Przydatność 50%

Dalsze losy Kordiana - bohatera dzieła Juliusza Słowackiego.

Autor:

  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image

Oficer go nie widzi... rękę podniósł w górę.

Rok 1833 - Kilkenny, Irlandia. Kordian, zamknięty w najwyższej wieży zamku, patrzy przez wykusz w murze w kierunku morza rozbijającego się o klify.

W ogrodzie przed zamkiem pasą się owce, na zielonej łące za ogrodzeniem ? pasą się owce. W oddali, na ledwie widocznym pastwisku... pasą się owce.

Kordian spogląda znudzonym wzrokiem. Próbuje wyłowić choć odrobiny nowości z tego statecznego i niezmiennego światka. Wnet, w źrenicach Kordiana pojawia się błysk, który wydaje się zdradzać, że w jego umyśle narodziła się kolejna schizofreniczna postać. Na zewnątrz zachodzi słońce. W komnacie zapada nieprzenikniona ciemność. Słychać szuranie, zgrzyt przesuwanych mebli, w końcu trzy tupnięcia i pomieszczenie oświetla nikły blask, już prawie wypalonej, świecy. Wątłe światło pada na sporą górkę pierza wysypanego z poduszki. W powietrzu da się wyczuć nutkę tajemnicy oraz odór stęchlizny rozchodzący się od rozsypanego pierza. Tymczasem Kordian wczołguje się pod łóżko i zawzięcie, rytmicznie szarpie i uderza w drewniany stelaż. Gdzieś w głębi zamczyska rozchodzą się ciche, nieokreślone dźwięki. Na łóżku materializuje się Anioł.

Anioł:
- Ekhm... Kordianie! Jesteś tu?

Kordian:
- Kordiana nie ma. Ale jestem ja... Ikar.
(sylwetka bohatera wyłania się spod łóżka)

Anioł:
- Kordianie chcia...

Ikar:
- Nie Kordianie... Ikarze! Ale... kim jesteś? Jak wszedłeś?! Czyżbyś uciekał przed sługami cara Przyjacielu? A może jesteś carskim szpiegiem... Zdrajco!!

Anioł:
- Tak się składa Kordianie, że jestem wysłannikiem niebios. Bóg Cię do siebie wzywa... Chodzi chyba o zwiększenie renty moralnej... zdaje się, że weterani którzy przetrwali carskie tortury, mają 10 procent zwyżki...

Ikar:
- To może wystawisz jakieś awizo? Ja podpiszę, a jak Kordian się pojawi to mu przekażę...

Anioł przemawia tonem łagodnym niczym ton psychiatry z wieloletnim stażem w zawodzie.

Anioł:
- Tak się składa, że mam. Tylko mu powiedz, że to pilne...
(Anioł podsuwa Ikarowi karteczkę pod nos)
- Tu podpisz...
(Pokazuje palcem)

Ikar:
- Hmmm... a masz może jakieś pióro?
(podnosi wzrok i już drugi raz w ciągu trzech godzin w oczach bohatera pojawia się złośliwy ognik)
- Oooo... widzę, że masz ich dużo. Może zechciał byś się ze mną podzielić...? Akurat jestem w potrzebie...
(Ikar wyszczerza się w iście diabolicznym uśmiechu i rzuca się na skrzydła Anioła, wyrywając z nich pióra całymi garściami)

Anioł dematerializuje się. W ciszy komnaty rozlegają się słowa ?Cztery lata zapuszczałem nooo...?. Tymczasem dumny z siebie Ikar siada przy świecy i skrupulatnie zaczyna sklejać woskiem pióra, następnie przyklejając je do oderwanych od łóżka desek. Mijają długie godziny. Ikar niestrudzenie działa... W końcu kur pieje na jutrznię. Ikar przytwierdza swoje dzieło do pleców. Bez lęku wchodzi na wykusz, w którym niegdyś widniał witraż. W oddali widać biegnąca ku zamkowi podstarzała postać Grzegorza.

Ikar:
- I wolnym być jak orzeł biały!

Grzegorz:
- Stój! Ułaskawiony jesteś!

Ikar go nie słyszy... już się odbił w górę.

Mejd baj Retah

Przydatna praca?
Przydatna praca? tak nie 10
głosów
Poleć znajomym

Serwis Sciaga.pl nie odpowiada za treści umieszczanych tekstów, grafik oraz komentarzy pochodzących od użytkowników serwisu.

Zgłoś naruszenie
JAK DOBRZE ZNASZ JĘZYK ANGIELSKI? x ads

Otrzymałaś kupon na darmowe lekcje angielskiego.

3 MIESIĄCE NAUKI MOŻESZ MIEĆ GRATIS.
Odbierz kupon rabatowy