Wywiad na temat stanu wojennego w Polsce w 1981 roku.

Ponad dwadzieścia lat temu naszą ojczyzną wstrząsnęły wydarzenia grudniowe. Był to stan wojenny .
Dla jednych stan wojenny to czasy manifestacji, nielegalnej prasy, konspiracji .
Dla innych tamte dni to długie kolejki, brak mięsa w domu, kartki na słodycze; to poczucie niepewności wobec zmian, ale i zaciekawienie tym, co się dzieje na ulicach miast. Inni stan wojenny wspominają jako pasmo nieustającej zabawy; dodatkowe, wolne od szkoły dni spędzane na świeżym powietrzu, zamieszki, czołgi, godzina milicyjna, co sprawiało, że życie było ciekawsze, niosło z sobą dreszczyk emocji.

- Czy mogę przeprowadzić z panią wywiad na temat stanu wojennego w Polsce w 1981 roku ?
- Oczywiście.
- Co pamięta pani z pierwszego dnia stanu wojennego ?
- W niedzielę, 13 grudnia 1981 r. rano, miliony Polaków dowiedziało się z radiowo-telewizyjnego przemówienia gen. Jaruzelskiego o wprowadzeniu stanu wojennego. Wojskowy przewrót rozpoczął się już przed północą, gdy zablokowano połączenia telefoniczne. Wprowadzając stan wojenny internowano około 6,6 tys. działaczy związkowych i politycznych, zawieszono działalność organizacji społecznych, ograniczono swobodę poruszania się i wprowadzono godzinę policyjną . Przepisy stanu wojennego zakazywały strajków i manifestacji oraz wprowadzały militaryzację zakładów pracy. Wiadomość o ogłoszeniu stanu wojennego była dla większości społeczeństwa zaskoczeniem. Niedzielny ranek zamienił się w koszmar. Mężczyźni prowadzili ożywione dyskusje, kobiety popłakiwały. W domach zapanowała atmosfera zagrożenia. Dzieci bardzo szybko zauważyły te zmiany. Również im udzieliły się nastroje dorosłych. Telewizyjne wystąpienie gen. Jaruzelskiego zburzyło spokój rodzin. Na ogół rodzice starali się wytłumaczyć swym dzieciom, co się dzieje w kraju, jak się trzeba zachowywać, aby uniknąć niebezpieczeństwa.
- Czy bała się pani ?
- Ja się przeraziłam. Myślałam, że to wojna. Pamiętałam opowieści dziadków o przeżyciach w czasie wojny. Bałam się, że czołgi wjadą i zaczną do nas strzelać.
- Wprowadzając stan wojenny Wojciech Jaruzelski dał dzieciom dwa dodatkowe tygodnie ferii zimowych. Uczniowie skrzętnie wykorzystali ten prezent. Większość dzieci bawiła się w domu. Co pani z tego pamięta ?
- Pamiętam, że było wolne w szkole i nie wiedziałam, czy wypada się cieszyć.
- Stan wojenny nie zmienił radykalnie dotychczasowych zabaw i zainteresowań dzieci. Wprowadził jednak do nich specyficzne akcenty. Co pani z tego pamieta ?
- Pamiętam, że tłumaczyłam swej koleżance, iż nie możemy się bawić jak dotychczas na klatce schodowej, bo jeśli przyjdą żołnierze, to nie zdążymy się ukryć w domu. Ale nawet zabawa w mieszkaniu nie była, moim zdaniem , w pełni bezpieczna. Zbudowaliśmy więc z poduszek barykadę, chodziłyśmy po pokoju schylone lub siedziałyśmy pod stołem, bo gdy będą strzelać, to mogą przez okno trafić nas w głowę.
- Stan wojenny przyczynił się do rozbudzenia zainteresowania sytuacją w kraju. Wpłynął również na zmianę, rozkładu zajęć i obowiązków. Rodzice dłużej pracowali lub zmieniły się godziny ich pracy. Czy przypomina się pani coś z tego ?
- Tak, Odczułam, że ojciec pracował ostro. Kiedy to się zaczęło, to on w ogóle nie przychodził do domu. Ciotka z wujkiem przychodzili do nas na noc, bo matka się bała być sama. Natomiast moja mama pracowała w kolegium ds. wykroczeń, a istniał wtedy tzw. tryb przyśpieszony. Gdy zaczęły się rozruchy, to mało że mama miała co którąś sobotę dyżur, to jeszcze całe weekendy musiała być pod telefonem, bo w każdej chwili mogli zadzwonić, że przywieźli "tryb" i trzeba go natychmiast rozpatrzyć.
- Dziękuje za wywiad
- Ja również

Przydatna praca?
Przydatna praca? tak nie 152
głosów
Poleć znajomym

Serwis Sciaga.pl nie odpowiada za treści umieszczanych tekstów, grafik oraz komentarzy pochodzących od użytkowników serwisu.

Zgłoś naruszenie