bym się podobała – wzdychają dziewczyny i kobiety. Zdaniem psychologa prof. Kazimierza Pospiszyla utożsamianie wyglądu fizycznego z walorami osobowości jest niczym innym jak wyrazem narcyzmu, który jak grzyb, toczy cywilizowane społeczności. Pielęgnowanie ciała i zabieganie o urodę traktowane jest na równi z posiadaniem pięknej duszy. Oznacza, że nie jest się łakomczuchem, rozpustnikiem i leniuchem. W ogonie wloką się ci, którzy przebierają miarę w jedzeniu. Nic dziwnego, że rozpaczliwie pragną coś z tym zrobić. Człowiek pulchny jest przecież z definicji podejrzany.



Gwyneth Paltrow


Dom mody Gattinioni z Mediolanu zaprosił np. Monikę Lewinsky, w okresie największego skandalu wywołanego jej stosunkami z prezydentem Clintonem, do udziału w pokazie dla osób przy kości. „To nic – pisał z oburzeniem publicysta Los Angeles Times – że zachowanie Lewinsky wydawało się moralnie dwuznaczne – dyktatorzy mody uznali widać, że dla puszystych jest to wzorzec wystarczający”. W końcu wskutek rozlicznych protestów wycofali się z tego pomysłu.

Nadawany niedawno w polskiej telewizji film dokumentalny „Rynek modelek” obejrzało 10 proc. widzów, co stanowi prawie 3,5-mln widownię. Świadczy to o zainteresowaniu również polskiej publiczności tą tematyką, zwłaszcza że w tym czasie w innych stacjach emitowano filmy fabularne. Ludzie pragną wiedzieć, jakimi mechanizmami rządzi się świat, który tak łatwo steruje naszymi gustami, wyborami, a nawet i sposobem życia.

Media jednak wyraźnie zmieniają ton. Po bezkrytycznym zachłystywaniu się modą na szczupłość powoli nadchodzi czas opamiętania. Być może moda traci sojusznika, na którym dotąd tak łatwo mogła polegać. Kodeks honorowy, zabraniający pokazywania niezdrowo wychudzonych modelek, przyjmą niebawem wydawcy w Wielkiej Brytanii. Nad jego przestrzeganiem będzie czuwać społecznie powołana rada. Yves Saint Laurent i Versace zamierzają wprowadzić na pokazy haute couture modelki noszące rozmiar 42. Dzięki temu kształty modelek nabiorą bardziej kobiecych wymiarów, co wyraźnie poprawi nastrój płci żeńskiej na całym świecie.
„Polityka”

ZAWSZE DZIECKIEM

Na całym świecie setki dziewczyn (także i chłopców) choruje na anoreksję. Choroba ta niemal zawsze rozpoczyna się w okresie dojrzewania i występuje z reguły u dziewczyn, które chciałyby się odchudzić i być szczupłe. Czują wstręt do wszelkich okrągłości swego ciała. W podświadomości takich dziewczyn może tkwić chęć do pozostania dzieckiem, w rezultacie rozpoczynają walkę z rozwojem swojego ciała, pragną, by było chudsze i jak u “małej dziewczynki”. Przechodzenie na drastyczną dietę, pozbawia je ważnych składników odżywczych. Wtedy mówi się o “chorobach odchudzania”, w których przyczyny łapczywego jedzenia pokarmów i całkowita bądź częściowa rezygnacja mają o wiele głębsze korzenie. Chore nastolatki i młode kobiety czują się grube, brzydkie i oszukane przez własny organizm. Mają zniekształcony obraz własnego ciała. Mimo iż wyglądają jak przysłowiowe “kościotrupy”, wydaje im się, że jeszcze trochę powinny stracić na wadze. Postępując tak cofają się w rozwoju fizycznym-dojrzałe kobiety wracają do etapu drobnej, wychudzonej dziewczynki, która jeszcze nie miesiączkuje. Przestają jeść, chcąc udowodnić całemu światu a przede wszystkim sobie, że panują nad własnym życiem.

BARDZIEJ PODATNE
Anoreksja dotyka najczęściej dziewczęta z wyższych warstw społecznych, inteligentnych, o zaostrzonym zmyśle rywalizacji, którym zależy na pozycji i sukcesach szkolnych. Typowa młoda anorektyczka to zdolna, ambitna, wrażliwa, dobrze się ucząca uczennica, która do tej pory stanowiła powód nieustannej satysfakcji rodziców. Są to również dziewczyny, które chcą zwrócić na siebie uwagę rodziców. Podczas rozmów z psychologiem jedna z nich powiedziała, że zawsze chciała zadowolić rodziców. Oni uważali ją za mądrą i odpowiedzialną, więc się nią nie zajmowali. Pochłonęła ich praca a ona miała wtedy “wolne pole do popisu”. Zaczęło się od postanowienia “nie jem żadnych słodyczy”, a kiedy okazało się, że to nie jest wcale takie trudne, doszła myśl “nie jem kolacji”, a następnie “ dziś zjem tylko ten jogurt i poćwiczę wieczorem”.
Wszystko zaczyna się często w sposób typowy: dziewczę niezadowolone z własnego wyglądu, chce zrzucić kilka kilogramów. Wprowadza wiec dietę odchudzająca podobnie jak wiele jej rówieśniczek. Jednak ta z czasem opanowuje całą jej egzystencję. Nie wiadomo, w którym momencie sprawy wymykają się spod kontroli. Odchudzająca się dziewczyna żyje w panicznym lęku przed utyciem, pomimo znacznego wychudzenia widzi swoje ciało w przesadzonych rozmiarach. Jej ideałem staje się postać bez grama tłuszczu, nawet mięsni. Kobiece kształty, piersi i biodra budzą jej obrzydzenie i wstręt, odrzuca całkowicie seksualność, ustanie miesiączek przyjmuje z ulgą. Jej sylwetka upodabnia się do ciała młodego chłopca.
Ten kto sądzi, iż anorektyczka nie odczuwa głodu jest w błędzie. Ona wiecznie walczy ze swoim głodem. Czasem nie wytrzymuje i ulega atakom objadania się, wywołującym silne poczucie winy i wraca do właściwej jej szczupłej sylwetki. Ale prowokacja do wymiotów, nadmierne używanie środków przeczyszczających to nie wszystko. Często zmusza się do bardzo intensywnych ćwiczeń fizycznych, dużo biega, pływa dążąc do spalenia jak największej ilości tłuszczu. Znienawidzone przez nią ciało staje się przedmiotem umartwień, takich jak wyczerpujące marsze, lodowate kąpiele, ćwiczenia w odzieży nie przepuszczającej powietrza i inne katusze. Dla niej takie postępowanie jest działaniem słusznym, które ma za cel zdyscyplinować i ujarzmić ciało, podporządkować je woli, aby duch mógł się od niego oderwać. Sposób w jaki anorektyczka się odżywia jest często bardzo dziwny. Je najczęściej niewielkie porcje nabiału(głównie produkty odtłuszczone), suszonymi owocami też słodyczami, które według niej nie wytwarzają odchodów.
Postępuje tak, ponieważ uważa, że pokarm zanieczyszcza jej organizm, nawet nie chce słyszeć o normalnym posiłku(np. o obiedzie). Kiedy zmuszana jest do jedzenia bądź to przez rodziców bądź przez lekarzy to albo sprzeciwia się, albo stosuje “sztuczki”: bawi się jedzeniem, manipuluje sztućcami, nie wkładając nawet kęsa do ust, bądź wkłada by za chwile zręcznie wypluć go w chusteczkę. Zdarza się również, że osoba chora siada w miejscach gdzie nikt nie zauważy, że wyrzuca jedzenie (np. koło kaloryfera ), następnie wstaje w nocy, kiedy cała rodzina śpi i usuwa produkty ukryte w danym miejscu. Gdy otoczenie prosi, nalega by przytyła, ona przed wejściem na wagę pije dużo wody i wkłada do kieszeni ciężkie przedmioty tylko po to , ażeby m.in. rodzice widząc wzrost wagi, dali jej trochę swobody i “odczepili się od niej”. Mimo iż dziewczyna bardzo źle traktuje swoje ciało i prawie całkowicie pozbawia je pożywienia, przez bardzo długi czas pozostaje aktywna fizycznie, między innymi z tego powodu jej znaczny spadek wagi nie dziwi i nie niepokoi otoczenia.

Anorexia nervosa-jadłowstręt psychiczny to czasem nawet śmiertelna choroba, która powstaje najczęściej na podłożu psychologicznym. Zdarza się o wiele częściej niżby mogło się wydawać. W Polsce choruje na nią co setna dziewczyna. Chłopcy również, ale o dziesięć razy rzadziej.
Do głównych objawów Anorexii nervosa(jadłowstrętu psychicznego) należą:

o odmowa utrzymania ciężaru ciała równego lub wyższego od wagi minimalnej dla danego wieku i wzrostu
o paraliżujący lęk przed przybraniem na wadze lub otyłością mimo niedowagi
o nienormalny sposób postrzegania własnego ciała- jego wagi i kształtów; to wpływa przede wszystkim na samoocenę; chory nie bierze pod uwagi faktu, że jego waga może być zbyt niska
o u kobiet dojrzałych następuje zatrzymanie miesiączki(tzn. brak co najmniej trzech cykli menstruacyjnych)
Wyróżnia się dwa typy Anorexia nervosa:
o typ “żarłoczno-wydalający”, tzn. chora oprócz niekontrolowanego objadania się, prowokuje się do wymiotów, zażywa środki przeczyszczające lub moczopędne, chcąc zapobiec wzrostowi wagi
o typ “ograniczający”, tzn. u chorej nie występują epizody niekontrolowanego objadania się ani użycia środków kompensacyjnych
Środki kompensacyjne-mające na celu zapobieżenie wzrostowi wagi, tzn. zażywanie nadmiernych dawek środków przeczyszczających lub moczopędnych
Brak pożywienia i wyczerpująca gimnastyka powoduje spadek wagi ciała. Niedożywienie zaczyna odbijać się na organizmie. Rozpoczyna się od ustania miesiączki(u chłopców utrata popędu płciowego i erekcji). Szczupłość przeradza się w wychudzenie, potem w wygłodzenie. Jeśli się temu nie przeciwdziała, oczy i policzki zapadają się. Kolejnym symptomem jest wypadanie włosów a następnie także zębów. Niekiedy dzięki odpowiedniej interwencji otoczenia lub odnowieniu stosunków z bliskimi anorektyczka spontanicznie zaczyna jeść i odzyskuje wagę zbliżoną do normalnej. Ale zdarza się też, że działania chorej nie zostają przerwane. Wtedy anoreksja może okazać się śmiertelna.
LECZENIE
Zaburzenia tego typu są przedmiotem licznych zabiegów terapeutycznych. W praktyce rzadko ogranicza się do tylko jednej z metod leczenia. Zależnie od potrzeb, sięga się do jednej lub kilku metod (równolegle, lub kolejno).
LECZENIE W SZPITALU
Gdy stan anorektyka zagraża jego życiu, powinien on natychmiast zostać poddany hospitalizacji. Bardzo często zwleka się z oddaniem chorego pod opiekę szpitala. Sprawiają to jego kategoryczne odmowy poddania się leczeniu oraz ogromna wytrzymałość na brak jedzenia. Nierzadko, gdy pacjent znajdzie się pod specjalistyczną opieką, konieczne jest dożylne karmienie.
Jako że anoreksja wymaga specjalistycznego podejścia do pacjenta, należy go umieścić na oddziale schorzeń metabolicznych, lub psychiatrycznym.
Chorzy stawiani są na nogi stopniowo, na zasadzie ugody. Izolowani od rodziny, często pozbawieni przedmiotów osobistych, odcięci od udogodnień oferowanych przez szpital i możliwości wykonywania ulubionych zajęć, za obietnicę jedzenia i przybierania na wadze zyskują stopniowo coraz większe uprawnienia (np. kontakt z rodziną, czy innymi bliskimi).
Równolegle lub w następnej kolejności, proponuje się anorektykowi udział w grupowych dyskusjach i różnorodnych terapiach zajęciowych, a także w indywidualnych seansach psychoterapeutycznych –wszystko po to, aby wyrwać chorego z zamknięcia się w sobie.
Pobyt anorektyka w szpitalu jest ciężko znoszony nie tylko przez pacjenta, ale również przez jego rodzinę. Boleśnie odczuwa ona brak kontaktu z leczonym. Często jej również proponuje się udział w różnego rodzaju seansach terapeutycznych. Propozycje te mogą być odebrane jako próba obwinienia o zaistniałą sytuację, co oczywiście nie jest prawdą. Terapie mają jedynie przygotować rodzinę na powrót jednego z jej członków, który po przebyciu leczenia, może wrócić odmieniony.
Bulimicy rzadko bywają hospitalizowani. Ma to miejsce jedynie w takim przypadku, gdy znajdują się oni w głębokiej depresji lub gdy chcą natychmiast zerwać z cyklem ciągłego objadania się i wymiotów.
Z zasady, gdy osoba taka zjawia się w szpitalu, nadwaga zaczyna zagrażać jej zdrowiu i musi schudnąć. Z reguły sama dieta nie jest wystarczającym zabiegiem. Konieczna jest pomoc psychoterapeutyczna.
LEKI
Środki pobudzające apetyt zazwyczaj nie przynoszą żadnego efektu, anoreksja bowiem nie likwiduje apetytu –jest on bardzo duży, anorektyk nie przestaje zaś walczyć z chęcią jedzenia. W większości przypadków stosuje się leki psychotropowe –neuroleptyczne, antydepresyjne, przeciwlękowe.
Psychotropowe leki –działają na system nerwowy drogą chemiczną. Dzieli się je zwykle na stymulujące (pobudzające) –w tym antydepresyjne i psychotoniczne (w tym amfetamina); uspokajające –w tym tzw. Trankwilizatory (łagodzące) i neuroleptyki; oraz działające przeciwnie psychodysleptyki, które wywołują zaburzenia systemu nerwowego.
Antydepresyjne środki –leki oddziałujące na funkcjonowanie mózgu i łagodzące stany nepresyjne. Niektóre z nich, jak imipramina, fenfluramina czy fluwoksamina, które wpływają na poziom neuroprzekaźnika mózgowego, serotoniny, hamują również “przymus jedzenia”.
Neuroleptyczne środki –leki psychotropowe działające uspokajająco na system nerwowy. Stosowane są zwykle w leczeniu psychoz i w in. chorobowych stanach nerwowych.
Bulimicy i osoby gwałtownie się obżerające stosują zazwyczaj środki odchudzające lub zapobiegające tyciu:
Preparaty z tarczycy, przyspieszające przemianę materii. Utrata wagi związana głównie z ubytkiem masy mięśniowej. Po przerwaniu leczenia następuje nieuchronny powrót do dawnej tuszy. Efekty uboczne: gwałtowne uderzenia gorąca, poty, kołatanie serca, zaburzenia psychiczne i kardiologiczne, czasami śmiertelne.
Diuretyki –środki moczopędne. Powodują zwiększenie utraty wody z organizmu, co nie jest równoznaczne ze spalaniem tłuszczu. Po odstawieniu diuretyków ciężar ciała powróci. Efekty uboczne: spadki ciśnienia krwi, zmęczenia, zawroty głowy i omdlenia, zaburzenia rytmu serca, czasem śmiertelne.
Środki przeczyszczające w dużych ilościach powodują biegunki i przeszkadzają we wchłanianiu składników odżywczych. Efekty uboczne: spadki ciśnienia krwi, zmęczenie, zawroty głowy i omdlenia, problemy kardiologiczne, czasem śmiertelne. Stosowanie tych środków w ilościach umiarkowanych nie daje żadnego długotrwałego efektu.
Amfetamina –substancja chemiczna działająca na korę mózgową, wywołująca stan pobudzenia fizycznego i intelektualnego. Zmniejsza zapotrzebowanie na jedzenie, opóźniając nadejście głodu i jego nasilenie –dlatego niektóre pochodne amfetaminy stosowane są jako środki odchudzające.
Zmniejszające łaknienie leki na bazie amfetaminy opóźniają pojawienie się głodu i pozwalają na ograniczenie ilości spożywanych posiłków. Efekty uboczne: podniecenie psychiczne i intelektualne, przechodzące w depresję wymagającą nowej dawki. Często dochodzi do uzależnień.
Nowe leki zmniejszające łaknienie (np. fenfluramina) nie prowadzą do uzależnienia i nie dają wymienionych powyżej efektów. Czasem wykorzystywane do leczenia bulimii cukrowej.
Leki antydepresyjne (np. imipramina, fluwoksamina) ich działanie ma charakter przejściowy. Długotrwałe użycie może mieć negatywny wpływ na pacjenta.
TERAPIE POZNAWCZO-BEHAWIORALNE
Podejście poznawczo behawioralne upowszechnia się w Europie od zaledwie kilkunastu lat. Proponuje ono kontakt terapeutyczny w którym pacjent angażuje się osobiście w program leczenia grupowego lub indywidualnego. Zostaną tu opisane jedne z najbardziej znanych technik leczenia omawianych dolegliwości.
TECHNIKA KONTROLI ZACHOWAŃ ŻYWIENIOWYCH:
Celem jest powrót do stałych godzin spożywania posiłków, w skład których mają wchodzić potrawy gotowane. Pacjent prowadzi dziennik rodzajów posiłków ich pór spożywania oraz okoliczności w jakich spożycie nastąpiło. Ma to na celu uświadomienie mu, jakie czynniki zewnętrzne wzbudzają w nim pragnienie jedzenia (np. bodźce zmysłowe jak obecność apetycznych produktów w zasięgu wzroku, czynniki społeczne jak niechęć w odmawianiu proponowanego przez kogoś poczęstunku oraz reakcje emocjonalne jak złość, smutek itp.).
KONTROLA BODŹCÓW mająca na celu zdystansowanie pacjenta do wszelkich spraw związanych z jedzeniem poprzez ograniczenia wyżej wymienionych przyczyn nienasyconego obżarstwa. Co tydzień do poprzednich instrukcji dodaje się nowe.
PODSTAWOWE ZASADY MAJĄCE NA CELU ROZSZERZENIE
KONTROLI PACJENTA NAD SWYMI ZACHOWANIAMI ŻYWIENIOWYMI:
SPOSÓB JEDZENIA:

jeść na siedząco
podczas jedzenia:
korzystać z talerza sztućców
nie zajmować się niczym innym(lektura, telewizją)
po kilku kęsach na chwilę odkładać sztućce
przed połknięciem dokładnie pogryźć pokarm
w połowie dania zrobić kilkuminutową przerwę
po posiłku natychmiast odejść od stołu
ORGANIZACJA POSIŁKÓW:

planować każde spożycie posiłków ( z uwzględnieniem przekąsek) na cały tydzień ( a nie tylko na jeden dzień)
ograniczyć spożycie wszystkich posiłków, także ulubionych
nie spożywać nieprzewidzianych posiłków
przed każdym posiłkiem chwila relaksu
używać małych naczyń i talerzy
w zasadzie nie podawać do stołu
resztki wyrzucać natychmiast
ZAKUPY:

należy je robić po posiłkach
postępować wg listy (żadnych nieprzewidzianych zakupów)
wskazane kupowanie produktów wymagających wcześniejszego przygotowania
brać pieniądze przewidziane na dokonanie zakupów (żadnych dodatkowych)


ROBIENIE PORZĄDKÓW:
usunąć rozproszone produkty
“niebezpieczne” produkty wyrzucić do śmieci
żywność ma być umieszczona w jednym miejscu, najlepiej nie w polu widzenia

PODCZAS PRZYJĘĆ I WAKACJI:
zaplanowanie ilości i rodzaju podawanych potraw przed przyjęciem
przed przyjęciem zjedzenie niskokalorycznej przekąski
nie pić napojów alkoholizowanych lub słodkich
nie przesadzać z winem do posiłków
umieć odmówić drugiej porcji
odsunąć od siebie apetyczne potrawy oraz chleb (jeśli to możliwe)
PODSTAWOWE TERAPIE
TERAPIA POZNAWCZA traktuje o obżarstwie jako o reakcji nieprzystosowania wywołanej przez zaburzenia percepcji. Pacjent ma zazwyczaj tendencję do zaniżania swych osiągnięć a zawyżania porażek. Zadaniem lekarza jest dowiedzenie choremu, że również niewielkie spożycie może doprowadzić do utycia jeśli badany znajduje się pod wpływem stresu lub żywi się nieodpowiednimi pokarmami. Terapia ta ma za zadanie zmodyfikowanie wyobrażeń pacjenta związanych z tym zagadnieniem życia, ograniczyć jego ambicje i pogodzić z pojawiającymi się niepowodzeniami. Celem jest tu również ograniczenie wpływu otoczenia, dyktującego pogląd na idealną sylwetkę ciała.
KONFRONTACJA Z PRODUKTAMI WYWOŁUJĄCYMI LĘK. Jej zadaniem jest rozważenie podejścia pacjenta do rozmaitego rodzaju posiłków, tzn. cukrów, tłuszczy i mięsa, znajdujących się w grupie “potępionych” oraz owoców, warzyw i nabiału należących do grupy “świętych”. Lekarz zachęca pacjenta do jedzenia produktów, których spożycia zaniechał ( z wyjątkiem okresów bulimii i obżarstwa) oraz do prowadzenia dziennika opisującego przeżywane uczucia podczas “chwili grzechu”. Zazwyczaj są to poczucie winy i uczucie własnej bezwartościowości.
TECHNIKA EKSPOZYCJI NA BODZIEC Z ZAHAMOWANIEM REAKCJI WYMIOTNEJ. Podczas seansu nakłania się pacjenta do spożycia dużej ilości pożywiania zgodnie z “bulimicznym przyzwyczajeniem” i powstrzymania wymiotowania przeciw wspomnianemu “przyzwyczajeniu”. Następnie pacjent ma opisać przeżywane doznania (oczywiście po chwili odprężenia). Przeważnie pojawiają się wówczas myśli podobnej treści: “zostałam zanieczyszczona przez ten pokarm”, “utyję”, “ustąpiłam, a to świadczy o mojej bezwartościowości, bo złamałam dietę”. Pomiędzy seansami zachęca się pacjenta do spożywania “niedozwolonych” produktów.
STRATEGIE DOSTOSOWAWCZE. Tutaj traktuje się niekontrolowane obżarstwo jako reakcję na zaistniałe problemy osobiste, z którymi pacjent nie potrafi sobie poradzić. Terapia ma za zadanie pomóc w stawieniu czoła światu i stresowi. Wówczas ucieczka w obżarstwo stanie się zbędna. Oto kilka metod w tym pomocnych:
technika relaksacji
koncentracja na wyobrażeniu
rozwój zachowań sprzecznych z odżywianiem jak ćwiczenia fizyczne, spotkania ze znajomymi, czy nawet poświęcenie się czynności zajmującej obie ręce( np. szycie)
technika rozwiązywania problemów ucząca umiejętności znajdowania wyjścia z trudnych sytuacji życiowych bez popadania w obżarstwo
afirmacja siebie czyli umiejętność opierania się naciskom skłaniającym do jedzenia, stawiania czoła krytyce własnego wyglądu de strony znajomych oraz problemom osobistym, prowadzącym prędzej czy później do zaburzeń odżywiania
ZWALCZENIE ODRAZY DO SWOJEGO CIAŁA. Pacjentowi próbuje się:
ukazać jego własne odbicie, (wyzbyte negatywnych o nim wyobrażeń)
ograniczyć wewnętrzny dialog z samym sobą, mający charakter, który polega na zaniżaniu własnej wartości.
Choremu pokazuje się jego fotografie, nagrania wideo, odbicia w lustrze.Ze względu na to, że anorektycy nie dążą do zwiększenia swej wagi, w pierwszej kolejności próbuje się w nich ograniczyć odchylenia poznawcze, np. wyobrażenie o własnym ciele. W czasie terapii wprowadza się coraz to nowe produkty budzące niechęć pacjenta i bada się jego na nie reakcje.
NASTAWIENIE PSYCHOANALITYCZNE
W terapiach tego typu preferuje się terapię twarzą w twarz, pozwalającą na cieplejszą relację w kontaktach lekarz-pacjent. Głównym zadaniem terapeuty jest wzmocnienie wiary w siebie pacjenta. Istnieje jednak ryzyko uzależnienia od terapeuty chorego, który zaczyna wierzyć we wszechmoc swego słuchacza, co prowadzi do przypisania całej zasługi za sukces nie sobie, lecz właśnie jemu. Możliwa jest również sytuacja odwrotna, gdzie pacjent zamyka się w sobie w obawie przed manipulacją. Na skutek tego niemożliwa jest poprawa, jako że pacjent pozostaje w stałej opozycji wobec prób pomocy ze strony lekarza.
METODY PSYCHOTERAPEUTYCZNE
Jedną z tego typu metod jest próba nauczenia się przez pacjenta(zwłaszcza osoby chorej na bulimię) wyrażania i brania odpowiedzialności za swoje odczucia, bez przesadnych prób przypodobania się innym. W tym celu prowadzi się terapie (często grupowe) podczas których terapeuta zachęca do uzewnętrzniania np. złości, nienawiści czy miłości za pomocą słów a także bardziej emocjonalnie: przez okrzyki, łzy. Jednym słowem uczucia, które chory często ukrywa nawet przed samym sobą. O bulimii czy też anoreksji nie wspomina się przy tym bezpośrednio. Zaburzenia te są traktowane jak próba zwrócenia na siebie uwagi innych czy też specyficzny sposób ucieczki przed własnymi problemami.
Kolejną terapią jest terapia rodzinna, w czasie której lekarz próbuje wyjaśnić relacje panujące w rodzinie chorego oraz ujawnić konflikty, które stanowią w niej główną arenę wydarzeń. Zamysł ten jest realizowany w taki sposób, aby rodzina znakomicie zdawała sobie sprawę ze swej doniosłej roli w przywracaniu chorego do równowagi (in. mówiąc, rodzina czuje się potrzebna).
FETYSZYZM –ANTIDOTUM
Przez fetysz rozumieć należy osobę lub obiekt –realny lub wyimaginowany –którym przypisuje się władzę magiczną lub symboliczną. Fetysz wyrównuje brak woli, nadając sens działaniu, koncentrując uwagę, odwracając ją od doznań wewnętrznych. W ten sposób, osoba uzależniona od swego fetysza szczupleje. System, w którym fetysz zajmuje czołową rolę można porównać z hipnozą: w obu przypadkach układ odniesienia jest zewnętrzny. Chory zafascynowany swym fetyszem, zwolniony od przymusu decydowania i odpowiedzialności może poświęcić całą swą uwagę na walkę z jedzeniem.
Tak więc otyły chudnie “z miłości” albo dzięki dietom podjętym w imię gwiazdy mediów czy charyzmatycznego lekarza, a bulimik znajduje siłę na walkę ze swoimi napadami wilczego głodu.
Często spotykanym jest, że osoba taka nie chudnie, aby poczuć się lepiej w swoim ciele, lecz po to, by waga wskazywała upragnioną, magiczną liczbę. Często jest również fetyszyzowany strój, np. nadzwyczaj istotnym staje się “dopasowanie” do jakichś spodni, czy innych ubrań.
Fetysz ma jednak to do siebie, że nie dostarcza trwałej motywacji do działania, przychodzi bowiem taki moment, kiedy system fetyszystyczny przestaje działać lub fetyszyzowany obiekt traci nagle swoją magiczną aurę. Wówczas chory ponownie przybywa na wadze na skutek przygnębienia..., aż do czasu pojawienia się nowego fetysza.
W rzeczywistości cały omawiany system opiera się na manipulacji. Pacjent manipuluje terapeutą i na odwrót. Początkowo sam pacjent domaga się nacisku ze strony lekarza –jego wolę (pacjenta) zastępuje system rozkazów wydawanych przez terapeutę. Chory prosi: “Błagam, niech pan sprawi, abym schudnął (ęła), doktorze! Jeśli będzie trzeba, to nawet przemocą. Niech mnie pan zmusza rozkazuje mi, a nawet znęca się nade mną. To pan odpowiada za to, żebym schudnął (ęła).
Jeśli lekarz zgodzi się spełnić prośbę pacjenta, może doprowadzić w pewnym momencie do buntu, gdyż choremu przestaje się podobać presja na niego wywierana. Pacjent odrzuca wówczas swojego opiekuna, który był obiektem jego adoracji. Przestaje chudnąć. Przez pewien czas może delektować się bezradnością terapeuty, a następnie porzuca go.
WNIOSKI
Terapeuta aktywny, który akceptuje rolę fetysza, osiąga sukces jedynie na krótką metę. Po pewnym czasie efektywność metody słabnie, aż do nieuchronnego zaniknięcia –klęski.
Z kolei terapeuta pasywny, utrzymujący dystans w relacjach z pacjentem, doprowadza tegoż pacjenta do udawanego spełnienia rzekomych oczekiwań lekarza. Proces terapeutyczny w tym wypadku przebiega w zafałszowanej atmosferze, nie przynosząc żadnych efektów.
Zmiana przyzwyczajeń badanego nie zostanie wprowadzona w życie, dopóki ten nie wyodrębni własnych wrażeń czy też uczuć dotyczących jego wewnętrznego świata.
NAZWA NAUKOWA NAZWY POTOCZNIE UŻYWANE DOMINUJĄCE ZABURZENIA SPOSOBU ODŻYWIANIA STAN WAGOWY
Anorexia nervosa Jadłowstręt psychiczny Post i ograniczanie ilości jedzenia. Napady objadania się, wymuszane wymioty lub inne sposoby zwracania pokarmów Patologiczna chudość
Bulimia nervosa Bulimia, “wilczy głód”, “wilczy apetyt” Napady bulimicznego objadania się, wymuszane wymioty lub inne sposoby zwracania pokarmów Waga zmienna, często normalna
Zespół niekontrolowanego objadania się(Binge eating disorder) Niepohamowane, bezgraniczne obżarstwo Napady bulimicznego objadania się, mogące przeplatać się z okresami ograniczeń jedzenia Otyłość, waga zmienna
STATYSTYKA
W 70-80% obserwowanych wypadków anorektyczka w odpowiednim czasie zaczyna jeść. Taka ewolucja korzystnie odbija się na wadze i sposobie odżywiania się, choć w dalszym ciągu notuje się zaburzenia psychopatologiczne w zakresie życia seksualnego i społecznego, zmiany charakteru, fobie i anomalie żywieniowe, które wymagają pomocy psychoterapeuty. 80% przypadków po ok. dwóch latach wracają miesiączki. Jednak nie znaczy to wcale, że anorektyczka zdrowieje całkowicie. Często zostaje bulimiczką, lub też wraca do dawnego sposobu odżywiania się. Ponownie pojawiają się wyrzuty sumienia związane z “nadmiernym” jej zdaniem spożyciem wszelkich pokarmów.
Anoreksja jest bardzo często nieuleczalną chorobą, która po chwilowych poprawach stanu, nawraca. Należy jednak położyć nacisk na to, że im wcześniej zawróci się chorego z jego drogi prowadzącej do samounicestwienia, tym większe prawdopodobieństwo odniesienia sukcesu w postaci całkowitego powrotu do zdrowia.
Trzeba przyjąć do wiadomości fakt, że anoreksja może okazać się chorobą śmiertelną. Fatalny koniec następuje w znacznej liczbie przypadków(między 5-10%), głównie z powodu ogólnego wycieńczenia czy wręcz wyniszczenia całego organizmu. Przyczyną śmierci jest odwodnienie organizmu i zachwianie równowagi poziomu soli mineralnych, zaburzenia kardiologiczne lub nefrologiczne, infekcja osłabionych organów czy poważne powikłania żołądkowe w wyniku bulimii lub zbyt gwałtownego powrotu do jedzenia.
W mniejszym stopniu, ale i występują takie przypadki, anoreksja przeradza się w stan przewlekły. Wówczas po kilku męczących latach nieudanych prób leczenia, osoba w nieokreślonym wieku jest wysuszona jak mumia i budzi litość. Występuje tu modelowy obraz kliniczny tzw. choroby kwaszkiorkor: niedobór białka prowadzi do obrzęków, powiększenia wątroby, zmian chorobowych skóry, utraty włosów i zarostu, zakłóceń pracy serca i nerek. Początkowa energia ustępuje przygnębieniu i zamknięciu w sobie. Anorektyczka nie uważa się jednak za chorą: chodzi według niej o wybór osobisty, filozoficzny lub religijny. W życiu odcina się od innych, pochłonięta sprawami swojego odżywiania rozwija u siebie często dziwaczne urojenia o charakterze magicznym, mistycznym lub megalomańskim.
Osoby chore na bulimię, odzyskują zdrowie równie często co anorektycy: podczas gdy około dwóm trzecim chorych udaje się wyzdrowieć, ok. jedna trzecia popada w różnego typu nałogi jak alkoholizm czy taż narkotyki (przeważnie te o niezrównoważonej osobowości, lub popadające w stany depresyjne).
Kwaszkiorkor –schorzenie będące rezultatem znacznych niedoborów pokarmowych, charakterystycznych dla obszarów występowania głodu(nazwa pochodzi z języka ludów Afryki).
Pytania do siebie
Poniżej umieściłam kilkanaście pytań, które umożliwią Ci obiektywne spojrzenie na kwestie związane z jedzeniem i Twoim stosunkiem do niego. Pomogą Ci się one zastanowić nad sobą, spojrzeć szerszym okiem na chorobę zwaną anoreksją (bulimią) i udowodnić sobie (przynajmniej do pewnego stopnia), że ona Ciebie nie dotyczy. Ewentualnie zabiją na alarm w razie zagrożenia. Nie martw się jednak. Odpowiedzi na pytania niczego nie przesądzają. Gdybyś po uczciwym zastanowieniu się nad sobą doszła do wniosku, że musisz iść do lekarza, zrób to ze spokojem. Pamiętaj, nie jestem biegłym psychologiem. Poniższe pytania mają jedynie Ci pomóc. Odpowiedz sobie na nie z myślą o swoim zdrowiu. Odpowiadaj szczerze. Nikt przecież nie patrzy.
1. Czy mało i niechętnie jesz?
2. Czy rezygnujesz ze śniadań lub regularnie opuszczasz obiady?
3. Czy wyrzucasz jedzenie w ukryciu przed rodzicami?
4. Czy niepokoisz się na myśl, że zaraz będziesz musiała coś zjeść?
5. Czy opóźniasz posiłki do czasu aż wszyscy opuszczą kuchnię?
6. Czy odczuwasz niechęć na myśl o “publicznym” (tzn. na forum rodzinnym) posiłku?
7. Ile razy dziennie myślisz o jedzeniu?
8. Czy twoje życie kręci się wokół jednego tylko tematu (nic więcej Cię nie interesuje) a mianowicie –kalorii?
9. Czy znasz na pamięć większość tabeli kalorii?
10. Czy wszystko co zjesz przeliczasz na kalorie?
11. Czy odczuwasz wyrzuty sumienia na myśl o “nadprogramowych” kaloriach?
12. Czy jesteś nadpobudliwa i zapamiętale się gimnastykujesz, nie dla przyjemności, ale po to, żeby umartwiać swoje ciało i udowodnić sobie swoją władzę nad nim oraz aby zrzucić jak najwięcej tłuszczu?
13. Czy uważasz, że pokarm Cię zanieczyszcza?
14. Czy przygotowujesz domownikom przemyślne potrawy, których potem nawet nie spróbujesz?
15. Czy czujesz się osamotniona i nikomu niepotrzebna, lub próbujesz odrzucić od siebie wszystkich bliskich?
16. Czy masz duże wahania nastrojów?
17. Czy nie nachodzą Cię czasem myśli samobójcze?
18. Czy czujesz obrzydzenie do siebie i swego ciała?
19. Czy odmówienie sobie kolejnej dawki pokarmu nie stanowi dla Ciebie jedynej przyjemności?
20. Czy nie czujesz się ciągle zmęczona i niechętna do wykonywania wszelkich czynności, które niegdyś Cię cieszyły?
21. Czy używasz dużo środków przeczyszczających?
22. Czy nie tracisz wyraźnie na wadze?
23. Czy nadal miesiączkujesz?
24. Czy nie wypadają Ci włosy bądź ruszają się zęby?
25. Czy odczuwasz wyraźną niechęć do swych kobiecych kształtów?
26. Czy czasem nie objadasz się ogromną ilością pokarmu?
27. Czy proces ten wydaje Ci się ( w trakcie) niemożliwy do pokonania?
28. Czy potem nie zmuszasz się do wymiotów?
29. Czy nie jesz z myślą, że zaraz i tak zwymiotujesz wszystko co jesz w tej chwili?
30. Czy wciąż wydaje Ci się że jesteś za gruba, choć dane wskazują, że przy Twoim wzroście ważysz za mało?
31. Czy nie boisz się panicznie tego, że możesz przytyć?
32. Czy utraciłaś zdolność do koncentracji, a tym samym masz gorsze stopnie w szkole?
TEST
Poniżej zamieszczony test przeznaczony jest dla osób, które się odchudzają. Ma on na celu uświadomienie Ci Twojego stanu emocjonalnego [czy jesteś chora (y), czy też nie]. Stanowi on jednak nie o faktycznym lecz tylko możliwym stanie rzeczy. Rozpatrz jego wynik obiektywnie i postąp zgodnie z zasadami dyktowanym przez Twój zdrowy rozsądek. Nie sugeruj się nim ostateczne, lecz również całkowicie go nie ignoruj. (Test wykonany jest amatorsko.)
1. Czy czujesz się chora (y) i masz wyrzuty sumienia, gdy uważasz, że zjadłaś (eś) za dużo?
Nie
Czasem
Często
2. Czy obawiasz się, że staciłaś (eś) kontrolę nad jedzeniem?
Nie
Czasem
Często
3. Czy w ciągu ostatnich trzech miesięcy straciłaś (eś) na wadze więcej niż 8 kg?
Nie
Tak
4. Czy uważasz, że jesteś za gruba (y), choć inni mówią Ci, że jesteś za chuda (y)?
Nie
Czasem
Często
5. Czy możesz powiedzieć, że jedzenie zdominowalo Twoje życie?
Nie
Coś w tym rodzaju
Tak

TABELA PUNKTACJI
ODPOWIEDŹ NR 1 ODPOWIEDŹ NR 2 ODPOWIEDŹ NR 3
PYTANIE NUMER: 1 0 1 2
PYTANIE NUMER: 2 0 1 2
PYTANIE NUMER: 3 0 2 -
PYTANIE NUMER: 4 0 1 2
PYTANIE NUMER: 5 0 1 2
0 do 3
Masz zdrowe podejście do jedzenia. Brak w Tobie skłonności anorektycznych i bulimicznych (jak dotąd), jednak pilnuj się i nie dopuść do zmiany tego stanu rzeczy. Aby być zorientowaną (ym) w kwestii omawianych chorób, zapoznaj się z naszą stroną lub innym źródłem informacji związanym z tematem. Nabyta przez Ciebie wiedza pozwoli Ci na wystrzeganie się choroby.
4 do 5
Twój stosunek do spożywanych pokarmów może na pewnym etapie doprowadzić do zaistnienia choroby. Zastanów się nad swoim postępowaniem i spróbuj poskromić zapędy anorektyczne (lub bulimiczne) aby nie dopuścić do choroby. Pamiętaj, że test nie określa stanu faktycznego, a jedynie prawdopodobny. Aby się upewnić, odpowiedz sobie na pytania zmieszczone na naszej podstronie (Pytania do siebie). One pozwolą lepiej zrozumieć Ci Twój stan emocjonalny, istotę choroby oraz Twój stosunek do niej.
6 i więcej
Masz niezdrowy stosunek do jedzenia (wręcz chorobliwy). Przeczytaj sobie pytania z naszej podstrony (Pytania do siebie) i odpowiedz na nie szczerze przed sobą. Jeśli uważasz, że jesteś chora (y) –skieruj się do specjalisty lub poszukaj wsparcia w rodzinie. Pamiętaj także, że walka z chorobą zaczyna się od zrozumienia problemu.
HISTORIA Z ŻYCIA
Wszystko zaczęło się w ósmej klasie. Miałam wtedy 14 lat. Próbowałam różnych sposobów na odchudzanie, niektóre dawały rezultaty, niektóre nie. Po jednej diecie, w ciągu tygodnia schudłam nawet 5 kilogramów. A kiedy rodzice kupili mi rower stacjonarny, rozpoczęłam dietę na dłuższa metę. Przestałam jeść kolacje i ćwiczyłam wieczorami. O słodyczach prawie nie było mowy. Zakładałam na siebie worki, które nie przepuszczają powietrza i pedałowałam do czasu aż pot po prostu po mnie spływał. Cieszyłam się wiedząc, że spaliłam dużo kalorii.
Po miesiącu schudłam. Efekty były widoczne. To podniosło mnie na duchu. Byłam szczęśliwa. Ale to są tylko pozytywne atrybuty takiego postępowania, a co z negatywnymi-też istnieją, chociaż zwracałam na nie mniej uwagi. Czułam się coraz bardziej zmęczona. Czasem już o godzinie 17 nie byłam w stanie się uczyć, zasypiałam nad książką. Później zaczęły wypadać mi włosy. Przestraszyłam się, tłumaczyłam to sobie w różny sposób: “są za długie i dlatego osłabione”, więc je ścięłam. Paznokcie zaczęły mi się rozdwajać i pękać, a moje stopy i ręce były zimne jak lód. “To nic takiego”, mówiłam sobie, przecież chudnę. Na każdą myśl o zajęciach sportowych, basenie cieszyłam się, bo to była kolejna okazja na spalenie kilkuset kalorii. Później miałam wypadek-zatrucie i wylądowałam na dwa tygodnie w szpitalu. Ale nie miałam anoreksji. Przytyłam nieznacznie. Chociaż wzrost wagi nie był duży, powróciła myśl ćwiczeń i ograniczenia jedzenia. Po pewnym czasie włosy wypadały mi niemal garściami i zaczęło mi się kręcić w głowie. Czułam się jak na karuzeli.
Gdy poszłam do lekarza, okazało się, że mam anemię, niedobór żelaza. Doktor przepisał mi tabletki i prawie wszystko wróciło do normy. Przez pewien czas jadłam normalnie. Teraz czuję się dobrze, ale nadal nie jem kolacji, ograniczam słodycze, jeżdżę w workach na rowerze stacjonarnym, chodzę na basen, saunę i na aerobik. Niemal na okrągło myślę o tym jak wyglądam. Powraca do mnie myśl odrzucenia jedzenia. Czasem popadam w depresję z tego powodu. A kiedy zjem za dużo mam wyrzuty sumienia i ochotę na zmuszenie się do wymiotów, bo sadzę, że to jest o wiele łatwiejszy sposób na oczyszczenie organizmu. Wolę uczucie głodu od sytości. Nic nie zmieni tego co robię i jak myślę, przynajmniej na razie. Z takim postępowaniem żyje mi się lepiej. Wiem, że to obłęd. Chciałabym jeść normalnie, ale przeraża mnie myśl, że racjonalne odżywianie na początku spowoduje wzrost mojej wagi. Myślę, że to, co robię, dotyczy wielu dziewczyn, ale jeśli nie musicie nie katujcie swego ciała!
O JAKICH LUDZIACH MÓWIMY, ŻE SĄ PIĘKNI?
O tych, co do których wpojono nam, że są piękni (np. przez sztukę)
O tych, którzy podobają się naszym autorytetom
O takich, którym i my się podobamy
O tych, którzy są dla nas nieosiągalni i nieznani nam z bliska (np. aktorzy)
O tych, którzy osiągnęli sukces w naszej branży (ci którym np. zazdrościmy)
O tych, którzy są przez nas kochani lub szanowani
Zatem nie istnieje obiektywne pojęcie idealnego piękna. Każdy patrzy na świat na swój własny sposób i dostrzega w nim coś innego. To co powszechnie uważane jest za piękne, tak naprawdę ma niewielką wartość, gdyż nie dociera do naszego serca, a tylko do ludzkiego “genu naśladownictwa”.
Wyzbyjmy się tego swoistego snobstwa, które jest tak charakterystyczne dla naszego rodzaju, a które polega na ciągłym porównywaniu swojego gustu z gustem otoczenia. Nikt nie może mi kazać chodzić w "tych samych butach" co wszyscy moi znajomi. Powinniśmy się wysilić choć na odrobinę indywidualizmu. Nasz współczesny ideał piękna jest już przesłodzony, przestarzały i "obstukany".
To kultura kształtuje nas przede wszystkim ( np. ludziom w Indiach podoba się przecież co innego niż nam). Jej przemożny wpływ bez przerwy odbija się na naszym zachowaniu. Także i stopień zaawansowania gospodarczego kraju ma wpływ na nasze mierniki dobrego gustu (Zadziwiający jest fakt, że ludzie ze społeczeństw krajów słabo zaawansowanych technicznie jak kraje trzeciego świata nie znają anoreksji. Można wyciągnąć z tego jeden wniosek -potrafią oni cenić dar, jakim jest jedzenie.).
Poza tym, każda epoka, “myśląc” o ludziach idealnie pięknych, ma “coś innego na myśli”. Popatrzmy na idealnie piękne barokowe kształty –któż obecnie patrzyłby na te tłuścioszki z zachwytem? I która z nich nie odczuwałaby w pełni ciężaru naszego spojrzenia i wyrzutu w nim zawartego?
Warte wspomnienia jest to, że nad mężczyznami żadnej epoki nie ciążyła “klątwa mody” i cudzych upodobań. Zastanówcie się nad tym i pomyślcie, czy warto się aż do tego stopnia umartwiać, aby zadowolić cudze zachcianki. Bądźcie po prostu sobą. Piękno cielesne przemija, mody się zmieniają a ludzkie psyche zostaje. To ono świadczy o naszej prawdziwej wartości.
TELEFONY
Kraków: Instytut Psychiatrii Dzieci i Młodzieży
(0-12) 421-57-44

Warszawa: Instytut Psychiatrii i Neurologii, Klinika Psychiatrii Dzieci i Młodzieży
(0-22) 642-66-11

Centrum Terapii Psychogennej
(0-22) 853-88-73

Centrum Psychoterapii
(0-22) 625-48-73

Przydatna praca?
Wersja ściąga:
Podobne hasła:
W słowniku:
Przydatna praca? tak nie 20
głosów
Poleć znajomym

Serwis Sciaga.pl nie odpowiada za treści umieszczanych tekstów, grafik oraz komentarzy pochodzących od użytkowników serwisu.

Zgłoś naruszenie