Był przepiękny, wiosenny dzień. Siedziałem wraz z kolegą w szkolnej ławce na lekcji języka polskiego , a pani dyktowała całej klasie notatkę.

Nikt nie był zainteresowany lekcją. Wszyscy czekali na godzinę geografii . Ta nie miała być zwykła, nudna lekcja. Wraz z nauczycielką geografii mieliśmy polecieć w przestrzeń okołoziemską, na jakąś bliską Ziemi, ale nieznaną, planetę. Chcieliśmy poznać bliżej okolice naszej planety, nie tylko z map. Kiedy zadzwonił dzwonek, spakowaliśmy się i szybko pobiegliśmy do pracowni w której odbywały się lekcje geografii. Czekała już tam nasza nauczycielka. Usiedliśmy przy ławkach pani wykonała telefon. Za jakiś czas wyszliśmy na parking szkolny. Po chwili nadjechał czarny autokar, był on cały w gwiazdy - Moi drodzy, to jest teleporter - powiedziała nauczycielka, wskazując na dziwny pojazd. Jak wiecie, dziś mieliśmy polecieć w kosmos i zbadać jakąś planetę. Później weszliśmy do autokaru , a kiedy zajęliśmy fotele zgasły wszystkie światła. Nauczycielka powiedziała żebyśmy się nie bali.

- Siedźcie spokojnie i mocno trzymajcie się foteli- powiedział tajemniczy kierowca teleportera.
Pani od geografii dala znak kierowcy, aby już ruszał. Nagle poczuliśmy, że odrywamy się od podłogi tej dziwnej maszyny. Nic nie widziałem, bo wszędzie było ciemno. Po pięciu minutach podroży zatrzymaliśmy się.

- Możecie już wychodzić krzyknęła nauczycielka zapalając światła.

Wszyscy opuścili teleporter i rozejrzeliśmy się dookoła. Wylądowaliśmy na jakimś różowo niebieskim piasku .Wokół nas chodziły dziwne stwory. Każdy miał po cztery pary oczu, czułki wyrastające z pleców i po siedem palców na każdej z rąk. Były niskiego wzrostu i miały po cztery ręce. Różniły się od siebie tylko numerem na brzuchu. Odezwała się do nas istota z numerem 56478.

- Skąd przybywacie?

Wszyscy byliśmy zdziwieni, że te istoty umieją mówić w naszym języku.

- Z bliskiej wam planety, Ziemi.-Odpowiedzieliśmy.

- Aaa, przyjaciele z Ziemi, zapraszamy do naszych domów ? powiedział 56478.

Poszliśmy za nimi, a oni zaprowadzili nas do dziwnych pomieszczeń, z kształtu podobnych do igloo. Domki były koloru turkusowego. Spytali nas czy chcemy coś zjeść. Nie zdążyliśmy odpowiedzieć, a przed nami pojawiły się talerze, a na nich po dwie tabletki.

-To są kanapki.- Powiedział kobiecym głosem stwór z numerem 98712.

Ale nikt nie tknął tabletek. Powiedzieliśmy, że dziękujemy za poczęstunek, a oni wyprowadzili nas przed dom i spytali, czy nie chcielibyśmy zwiedzić ich planety. Odpowiedzieliśmy, że chętnie, ale tylko kawałek, bo musimy wracać na Ziemię. Zaczęliśmy zwiedzanie. Nad naszymi głowami latały setki różnych pojazdów. Widzieliśmy też malutkie istoty grające w kwadratową piłkę. Gdybym mógł zostałbym tam na dłużej. Kiedy zwiedziliśmy już kawałek planety i przejechaliśmy się ich pojazdami, pani spojrzała na zegarek. Mieliśmy już pół godziny spóźnienia! Szybko weszliśmy do maszyny, a pani nacisnęła przycisk i po chwili byliśmy w szkole.

Kiedy wróciliśmy do naszych domów, wszystko opowiedzieliśmy rodzicom. Nie chcieli nam uwierzyć. To była wspaniała przygoda.

Przydatna praca?
Wersja ściąga:
Przydatna praca? tak nie 160
głosów
Poleć znajomym

Serwis Sciaga.pl nie odpowiada za treści umieszczanych tekstów, grafik oraz komentarzy pochodzących od użytkowników serwisu.

Zgłoś naruszenie