Przydatność 55%

Walka o granice i kształt ustrojowy państwa polskiego

Autor: marcinpawlik

  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image

Praca ta została napisana przy pomocy różnego rodzaju źródeł, między innymi różnych książek, czasopism, innych stron internetowych, itp. Sam jej nie napisałem, tak więc treść jest nie moja (poza niektórymi konkluzjami i wstępami). Mam zwyczaj nazywać te prace "zlepkami", ale wydaje mi sie, że i tak mogą się komuś przydać. Przepraszam za ewentualne błędy.

Na razie i dobrej lektury...

Marcin Pawlik


Państwo polskie zaraz po zakończeniu I wojny światowej musiało stawić czoła wielu problemom, które pojawiły się w dopiero co nowo narodzonym kraju. Wśród tych o charakterze gospodarczym czy też społecznym znajdowały się problemy natury politycznej i militarnej. Należały do nich między innymi walka o jak najkorzystniejszy dla strony polskiej przebieg granic oraz kształt ustrojowy II Rzeczpospolitej. Mając to na względzie, wydaje się oczywistym i zbędnym stwierdzenie, iż lata te nie mogły być dla całego społeczeństwa polskiego "lekkimi" z punktu widzenia wykonanej pracy. Wprost przeciwnie, w tych pierwszych latach po odzyskaniu niepodległości, Polacy musieli sprawdzić się nie tylko jako patriotyczni żołnierze, którzy potrafią dzielnie stanąć w obronie ojczyzny i bronić jej granic (jak zresztą zostało to wykazane poprzez dziewiętnastowieczne zrywy narodowowyzwoleńcze), ale również, czy może przede wszystkim, na arenie politycznej, jako organizatorzy życia społecznego.
I tak oto, 11 listopada 1918 roku Polska po 123-letniej niewoli odzyskała niepodległość. Jednakże, gdy Sejm Ustawodawczy, wybrany 26 stycznia 1919 roku, zbierał się i rozpoczynał prace nad tworzeniem zrębów państwowości II Rzeczypospolitej oraz formowaniem jego przyszłego kształtu ustrojowego, na zachodnich i wschodnich rubieżach kraju toczyły się walki o przynależność państwową tych ziem. Walka o ustalenie granic trwała od 1918 roku aż do 1922 roku, kiedy to przyznano Polsce część Śląska i przyłączono Wileńszczyznę. Praktycznie każdy skrawek granicy wschodniej i zachodniej został wywalczony zbrojnie. Na zachodzie - podczas powstań śląskich oraz walkach w Wielkopolsce; natomiast na wschodzie aż do 1921 roku toczyła się krwawa wojna ze Związkiem Sowieckim. Przyjrzyjmy się więc uważniej na to, jak odbywał się ten tak ważny dla istnienia ówczesnego państwa polskiego proces scalania ziem polskich po ponad wiekowym okresie niewoli politycznej, gospodarczej i społecznej.
W 1918 roku istniały dwie koncepcje odbudowy państwa polskiego - federalistyczna Józefa Piłsudskiego oraz inkorporacyjna Romana Dmowskiego. Piłsudski głosił konieczność zjednoczenia ziem polskich ze stanu w roku 1772, ale w formie federacji z udziałem Ukrainy, Białorusi i Litwy. Koncepcja ta była jednak nierealna. Rządy Litwy nie chciały się zgodzić na jakąkolwiek współpracę z Polską, w Białorusi - nie było po prostu z kim pertraktować, zaś Ukraina była podzielona między dwa rządy i borykała się z problemem nacierającej armii radzieckiej. Roman Dmowski uważał natomiast, że Polska musi swoje ziemie po prostu odzyskać na drodze militarnej, bez układów z podbitymi narodami. Wobec realiów z 1918 roku wydaje się, że zwyciężyła właśnie ta koncepcja.
W celu uniknięcia powtórzeń i różnego rodzaju niejasności oraz mając na względzie lepsze zeschematyzowanie walk o granice państwa polskiego po I wojnie światowej w ogóle rozpocznę od przytoczenia faktów i informacji odnośnie formowania się granicy zachodniej oraz ich analizy z politycznego punktu widzenia, a dopiero w następnej kolejnosci pozostałych granic państwa polskiego.
W Wielkopolsce, pomimo wyraźnej przewagi żywiołu polskiego, Niemcy nie byli gotowi ustąpić ze swych pozycji. Jeszcze w listopadzie 1918 roku skierowano tu z zachodu ochotnicze formacje Grenzschutzu i Haimatschutzu, co wzmocniło nurt radykalny w obozie polskim. 3-5 grudnia 1918 roku zebrał się Sejm Dzielnicowy zaboru pruskiego, w którym rolę wiodącą odgrywała endecja. Komisariat Naczelnej Rady Ludowej (w składzie: ks. Stanisław Adamski, Wojciech Korfanty, Stefan Łaszewski, Adam Poszwiński, Józef Rymar i Władysław Seyda) próbował zapobiec rozlewowi krwi i negocjował z rządem niemieckim, stojąc na stanowisku oczekiwania wyroku konferencji pokojowej w sprawie przynależności Wielkopolski. Próby te rozbijały się o coraz ostrzejszy kurs polityki niemieckiej. Gdy 26 grudnia 1918 roku do Poznania przybył Paderewski, grupy żołnierzy niemieckich dopuściły się prowokacji wobec flag polskich i alianckich oraz czynnej zniewagi wobec ludności polskiej. Nazajutrz doszło do pierwszych starć zbrojnych, które przekształciły się w Powstanie Wielkopolskie. W rejonach, gdzie przewaga Polaków była znaczna, usunięcie władz niemieckich i wojska nastąpiło szybko i bez większych strat. Ciężkie walki rozgorzały natomiast w Chodzieży, Inowrocławiu i Nakle. 8 stycznia 1919 roku Naczelna Rada Ludowa w Poznaniu przejęła władzę na wyzwolonym obszarze. Na południu front oparł się wówczas na linii Rawicz-Ostrów Wielkopolski, na zachodzie powstańcy dotarli pod Międzychów i Zbąszyń, a na północy nad Noteć. Na czele oddziałów powstańczych stał mjr Stanisław Taczak. Działania zbrojne podjęły też organizacje polskie na Pomorzu. Jednak ich sytuacja była o wiele trudniejsza, gdyż w niektórych rejonach żywioł niemiecki miał tu przewagę, a przez obszar ten powracali żołnierze niemieccy z frontu wschodniego. W połowie stycznia Niemcy zgromadzili przeciw powstańcom znaczne siły i przystąpili do ofensywy. Akcja ich koncentrowała się w Bydgoszczy, Frankfurcie nad Odrą i na Dolnym Śląsku. 16 stycznia 1919 roku dowódcą armii wielkopolskiej został gen. Józef Dowbór-Muśnicki. Ochotnicze odziały powstańcze przekształcono w regularne wojsko. Kilka roczników powołano pod broń. Krwawe walki rozgorzały wokół Leszna, nad Odrą i Notecią. Komisariat Naczelnej Rady Ludowej podjął akcję dyplomatyczną za pośrednictwem KNP w Paryżu oraz Paderewskiego, który właśnie stanął na czele rządu w Warszawie. Akcja ta doprowadziła do zawieszenia broni. Niemcy nie miały dość sił, by wznowić wojnę z państwami Ententy, a marszałek Foch rozciągnął warunki rozejmu z 11 listopada 1918 roku na front wielkopolski. 16 lutego 1919 roku przerwano walki. Obszar wyzwolony znalazł się pod kontrolą Komisariatu Naczelnej Rady Ludowej i armii powstańczej. O jego losach zdecydować miał jednak ostatecznie traktat pokojowy z Niemcami.
Zgodnie z postanowieniami traktatu wersalskiego, na terenie Górnego Śląska winien był się odbyć plebiscyt w celu określenia ostatecznego kształtu granicy polsko-niemieckiej na tym obszarze. Podczas obrad konferencji paryskiej wzrosło jednak na Górnym Śląsku napięcie: z jednej strony zwiększyła się intensywność propagandy niemieckiej i działalność Granzschutzu, z drugiej - narastał polski ruch niepodległościowy. Rozwijająca się tu od kilku miesięcy konspiracyjna POW nalegała na podjęcie walki zbrojnej o polskość Górnego Śląska jeszcze przed podpisaniem traktatu pokojowego. Jednakże, ze względu na dużą siłę żywiołu rewolucyjnego, który mógł pokierować działaniami powstańczymi w trudnym do przewodzenia kierunku, poznańska NRL i rząd warszawski pohamował powstańców. Po ogłoszeniu postanowień traktatu wersalskiego na Górnym Śląsku nastąpił strajk powszechny, a 17 sierpnia 1919 roku wybuchło ostatecznie I Powstanie Śląskie. Siły powstańcze były jednak słabsze od oddziałów niemieckich i dysponowały gorszym uzbrojeniem, toteż po paru dniach musiały szukać schronienia po polskiej stronie granicy obszaru plebiscytowego. Po ratyfikacji traktatu wersalskiego w styczniu i lutym 1920 roku na Górny Śląsk przybyły oddziały wojsk angielskich, francuskich i włoskich, których celem było nadzorowanie przygotowań i przebiegu plebiscytu. 11 lutego 1920 roku rozpoczęła w Opolu pracę Międzysojusznicza Komisja Rządząca i Plebiscytowa z gen. Henri le Rond na czele. Pod jej kontrolą znalazł się obszar 10,7 tysięcy km2 z około 2 mln. ludności. Jednocześnie wycofano wojska niemieckie, pozostawiając jedynie niższe ogniwa administracji i policję niemiecką. Przy Komisji Międzysojuszniczej akredytowano w lutym oficjalnych przedstawicieli Niemiec, Polski i Czechosłowacji, a w maju 1920 roku przybył na Górny Śląsk nuncjusz papieski w Polsce abp Achille Ratii, jako specjalny komisarz Kościoła Katolickiego. W Katowicach powstał niemiecki, zaś w Bytomiu - Polski Komisariat Plebiscytowy z Wojciechem Korfantym na czele. Obie organizacje przystąpiły do przygotowań plebiscytowych. Komisariat polski organizował placówki powiatowe i gminne z udziałem paru tysięcy osób. Wkrótce po objęciu urzędu Korfanty wydał do Ślązaków odezwę, w której przedstawił Polskę jako przeciwieństwo Niemiec - państwo ludowe, demokratyczne i dobrze zorganizowane, zapewniające obywatelom wolność i sprawiedliwość oraz "zasłaniające milionową armią chrześcijańską Europę od nawały bolszewickiej". Wiosna i lato 1920 roku przebiegały na Górnym Śląsku pod znakiem zmagań propagandy polskiej i niemieckiej. W kwietniu i w maju wybuchały częste strajki o charakterze ekonomicznym. W trakcie kampanii plebiscytowej 25 kwietnia Niemcy zorganizowali antypolską manifestację w Opolu. W odpowiedzi Komisariat polski przeprowadził liczne wiece ludności polskiej w Bytomiu, Katowicach, Królewskiej Hucie, Zabrzu, Gliwicach i innych miastach, gdzie żądano usunięcia policji niemieckiej. Walce o cele narodowe przyświecał też 48-godzinny strajk powszechny proklamowany przez Komisariat polski (10-12 maja). Przeciwko strajkom wystąpiły organizacje niemieckie i komuniści, którzy wyraźnie sprzyjali Niemcom. 27 maja bojówki niemieckie napadły na siedzibę Komisariatu polskiego w Bytomiu. W okresie ofensywy radzieckiej na Polskę, gdy Armia Czerwona stała u wrót Warszawy, Niemcy podjęły próbę wygrania rozdźwięków między Anglią i Francją, domagając się rewizji traktatu wersalskiego oraz przekazania Górnego Śląska Niemcom bez plebiscytu. W krytycznej dla Polski sytuacji wzmagała się agitacja komunistyczna za oddaniem obszaru plebiscytowego Rzeszy, a przeciw najazdowi wojsk francuskich na Górny Śląsk. W każdej chwili groziła interwencja wojskowa Niemiec.
Z początkiem lipca Komisja Międzysojusznicza zabroniła organizowania zebrań pod gołym niebem, hamując propagandę niemiecką. Mimo to Polski Komisariat Plebiscytowy starał się doprowadzić oddziały POW do stanu gotowości bojowej. 22 lipca dowództwo POW Górnego Śląska, liczącej wówczas 11 tysięcy żołnierzy, opracowało plan na wypadek akcji zbrojnej Niemiec. W połowie sierpnia przybyły ostatecznie wojska francuskie, co przyczyniło się do zrównoważenia sił. Niemniej organizacjom niemieckim udało się sprowokować zajścia antypolskie. Do starć doszło w Katowicach 17 sierpnia, gdy z rąk bojówek niemieckich zginął bestialsko zamordowany lekarz Andrzej Mielęcki. Komisarz polski wezwał ludność polską do samoobrony przeciw skrytobójczym mordom niemieckim. Gdy zajścia powtórzyły się, POW wydała rozkaz podjęcia działań powstańczych w nocy z 19 na 20 sierpnia 1920 roku. Powstańcy nie atakowali miast, gdzie stacjonowały oddziały wojsk alianckich, natomiast likwidowały posterunki policji i administracji niemieckiej. Zacięte walki rozgorzały w Mysłowicach, hucie "Pokój" w Królewskiej Hucie i innych miejscach. Polscy powstańcy opanowali powiaty katowicki i bytomski oraz część tarnogórskiego i lublinieckiego. 24 sierpnia Komisja Międzysojusznicza wydała rozporządzenie o organizacji nowej policji Górnego Śląska, złożonej w połowie z Polaków, w połowie z Niemców, a podlegającej władzom alianckim. Dlatego też II Powstanie Śląskie zakończono 28 sierpnia podpisaniem w Bytomiu umowy między komisariatami polskim i niemieckim o zaniechaniu gwałtów. Na jesieni 1920 roku kampania plebiscytowa na Górnym Śląsku wkroczyła w decydującą fazę. 30 grudnia 1920 roku Komisja Międzysojusznicza ogłosiła regulamin plebiscytu, przewidujący prawo głosowania wszystkich osób bez różnicy płci w wieku powyżej 20 lat, które urodziły się lub mieszkały na obszarze plebiscytowym. Emigrantów, którzy potem przenieśli się gdzie indziej, przybyło z Polski 10 tysięcy, z Niemiec zaś - 200 tysięcy, rząd niemiecki dołożył bowiem wszelkich starań, by sprowadzić rzeczywistych bądź fałszywych emigrantów na czas głosowania. Dodatkowym czynnikiem komplikującym sytuację na obszarze plebiscytowym było utworzenie 7 listopada 1920 roku w Gliwicach Komunistycznej Partii Górnego Śląska z połączenia lewicy PPS i górnośląskiej Komunistycznej Partii Niemiec. KP Górnego Śląska, licząca wówczas około 6 tysięcy osób, agitowała intensywnie na rzecz Rad Delegatów, solidarności z rewolucją radziecką, zwalczała dążenia do zjednoczenia Górnego Śląska z Polską oraz nawoływała do bojkotu plebiscytu. Na robotniczym terenie górnośląskim, którego bogactwo przemysłowe miało ogromne znaczenie dla Polski, akcje KP Górnego Śląska były bardzo niebezpieczne dla interesów polskich.
Plebiscyt na Górnym Śląsku odbył się jednak ostatecznie 20 marca 1921 roku. Głosujący musieli się wypowiedzieć, czy pragną przynależności do Polski, czy do Niemiec. W plebiscycie wzięło udział 1191 tysięcy uprawnionych, z czego za Polską opowiedziało się 479 tysięcy, za Niemcami - 708 tysięcy osób. Resztę głosów unieważniono. Wyniki te nie były odzwierciedleniem rzeczywistego układu sił narodowych na terenie plebiscytowym przede wszystkim ze względu na udział "emigrantów". Po ogłoszeniu rezultatów plebiscytu zdania co do podziału Górnego Śląska między Polskę i Niemcy były w Komisji Międzysojuszniczej podzielone. Niepewność poruszała umysły robotników. Mnożyły się strajki i demonstracje. Do zbrojnej konfrontacji gotowi byli Niemcy, rozbudowujący Oberschlesischer Selbstschutz. W kwietniu 1921 roku w śląskim sztabie POW czyniono za wiedzą i przy pomocy warszawskiego MSW przygotowania do operacji powstańczych. Dowódcą POW na Górnym Śląsku mianowano ppłk Macieja Mielżyńskiego. Komisariat polski otrzymał od gen. le Rond wiadomość, że wnioski Komisji Międzysojuszniczej idą w niepomyślnym dla Polski kierunku, nakreślonym przez Włochów i Anglików: Polsce zamierzano oddać tylko powiat rybnicki i pszczyński oraz część katowickiego i tarnogórskiego.
W tej sytuacji Mielżyński i Korfanty zadecydowali rozpocząć III Powstanie Śląskie w nocy z 2 na 3 maja 1921 roku. Do walki przystąpiło około 50 tysięcy Polaków, tym razem znacznie lepiej przygotowanych i zorganizowanych. Komendantem głównym powstania został początkowo ppłk Mielżyński, a w czerwcu - ppłk Kazimierz Zentkelleroku. W pierwszych dniach starć opór niemiecki był dość słaby, toteż już 5 maja w rękach powstańców znalazły się powiaty: rybnicki, pszczyński, katowicki, bytomski, tarnogórski, gliwicki i okolice Zabrza. Powstańcy dotarli do Odry na odcinku między Raciborzem a Krapkowicami. Obszar powstania był więc nieporównanie większy niż w pierwszych dwóch wystąpieniach polskich. 21 maja rozpoczęła się kontrofensywa niemiecka, której celem była Góra Świetej Anny. Atak ten nie powiódł się i pomimo wielu polskich prób odbicia tego wzniesienia pozostało ono w rękach niemieckich. Niemniej zasadniczego celu - przerwania powstańczej linii obrony i wkroczenia do rejonu przemyslowego - Niemcom nie udało się zrealizować. Pod koniec czerwca między stronami walczącymi i Komisją Międzysojuszniczą toczyły się rokowania o zawieszenie broni, zakończone 5 lipca przerwaniem działań i wycofaniem obu walczących wojsk poza obszar Górnego Śląska. 12 października 1921 roku Rada Ligi Narodów podjęła uchwałę o podziale obszaru plebiscytowego. Polsce przypadły powiaty: rybnicki, pszczyński, katowicki, lubliniecki, tarnogórski i świętochłowicki o powierzchni 3,2 tysięcy km2, czyli 29% obszaru plebiscytowego oraz 996 tysięcy ludności, czyli 46% całego zaludnienia tego obszaru. W polskiej części Górnego Śląska znalazło się około 250 tysięcy Niemców, zaś po stronie niemieckiej - około 530 tysięcy Polaków. Na obszarze przyznanym Polsce znajdowała się jednak większa część przemysłu górnośląskiego: 53 z 67 kopalń węgla, 10 z 15 kopalń cynku i ołowiu oraz 22 z 37 wielkich pieców. Równocześnie Liga Narodów zaleciała Niemcom i Polsce zawarcie porozumienia regulującego podział Górnego Śląska. Konwencję tę podpisały obie strony po długich rokowaniach w Genewie 15 maja 1922 roku. W rezultacie w czerwcu i lipcu 1922 roku Polska przejęła administrację w przyznanej jej części Górnego Śląska.
Podobnie jak na Górnym Śląsku, plebiscyt przewidziany traktatem wersalskim miał się odbyć na Warmii, Mazurach i Powiślu. Nad porządkiem i swobodą przygotowań czuwać miały dwie komisje alianckie: jedna w Olsztynie, druga w Kwidzyniu, przy czym na obszarze plebiscytowym pozostawiono dawną administrację i policję pruską oraz lokalną Einwohnerwehroku. Akcją proniemiecką kierował specjalny komisarz Rzeszy oraz organizacje Ostdeutscher, Heimatsdienst i Masuren und Ermlnderbund. Propaganda niemiecka czerpała z obfitych źródeł finansowych Rzeszy rozprzestrzeniając obraz Polski jako "państwa sezonowego" (Saisonstaat). Bojówki pruskie szerzyły terror. Najgłośniejszym przykładem bestialstwa niemieckiego stało się wówczas zabójstwo polskiego społecznika Bogumiła Linki, a później sprofanowanie jego grobu w Olsztynie. Do bojkotu plebiscytu namawiali agitatorzy komunistyczni planujący rewolucyjną akcję zbrojną w celu utworzenia związku "radzieckich Niemiec, Polski i Rosji". W połowie 1919 roku powołano do życia polskie komitety plebiscytowe. W Kwidzyniu działał Komitet Warmiński z księdzem Walentym Barczewskim na czele, a w Szczytnie Mazurski Związek Ludowy pod przewodnictwem Fryderyka Leyka. W przeciwieństwie do Górnego Śląska sprawa polskości Warmii i Mazur nie znalazła dostatecznego poparcia rządu polskiego, mimo że na dużej części obszaru plebiscytowego rdzenni mieszkańcy skłaniający się ku polskości stanowili większość. Plebiscyt odbył się ponadto 11 lipca 1920 roku w niezwykle trudnych dla Polski warunkach. Odwrót armii polskiej i ofensywa radziecka wzdłuż granicy z Prusami Wschodnimi nie tylko uniemożliwiały rządowi polskiemu aktywniejszy udział w przygotowaniu plebiscytu, ale sprawiły na głosujących mieszkańcach Warmii i Mazur wrażenie, że dni niepodległej Polski są policzone. W tej sytuacji wielu z nich wolało głosować za rządami niemieckimi niż za niepewnym losem w stojącej przed zbolszewizowaniem Polsce. Wystąpienie rządu polskiego do mocarstw sprzymierzonych i Konferencji Ambasadorów o odroczenie plebiscytu pozostało bez echa. Z drugiej strony komisje alianckie dopuściły do głosowania około 150-200 tysięcy faktycznych lub fikcyjnych emigrantów z obszaru plebiscytowego, zamieszkałych w innych częściach Rzeszy. W tej sytuacji głosowanie skończyło się dla Polski klęską. Na Powiślu jedynie 7,6% głosów padło za Polską, w powiecie olsztyńskim - 13,4%, a sztumskim 19,1%. W rezultacie l2 sierpnia 1920 roku, w przededniu rozstrzygającej bitwy o Warszawę, Rada Ambasadorów uznała dotychczasową granicę Prus Wschodnich oddając Polsce jedynie niewielkie skrawki z pięcioma wsiami na Mazurach oraz okolicę Janowa na wschodnim brzegu Wisły.
Jednocześnie dramatyczna sytuacja zaistniała na południowo-zachodnim odcinku granicy. 23 stycznia 1919 roku wojska czeskie uderzyły na Śląsk Cieszyński, gwałcąc linię demarkacyjną ustaloną przez Narodni Vibor i polską Radę Narodową. Obrona polska, kierowana przez płk Franciszka Latinika, wzrosła w ciągu paru dni z około tysiąca do 5 tysięcy żołnierzy. Nie wystarczyło to jednak do zahamowania najazdu czeskiego. 26 stycznia odziały polskie wycofały się z Cieszyna na linię Wisły, a wojska czeskie zajęły także Spisz i Orawę, gdzie, podobnie jak na Śląsku Cieszyńskim, miał się odbyć plebiscyt zasądzony przez Radę Ambasadorów w Paryżu. Nie zdoławszy pokonać linii Wisły Czesi podpisali rozejm, a 3 lutego parafowano w Paryżu porozumienie o wytyczeniu do momentu przeprowadzenia plebiscytu nowej linii demarkacyjnej, przy czym po stronie czeskiej zostały zagarnięte części powiatu cieszyńskiego i frysztackiego. Sprawa tego odcinka granicy została dla Polski rozstrzygnięta niekorzystnie podczas ofensywy radzieckiej na Warszawę. Państwa Ententy podjęły 10 lipca 1920 roku podczas konferencji w Spa rezolucję w sprawie granicy między Polską a Czechosłowacją na tym terenie oraz na Spiszu i Orawie, biorąc na siebie wytyczenie linii granicznej. Na rozwiązanie to przystały rządy obu zainteresowanych państw, przy czym zgoda Polski uzależniona została od neutralności Czechosłowacji w toczącej się wojnie polsko-radzieckiej i przepuszczenia transportów ze sprzętem dla Polski. 28 lipca 1920 roku Rada Ambasadorów podjęła decyzję o zaniechaniu plebiscytu. Ze spornego obszaru Polska otrzymała 1,0 tysięcy km2 i 143 tysięcy ludności, a Czechosłowacja - 1,3 tysięcy km2 oraz 284 tysięcy ludności. Po czeskiej stronie granicy pozostało około 120 tysięcy Polaków. Już wkrótce Czechosłowacja nie wywiązała się z obietnic neutralności, blokując dostawy dla Polski, w związku z czym rząd polski przestał się czuć zobowiązany do pełnego respektowania decyzji w sprawie Śląska Cieszyńskiego, Spiszu i Orawy oraz zaczął kwestionować prawo Czechosłowacji do przyznanych jej ziem z ludnością polską.
Przez cały grudzień i styczeń 1918/1919 roku trwały zacięte walki ukraińsko-polskie pod Lwowem, Rawą Ruską i Chyrowem. Siły polskie walczące w tym rejonie liczyły około 20 tysięcy żołnierzy. Równocześnie na Wołyniu wojska polskie ścierały się z siłami Naddnieprzańskiej Ukraińskiej Republiki Ludowej, które panowały na Polesiu i zagrażały Chełmszczyźnie. Oddziały polskie, dowodzone przez generała Stefana Majewskiego, a następnie generała Edwarda Rydza-Śmigłego, przejęły tu inicjatywę w styczniu 1919 roku wypierając Ukraińców za linię Włodzimierz Kowel. Zadanie to ułatwił atak Armii Czerwonej ze wschodu na siły ukraińskie. Podobnie skomplikowana sytuacja wytworzyła się na północno-wschodnich obszarach dawnej Rzeczypospolitej. Kiedy po klęsce Niemiec Rosja Radziecka wymówiła traktat brzeski, rozpoczęła się ofensywa bolszewicka w celu zdobycia nierosyjskich kresów dawnego imperium carów. Natarcie bolszewickie doprowadziło do upadku rządu białoruskiego i wycofania się Litwinów z Wilna. 1 stycznia 1919 roku bolszewicy proklamowali w Mińsku Białoruską Socjalistyczną Republikę Rad. Społeczność polska, kierowana przez tamtejszych ziemian, zorganizowała Komitet Obrony Kresów oraz przystąpiła do tworzenia samoobrony Litwy i Białorusi, którą dowodził generał Wiesław Wejtka. Oddziały polskie opanowały przejściowo Wilno, jednak po paru dniach, 5 stycznia 1919 roku miastem zawładnęła Armia Czerwona. 27 lutego 1919 roku władze bolszewickie na Litwie i Białorusi połączyły się tworząc Litewsko-Białoruską Socjalistyczną Republikę Rad. Gdziekolwiek bolszewicy zaprowadzali swe rządy, rozpoczynał się rabunek oraz rewolucyjny terror, którego ofiarą padali głównie ziemianie, inteligencja i polscy działacze niepodległościowi. W połowie lutego wojska polskie zgrupowane na Froncie Litewsko-Białoruskim pod komendą generała Stanisława Szeptyckiego podjęły kontrofensywę nawiązując styczność bojową z Armią Czerwoną. Mimo zaciekłego oporu bolszewików kontrofensywa generała Antoniego Listowskiego doprowadziła w marcu 1919 roku do zajęcia przez Polaków Pińska, a 19 kwietnia dzięki śmiałemu wypadowi oddziałów płk Władysława Beliny-Prażmowskiego i akcji kolejarzy wileńskich, którzy wysłali na zachód wagony, wojska polskie dowodzone przez generała Rydza-Śmigłego wkroczyły do Wilna. Po wejściu wojsk polskich do Wilna Piłsudski wydał odezwę "Do mieszkańców byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego" z 22 kwietnia 1919 roku, w której stwierdził, że "na tej ziemi, jakby przez Boga zapomnianej, musi zapanować swoboda (...) Chcę dać wam możność rozwiązania spraw wewnętrznych, narodowościowych i wyznaniowych tak, jak sami sobie tego życzyć będziecie". 26 lipca 1919 roku Rada Najwyższa konferencji pokojowej w Paryżu zatwierdziła projekt rozgraniczenia Polski i Litwy wzdłuż tak zwanej linii Focha, dzielącej Suwalszczyznę według zasady etnicznej i pozostawiającej Wilno po stronie polskiej. Ofensywa polska na Białorusi doprowadziła do zajęcia przez Polaków Mińska. Pod koniec września front polsko-bolszewicki przebiegał wzdłuż linii Połock-Borysów-Bobrujsk-Zasław-Zbrucz. Sukcesy armii polskich na wschodzie zachęciły Piłsudskiego i jego zwolenników w Sejmie do rozwinięcia koncepcji federalistycznej. Zauważyli oni, że nadarza się wyjątkowa sposobność umocnienia strategicznej pozycji Polski w warunkach niezwykłego osłabienia Rosji. Celem tego programu było nie tylko powstrzymanie pochodu rewolucji na zachód, lecz również uniemożliwienie odwiecznego parcia Rosji w tym kierunku przez usamodzielnienie się członów dawnego imperium carów: Białorusi i Ukrainy we współdziałaniu z Polską. Koncepcja ta nawiązywała do idei jagiellońskiej, ale realizowanej w nowych warunkach uświadomienia narodowego ludów wschodnio-europejskich. Federacja mogła przekształcić się w czynnik stabilizujący Europę Wschodnią i zabezpieczający ją przed destrukcyjnym wpływem imperializmu i despotyzmu rosyjskiego. Na przeszkodzie stała głównie słabość sił państwowotwórczych w tym rejonie oraz nieufność narodów wschodnioeuropejskich do Polaków, spotęgowana zwłaszcza w czasie rozbiorów. O ile Litwini i Białorusini mogli obawiać się dominacji liczniejszego i bardziej dynamicznego żywiołu polskiego, o tyle Ukraińcy byli narodem o ogromnym potencjale ludzkim i federacja z ich udziałem mogłaby istnieć jako związek równoprawny lub nie powstałaby w ogóle. Tymczasem Armia Czerwona ponownie wtargnęła na Ukrainę, spychając Denikina na południe. Do Kijowa powrócił bolszewicki rząd z bułgarskim komunistą Christianem Rakowskim na czele. Wojska Petlury, rozbite jeszcze przez Denikina, uległy rozsypce, a sam ataman schronił się w grudniu 1919 roku w Polsce. Na niewielkim skrawku ziemi ukraińskiej pozostającej ciągle w ręku partyzantki narodowej utworzył rząd w Chmielniku. Polska uznała ten rząd i podjęła z Petlurą pertraktacje o współpracy przeciw Armii Czerwonej pod warunkiem uznania przezeń granicy polsko-ukraińskiej na Horyni i Zbruczu. Po dłuższych oporach Petlura wyraził zgodę na to rozwiązanie, czym zraził przeciw sobie większość Ukraińców galicyjskich. Zgody na sojusz z Polakami nie wyraził również emigracyjny rząd Petruszewicza w Wiedniu.
Niepowodzeniem zakończyły się również polskie próby utworzenia sojuszu z pozostałymi narodami wschodnioeuropejskimi. Nie mogąc znaleźć wpływowych sojuszników na Białorusi, Piłsudski zrezygnował z utworzenia państwa białoruskiego, poprzestając na formowaniu białoruskich oddziałów dowodzonych przez generała Stanisława Bułaka-Bałachowicza. Dążąc do zacieśnienia współpracy z państwami bałtyckimi Piłsudski starał się kierować ich wysiłki w tym samym kierunku: do walki ze wspólnym wrogiem - Rosją bolszewicką. Nie udało się jednak Polsce stworzyć jednolitego i wspólnego frontu. Rumunia, na której współdziałanie Piłsudski liczył, wyraziła w marcu 1920 roku gotowość zawarcia pokoju z Rosją Radziecką, gdyż inkorporacja Besarabii na mocy referendum 1918 roku satysfakcjonowała władze tego kraju. Zdecydowanie negatywnie odnosiła się do polskich planów Czechosłowacja. W tej sytuacji koncepcję federacji wschodnioeuropejskiej mogła Polska realizować opierając się głównie na własnych siłach. Jedynym sojusznikiem Piłsudskiego były oddziały atamana Petlury i minimalne siły białoruskie. Poparły natomiast polskie przygotowania do wojenne rządy państw zachodnich: Anglii, Francji i Włoch, widzące w nich jeszcze jedną szansę realizacji swoich celów w przyszłej Rosji. Państwa te wspierały wojska polskie przekazując broń, działa, amunicję. W pierwszych miesiącach 1920 roku trwała reorganizacja polskich sił zbrojnych. W kwietniu pod bronią znalazło się 700 tysięcy żołnierzy. Wodzem Naczelnym został Józef Piłsudski, któremu 19 marca 1920 roku przyznano stopień marszałka Polski.
21 kwietnia 1920 roku doszło w Warszawie do podpisania umowy polsko-ukraińskiej, w której Polska uznała niepodległość Ukrainy w granicach na wschód od dawnej granicy Rosji i Austro-Węgier na Zbruczu, a Dyrektoriat URL z atamanem Semenem Petlurą za rząd ukraiński; rząd URL zrzekł się pretensji do Galicji Wschodniej i części Wołynia. Nie czekając na ofensywę radziecką 25 kwietnia 1920 roku Piłsudski podjął decyzję o rozpoczęciu wspólnej polsko-ukraińskiej akcji na południowym odcinku frontu. W ciągu następnych dni siły drugiej i trzeciej armii oraz szósta armia z udziałem wojsk Petlury posuwały się szybko naprzód nie napotykając większego oporu. Rozsypana dwunasta armia bolszewicka przekroczyła Dniepr, czternasta armia zaś odskoczyła na południe, toteż wojska Piłsudskiego i Petlury wkraczały na tereny ogołocone z oddziałów przeciwnika. 26 kwietnia 1920 roku wydano dwie podobnie brzmiące odezwy. Petlura zwrócił się "Do narodu Ukrainy", głosząc iż Polska przychodzi Ukrainie z pomocą w walce z "moskiewskimi bolszewikami okupantami" i że po skończonej walce wojska polskie wrócą do swej ojczyzny. Piłsudski stwierdził w odezwie "Do mieszkańców Ukrainy", że "wojska polskie usuną z terenów przez naród ukraiński zamieszkanych - obcych najeźdźców, przeciwko którym lud ukraiński powstał z orężem w ręku" i "pozostaną na Ukrainie na czas potrzebny po to, by na ziemiach tych mógł objąć władzę prawy rząd ukraiński". W tych warunkach 7 maja 1920 roku czołowe oddziały armii generała Edwarda Rydza Śmigłego wkroczyły do Kijowa, a dwa dni później obsadziły przyczółek na wschodnim brzegu Dniepru. W Kijowie zainstalował się rząd ukraiński pod przewodnictwem Izaaka Mazepy. W momencie ruszania ofensywy na Ukrainie prasa prawicowa nazywała ją szaleństwem, jednak zdobycie Kijowa podniosło niezwykle autorytet Piłsudskiego. Marszałek Sejmu Wojciech Trąmpczyński porównał nawet akcję Piłsudskiego do zdobycia Kijowa przez Bolesława Chrobrego i stwierdził, że wojska polskie niosą ludności zdobytych terenów pewność, że "owoców ich pracy nikt nie zagrabi". Rozmaicie przyjęto natomiast ofensywę polsko-ukraińską na Zachodzie. Pełnego poparcia udzieliła jej Francja, jednak Anglia prowadziła dość skomplikowaną grę. Celem zneutralizowania wpływów francuskich premier Lloyd George określił Polskę jako kraj skłócony z sąsiadami i zagrażający pokojowi. Z drugiej strony minister lord Curzon usprawiedliwiał wojenne kroki Piłsudskiego tłumacząc, że armie bolszewickie zagrażały Polsce. Król Jerzy V wysłał nawet 3 maja na ręce Piłsudskiego depeszę z wyrazami sympatii dla nowo powstałego państwa polskiego. W Niemczech nacisk państw Ententy i części antyradziecko nastawionych polityków niemieckich sprawił jednak, że prezydent Republiki Weimarskiej Friedrich Ebert ogłosił neutralność w konflikcie polsko-radzieckim. Rząd radziecki przygotowywał się do ofensywy rozniecając uczucia narodowe Rosjan wskazaniem groźby utraty Ukrainy. Do Armii Czerwonej wstąpiło wówczas tysiące dawnych oficerów carskich. W dwudziestu czterch guberniach Rosji europejskiej ogłoszono stan wyjątkowy. Po ogłoszeniu poboru, dotyczącego także oficerów carskich, 2 maja utworzono w Moskwie radę rzeczoznawców pod przewodnictwem byłego wodza naczelnego armii carskiej Aleksieja Brusiłowa.
Widząc koncentrację sił bolszewickich na kierunku smoleńskim Piłsudski zarządził ofensywę z Polesia na Mohylew, by uprzedzić akcję przeciwnika. Jednak trzy dni wcześniej, 14 maja, działania zaczepne rozpoczął front północno-zachodni pod dowództwem Michaiła Tuchaczewskiego. Ofensywa ta przyniosła częściowy sukces stronie radzieckiej. Załamanie się ofensywy polsko-ukraińskiej i kontrataki radzieckie wywołały zaniepokojenie w Polsce. 9 czerwca 1920 roku upadł rząd Skulskiego. Po dłuższym kryzysie gabinetowym 26 czerwca 1920 roku powstał pozaparlamentarny rząd Władysława Grabskiego. Określając sytuację Polski jako poważną, Grabski zaproponował stworzenie Rady Obrony Państwa z Naczelnikiem Państwa, marszałkiem Sejmu oraz przedstawicielami wszystkich większych partii i wojska. ROP powstała na mocy uchwały Sejmu z 1 lipca 1920 roku jako władza ustawodawcza i wykonawcza do spraw związanych z wojną i pokojem i rozpoczęła działalność od odezwy "Do Obywateli Rzeczypospolitej", która stwierdzała konieczność zjednoczenia się narodu w walce i pełnego poparcia walczącej armii.
4 lipca 1920 roku rozpoczęła się druga ofensywa Armii Czerwonej, w której wzrosła liczebność i dyscyplina wojsk wzmocnionych dobrowolnym akcesem części oficerów Denikina. Nastąpił odwrót wojsk polskich. 11 lipca opuściły one Mińsk, 14 lipca padło Wilno, zaś 19 lipca zagon korpusu konnego Gajchana doprowadził do zajęcia Grodna przez Armię Czerwoną. Stronie polskiej nie udało się utrzymać linii rzek Niemen i Szczara. 23 lipca tak zwana grupa mozyrska wojsk bolszewickich opanowała Pińsk, a 1 sierpnia - Brześć nad Bugiem. Piłsudski zamierzał oprzeć kontratak na linii Bugu, jednak coraz silniejszy napór Armii Czerwonej zamiar ten udaremnił. W nocy z 9 na 10 sierpnia wojska polskie opuściły linię Bugu grupując się nad Wieprzem i Wisłą do rozstrzygającej bitwy. Jednocześnie czwarta armia bolszewicka nacierająca wzdłuż granicy z Prusami Wschodnimi wdarła się pod Mławę, Płock i Włocławek, chcąc powtórzyć manewr generała Paskiewicza z 1831 roku. Celem tego uderzenia było odcięcie sił polskich od morza i połączenie się z Niemcami.
Żywiąc nadzieję na spontaniczną, rewolucyjną reakcję mas, bolszewicy polscy postanowili zorganizować władzę tymczasową aż do powołania rządu radzieckiego w Warszawie. 1 sirpnia 1920 roku do Białegostoku przebył Julian Marchlewski, wioząc ze sobą manifest Tymczasowego Komitetu Rewolucyjnego Polski (Polrewkomu), podpisany przez członków Komitetu: Feliksa Dzierżyńskiego, Feliksa Kona, Edwarda Próchniaka i Józefa Unszlichta. Manifest ten antydatowany na 30 lipca zapowiadał utworzenie Polskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. W powodzi szumnych haseł tłumaczono, że Armia Czerwona wkroczyła do Polski nie po to, by ją zawojować, lecz by przywrócić jej "prawdziwą" niepodległość.
W momencie największego zagrożenia niepodległości nastąpiła konsolidacja całego społeczeństwa polskiego i napięcie nastrojów patriotycznych. Na apel ministra generała Kazimierza Sosnkowskiego w szeregi armii ochotniczej wstąpiło ponad 100 tysięcy osób ze wszystkich warstw i klas. Mnożyły się dobrowolne ofiary na Fundusz Obrony Państwa i potrzeby armii. Rząd Rzeczypospolitej prowadził też ożywioną akcję dyplomatyczną. Podczas konferencji państw zachodnich w Spa minister Stanisław Patek stwierdził, że Polska walczy o swą niepodległość i osłania Europę przed zalewem rewolucji i barbarzyństwa, lecz gotowa jest w każdej chwili do zawarcia pokoju z Rosją "na zasadzie samostanowienia o sobie narodowości zamieszkujących między Polską a Rosją". Mimo to premier brytyjski Lloyd George, przekonany o rychłym zwycięstwie bolszewików i posiadający ich niezwykle korzystną ofertę handlową, zażądał od premiera Grabskiego natychmiastowej zgody na Linię Curzona (Bug-Kuźnica-Pińsk) w zamian za pośrednictwo w rozmowach pokojowych. Jednakże pod wpływem wiadomości o postępach Armii Czerwonej Grabski skapitulował. W momencie, gdy Polska z najwyższym trudem opierała się najazdowi bolszewików, państwa Ententy ponownie narzuciły jej niekorzystne warunki, które, ich zdaniem, mogła zaakceptować Rosja. Komentarz Lenina do tych warunków był krótki: " Za pomocą szachrajstwa obietnic chcą nam wydrzeć z rąk zwycięstwo". Celem bolszewików był bowiem podbój Polski, połączenie się z rewolucyjnymi siłami w Niemczech i oparcie swych rządów na linii Renu. Tego jednak na ogół na zachodzie nie rozumiano, a strajki robotników niemieckich i angielskich, inspirowane przez propagandę komunistyczną, utrudniały dostawy sprzętu wojskowego dla Polski. Jednocześnie rząd polski starał się pozyskać neutralność Litwy uznając jej niepodległość. Nie zmieniło to jednak sytuacji. Dnia 12 sierpnia podpisano układ pokojowy i graniczny między Litwą i Rosją Radziecką, oddający Litwie Wileńszczyzę, w zamian za co Litwini zgodzili się na przemarsz Armii Czerwonej przez swe terytorium. Można mieć wątpliwość, czy opuściłaby je w przypadku zwycięstwa nad Polską...
Decyzje konferencji w Spa doprowadziły do kryzysu rządowego w Polsce. Grabski znalazł się w ogniu krytyki za podjętą decyzję. Na posiedzeniu ROP doszło do starcia między Piłsudskim a Dmowskim. Endecja postulowała powierzenie funkcji Wodza Naczelnego generałowi Józefowi Dowborowi-Muśnickiemu. Piłsudski zażądał od ROP jednomyślnego poparcia lub dymisji z zajmowanych stanowisk Naczelnika Państwa i Wodza Naczelnego. Gdy ROP poparła Piłsudskiego, Dmowski ustąpił. W porozumieniu z Sejmem Piłsudski powołał nowy rząd koalicyjny z udziałem wszystkich głównych sił politycznych. Na jego czele stanął przywódca PSL "Piast" Witos, a jego zastępcą został socjalista Daszyński. Miało to symbolizować wolę robotników i chłopów obrony Polski przed inwazją rosyjską. Rokowania polsko-bolszewickie zakończyły się fiaskiem. Do spotkania doszło w Mińsku dopiero 17 sierpnia, gdy trwała już kontrofensywa polska. Przewodniczący delegacji radzieckiej Karol Daniszewski zażądał od Polski zgody na linię Curzona, ograniczenie armii polskiej z około miliona do 50 tysięcy żołnierzy, demobilizacji pozostałych sił i przekazania RFSRR broni i sprzętu zdemobilizowanych oddziałów, przerwania produkcji broni, powołania "milicji ludowej", a wreszcie uznania eksterytorialności linii kolejowej Wołkowysk-Białystok-Grajewo. Warunki te, przy zachowaniu pozornej niepodległości Polski, miały ją obezwładnić tak, by mogła stać się łatwym łupem rewolucji bolszewickiej. Delegacja polska odrzuciła te warunki zdając się na rozstrzygnięcie na polu walki.
W pierwszych dniach sierpnia sytuacja Polski wydawała się beznadziejna. Prawie wszystkie ambasady z wyjątkiem nuncjatury papieskiej ewakuowały się na zachód. W głównych stolicach europejskich spodziewano się lada chwila zdobycia Warszawy. Dostawy sprzętu były odcinane przez Niemcy i Czechosłowację. W rzeczywistości jednak sytuacja zaczęła się przełamywać Front Tuchaczewskiego liczył już tylko 130 tysięcy ludzi reszta wykruszyła się w marszach lub została w tyle dla obsadzenia ziem polskich. Natomiast siły Polski rosły osiągając na froncie północnym około 170 tysięcy żołnierzy. Do walk włączano nowe oddziały polskie, nie zdeprymowane jeszcze odwrotem. W pierwszych dniach sierpnia rozpoczęły się przygotowania polskie do rozstrzygającej bitwy. Trwały spory o kształt operacji. Ostatecznie jednak wraz z nowym szefem sztabu generałem Tadeuszem Rozwadowskim oraz generałem Kazimierzem Sosnkowskim, a wbrew francuskiemu doradcy generałwi Maxime'owi Wygandowi, opracował plan operacji warszawskiej. Według rozkazu Piłsudskiego z 6 sierpnia, zasadniczą obronę zamierzano oprzeć na linii Orzyc-Narew-Wisła-Wieprz, a na południu - na rzece Strypie. Plan przewidywał związanie dużej części sił radzieckich na przyczółku warszawskim oraz koncentrację grupy manewrowej w sile około pięciu dywizji nad Wieprzem, skąd w drugiej fazie miało nastąpić uderzenie na skrzydło i tyły rozciągniętych wojsk radzieckich atakujących Warszawę. Uderzenia znad Wieprza miały dokonać siły wydzielone z rzeciej i czwartej armii pod dowództwem samego Piłsudskiego.
Podczas przegrupowania sił polskich 12 sierpnia rozgorzały zaciekłe walki pod Radzyminem. 14 sirpnia udało się bolszewikom zrobić wyrwę w obronie polskiej, jednakże następnego dnia w bojach pod Zielonką i Ossowem, gdzie poległ bohaterski ksiądz Ignacy Skorupka, natarcie bolszewickie zostało odparte. Również 14 sierpnia bitwę pod Wkrą rozpoczęła piąta armia skutecznie wiążąc siły czwartej armii bolszewickiej. Jednocześnie korpus konny Gajchana kontynuował marsz na zachód, co wyłączyło go z bitwy warszawskiej. 16 sierpnia grupa uderzeniowa znad Wieprza odrzuciła i rozbiła tak zwaną grupę mozyrską Armii Czerwonej, co zupełnie zaskoczyło dowództwo radzieckie, odnosząc pewne zwycięstwa. W ciągu paru następnych dni grupa znad Wieprza zmusiła atakujące Warszawę trzecią, piętnastą i szesnastą armie bolszewickie do odwrotu. Ofensywa armii konnej Budionnego na Lublin załamała się po zajęciu Zamościa na skutek konfrontacji polskiej 3 armii generała Rydza-Śmigłego. Nieco wcześniej, po licznych próbach wydobycia się z okrążenia korpus konny Gajchana i czwarta armia bolszewicka pobita pod Mławą przeszły granicę Prus Wschodnich, gdzie wbrew zobowiązaniu Niemiec do neutralności nie zostały całkowicie internowane, lecz w większości swobodnie przedostały się przez Litwę na teren RFSRROKU. W początkach września ostre walki toczyły się koło Równego, a następnie nad Niemnem, gdzie w dniach 20-26 października doszło do bitwy. Wojska polskie nacierały na całym froncie, a odwrót Armii Czerwonej zmienił się w bezładną ucieczkę. Jednocześnie wyparto bolszewików z Galicji Wschodniej, a grupa Bułaka-Bałachowicza zajęła Pińsk. Na początku października linia frontu biegła od Dzisny przez Dokszyce, Mińsk, rzekę Słucz aż do Baru.
Odrzucenie najazdu bolszewickiego przez armię polską było faktem historycznym o ogromnej doniosłości. Na przedpolach Warszawy wojska polskie obroniły nie tylko niepodległość Polski. Wcielenie ziem polskich do państwa bolszewickiego mogło się skończyć zupełnym zanikiem tożsamości narodowej Polaków, których dotknąć musiałyby wszystkie późniejsze katastrofy, jakie spotkały narody ZSRROKU. Antynarodowa agitacja komunistów nie znalazła szerszego posłuchu, a konflikty klasowe nie tylko nie wzrosły, jak tego chciała propaganda radziecka, lecz zmalały w obliczu zagrożenia. Społeczeństwo polskie dowiodło, że nie chce i nie potrzebuje rewolucji przyniesionej z zewnątrz na bagnetach rosyjskich. Podejście Armii Czerwonej pod Warszawę było też śmiertelnym zagrożeniem dla układu sił europejskich po I wojnie światowej i dla cywilizacji europejskiej. Sam Lenin stwierdzał: "Jeszcze kilka dni zwycięskiej ofensywy Armii Czerwonej, a nie tylko Warszawa byłaby zdobyta (...) lecz rozbity byłby pokój wersalski". Polska stanęła na drodze pochodu bolszewizmu na Zachód, nie dopuściła do połączenia się sił rewolucji rosyjskiej z niemiecką, a przez to uratowała Europę Zachodnią od zalewu barbarzyństwa. Dlatego też angielski lord Edgar V. d'Abernon słusznie nazwał bitwę warszawską "osiemnastą decydującą bitwą w dziejach świata". Wobec wyczerpania wojennego obu stron, delegacja polska i bolszewicka podjęły rokowania pokojowe w Rydze.
W trakcie tych rozmów Piłsudski zdecydował się podjąć akcję na Wileńszczyznę. Wobec faktu, że w myśl traktatu litewsko-radzieckiego Wilno i jego okolica miały przypaść Litwie, oraz wobec zdecydowanego sprzeciwu rządu litewskiego na przeprowadzenie tu plebiscytu - postanowił Piłsudski zapewnić samookreślenie tego obszaru pod kontrolą polską, co było o tyle usprawiedliwione, że większość ludności Wileńszczyzny stanowili Polacy. W tym celu wydał generałowi Lucjanowi Żeligowskiemu polecenie, by ten upozorował bunt podległej mu dywizji przeciw rządowi polskiemu i zajął Wilno. Tak się też stało. 9 pąździernika dywizja Żeligowskiego wkroczyła do miasta wypierając z niego słabe oddziały litewskie, łamiąc umowę o linii demarkacyjnej zawartą dopiero co z Litwinami w Suwałkach. Utworzono specjalną Komisję Rządzącą Litwy Środkowej, która zapowiedziała przeprowadzenie plebiscytu dla określenia przynależności państwowej tego obszaru o powierzchni 37 tysięcy km2 i ludności około 1 miliona, z czego 68% było Polakami, a 18% - Litwinami. Pod protektoratem Ligi Narodów rozpoczęto wkrótce polsko-litewskie rozmowy na temat spornego terytorium. Pomimo protestów litewskich i radzieckich akcja Piłsudskiego nie zahamowała rozmów ryskich, które doprowadziły do podpisania 12 października 1920 roku preliminaryjnego traktatu pokojowego i umowy o rozejmie. Na mocy tych umów obie strony przerwały działania wojenne 18 października. Jednocześnie w stolicy Łotwy przystąpiono do negocjacji nad ostatecznym kształtem traktatu pokojowego. Strona radziecka gotowa była oddać Polsce Mińsk, a tym samym całość spraw białoruskich, jednak po stronie polskiej zwyciężyła obawa przed wchłonięciem dużej liczby ludności niepolskiej. Traktat pokojowy z Rosją Sowiecką podpisano w końcu po pięciu miesiącach rokowań 18 marca 1921 roku. Ze strony Polskiej podpisy pod nim złożyli między innymi: Jan Dębski, Leon Wasilewski i Henryk Strasburger, a ze strony radzieckiej - Adolf Joffe. W traktacie ryskim ustalono ostateczną linię graniczną między Polską oraz Rosją i Ukrainą Radziecką wzdłuż linii Dzisna-Dokszyce-Słucz-Korzez-Ostróg-Zbrucz. Polska zrzekła się na rzecz RFSRR i USRR wszelkich praw i roszczeń do ziem na wschód, zaś Rosja i Ukraina Radziecka - na zachód od tej linii. W ten sposób, wobec niepowodzenia akcji zbrojnej z udziałem wojsk Petlury, Polska uznała de iure bolszewicki reżim na Ukrainie. Oddziały Petlury i Bułaka-Bałachowicza walczyły nadal z bolszewikami, lecz rozbite pod koniec 1920 roku zostały internowane w Polsce. W traktacie ryskim obie strony zagwarantowały sobie wzajemnie wszystkie prawa w zakresie kultury, języka i religii dla mniejszości narodowych. Zapowiedziano ogłoszenie amnestii dla przestępców politycznych będących obywatelami drugiej strony. Rosja i Ukraina Radziecka zobowiązały się zwrócić Polsce wszystkie trofea, zbiory muzealne, archiwa i biblioteki wywiezione z ziem Rzeczypospolitej po 1772 roku Polska miała też otrzymać z tytułu udziału w życiu gospodarczym imperium rosyjskiego 30 milionów złotych rubli odszkodowania oraz rewindykację urządzeń przemysłowych i kolejowych. Po ratyfikacji układu obie strony miały nawiązać stosunki dyplomatyczne i handlowe.
Reasumując po zakończeniu I wojny światowej, odrodzona II Rzeczpospolita przebyła długą i żmudną drogę tworzenia zrębów swej państwowości. Odbywające się metodami dyplomatycznymi jak i zbrojnymi, ustalenie granic, a przez to ukształtowanie terytorium, było jednym z pierwszych i bardzo dużych wysiłków młodego państwa, z którym poradzono sobie bardzo dobrze.
Jeszcze przed definitywnym ustaleniem przebiegu granic postulaty polskie mówiły o Polsce obejmującej Galicję i Śląsk Cieszyński z dawnego zaboru austriackiego, Królestwo Polskie, duże obszary historycznej Litwy z Wilnem, Kownem, Mińskiem oraz Wołyń z dawnego zaboru rosyjskiego, a także Wielkopolskę, Śląsk Opolski oraz Warmię i Mazury z dawnego zaboru pruskiego. Tereny te zostały w większości przy Polsce, co należy uznać za wielki sukces. Łączny obszar Polski międzywojennej wynosił 388,6 tysięcy km2, a po aneksji Zaolzia – 389,7 tysięcy km2, co stawiało nasz kraj na szóstym miejscu w Europie – po Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, Niemcach, Francji, Hiszpanii i Szwecji. Terytorium Polski składało się z terenów, które poprzednio wchodziły w skład trzech zaborów (imperium carskie – 260 tysięcy km2, Austro-Węgry – 80 tysięcy km2 i Prusy – 48,6 tysięcy km2). Obszar kraju w tak wyznaczonych granicach zamieszkiwało w roku 1921 – 27,2 milionów osób, a w roku 1939 – 35,1 milionów mieszkańców i pod tym względem zajmowaliśmy przed II wojną światową szóste miejsce na kontynencie, za Związkiem Socjalistycznych Republik Radzieckich, Niemcami, Francją, Anglią i Włochami. II Rzeczpospolita za swych sąsiadów miała, oprócz Niemiec, Wolnego Miasta Gdańska i Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, Czechosłowację, Rumunię, Litwę i Łotwę, a od marca 1939 także Węgry (po aneksji Rusi Zakarpackiej). Łączna długość naszych granic, w przeddzień wybuchu II wojny światowej, wynosiła 5529 kilometrów, w tym jedynie 140 kilometrów wybrzeża morskiego.
Walka o granice w latach 1918-1922 była więc wielkim wysiłkiem dla narodu polskiego. Po długoletniej niewoli udało się wreszcie odbudować niepodległe państwo. Zadanie to nie było łatwe wobec zagrożenia rewolucji bolszewickiej ze wschodu oraz ciągłego "Drang nach Osten" Niemiec, a także częstego osamotnienia wśród dyplomacji państw zachodnich, które nie zdawały sobie sprawy, jak istotne dla Europy jest istnienie państwa polskiego. Nie byłoby to możliwe bez udziału znakomitych polskich mężów stanu - Józefa Piłsudskiego i Romana Dmowskiego. Zwłaszcza heroiczne zwycięstwo w bitwie pod Warszawą, zwanej też "Cudem nad Wisłą" przyczyniło się do utrzymania dopiero co zdobytej niepodległości Polski oraz uchronienia Europy przed niebezpieczeństwem komunizmu. Uważam więc, iż Polska walczyła nie tylko o swoje granice, ale także o obronę całej chrześcijańskiej kultury ówczesnego świata.
Jednym z podstawowych zadań powstającego państwa było, oprócz zagwarantowania mu bezpieczeństwa i walki o kształt terytorialny, uformowanie oraz ukonstytuowanie władz i ustroju politycznego.
W pierwszych dniach niepodległości istniało kilka polskich ośrodków władzy, z których najpoważniejsze, zasługujące na uwagę to: Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej I. Daszyńskiego w Lublinie, Rada Regencyjna w Warszawie, Polska Komisja Likwidacyjna w Krakowie W. Witosa i Naczelna Rada Ludowa w Poznaniu. Pojawienie się Piłsudskiego w stolicy, powracającego z magdeburskiego więzienia (10 listopada 1918 roku) stworzyło warunki do zakończenia tego swoistego stanu wielowładzy, rosnących antagonizmów między lewą a prawą stroną polskiej odradzającej się sceny politycznej. Stopniowo autorytetowi Komendanta legionów, już legendarnego, poddawały się różne ośrodki (oprócz poznańskiego). Pierwszy gabinet z jego polecenia sformował J. Moraczewski, umiarkowany socjalista, wprowadzając dekretami szereg ważnych reform socjalnych. 22 listopada premier wydał dekret wspólnie z Piłsudskim, że do czasu zwołania sejmu, władzę najwyższą będzie sprawował J. Piłsudski jako Tymczasowy Naczelnik Państwa. Przygotował też grunt pod pierwsze parlamentarne wybory. Zaostrzyła się wówczas walka polityczna. Endecja nie przebierała w środkach agitacji przeciwko rządowi, a nawet jeden z jej zwolenników pułkownik M. Januszajtis próbował obalić przemocą gabinet Moraczewskiego. Dopiero kurtuazyjna wymiana listów między Piłsudskim a Dmowskim i podział ról – reprezentowanie kraju na arenie międzynarodowej przez Komitet Narodowy Polski zdominowany przez drugiego, spowodowało powstrzymanie zapędów endeckich na pewien czas. W tym czasie na lewej stronie doszło do kolejnej polaryzacji, PPS-Lewica i SDKPiL utworzyły w grudniu 1918 roku Komunistyczną Partię Robotniczą Polski – KPRP, popularnie zwaną KPP (zmiana szyldu kilka lat później), nawiązującą wyraźnie do radzieckich wzorców i wrogą sprawie niepodległości. Powstawała ogólnopolska PPS, jej zaborowe mutacje połączyły się w 1918 roku. Sceną polityczną uzupełniały stronnictwa chłopskie: PSL-Lewica, PSL-Piast, PSL-Wyzwolenie, chadecja, centrowa – drobnomieszczańska NPR (Narodowa Partia Robotnicza), konserwatyści, ugrupowania mniejszości narodowych i wiele innych, małych, wręcz niekiedy kanapowych partyjek. W wyborach przeprowadzonych 26 stycznia 1919 roku najwięcej głosów zdobyła endecja, następnie PSL-Wyzwolenie, PSL-Piast oraz socjaliści. Był to sukces prawicy i centrum. Premierem został Ignacy Jan Paderewski, znany szeroko na arenie międzynarodowej artysta, patriota, choć pośledni polityk. Sejm w lutym 1919 roku zaaprobował istnienie urzędu Naczelnika Państwa, powierzając już formalnie tę funkcję Piłsudskiemu aż do czasu uchwalenia konstytucji; ustawa ta zwana mianem małej konstytucji, określała tymczasowe zasady ustroju, władzę ustawodawczą powierzają Sejmowi, zaś wykonawczą Naczelnikowi oraz rządowi, nieco uszczuplając ciągle nie małe, niemal dyktatorskie uprawnienia Piłsudskiego.
Po Paderewskim (rezygnacja w grudniu 1919 roku) funkcję premiera opanowali L. Skulski oraz W. Grabski, w momencie najwyższego zagrożenia państwa W. Witos. na czele skupiającego w koalicji wszystkie najważniejsze ugrupowania polityczne oprócz komunistów, gabinetu, który wydał między innymi słynną ustawę o reformie rolnej. Gdy zagrożenie ustało, powróciły gry i konflikty partyjne, w wyniku zmienionych konfiguracji w Sejmie premierami (lata 1921-1922) bywali A. Ponikowski, A. Śliwiński, J. Nowak.
W międzyczasie pracowała Komisja Konstytucyjna, która przedstawiła kompromisowy (efekt tarć w zróżnicowanym politycznie składzie) tekst ustawy zasadniczej, uchwalony 17 marca 1921 roku większością zaledwie 12 głosów (tak zwana Konstytucja marcowa). Jej założenia miały charakter burżuazyjno-demokratyczny, bowiem ustalała republikańską formę państwa (Republika) i deklarowała zwierzchność narodu. Zachowując zasadę trójpodziału władzy, wprowadziła ustrój o znacznej przewadze władzy ustawodawczej nad wykonawczą. Zgromadzeniu Narodowemu (Sejmowi i Senatowi) podporządkowany był prezydent oraz rząd. Prezydent miał być wybierany przez Zgromadzenie Narodowe na 7 lat, jego kompetencje były mocno ograniczone: nie posiadał prawa weta w stosunku do ustaw, formalnie stał na czele władzy wykonawczej, lecz nie wchodził w skład Rady Ministrów, działania rządu nie podlegały jego kompetencjom. Kadencja Sejmu i Senatu, wybieranych na podstawie pięcioprzymiotnikowej ordynacji wyborczej, trwała 5 lat, przy czym Sejm był praktycznie nierozwiązywalny. Prezydent chcąc rozwiązać Sejm musiałby uzyskać zgodę kwalifikowanej większości (3/5) Senatu. Konstytucja marcowa gwarantowała niezawisłość sądów, zapewniała swobodę zachowania praw językowych i kulturowych mniejszościom narodowym. Uwzględniała szeroki samorząd terytorialny, gwarantowała podstawowe prawa i swobody obywatelskie. Wprowadzała obowiązek powszechnego i bezpłatnego nauczania w zakresie szkoły podstawowej. Kpnstytucja gwarantowała podstawowe wolności i prawa obowiązki (wolność myśli, publikacji, zgromadzeń, stowarzyszeń, nietykalność itd.). Uznawała równość wszystkich wobec prawa, niezależnie od płci, rasy czy religii, nie uznając z kolei żadnych tytułów czy przywilejów szlacheckich. Własność miała być podstawą ustroju i porządku społeczno-prawnego. Z obowiązków wymieniała: wierność państwu, służbę wojskową i prawem okreslone świadczenia. Dawała jednoznaczną przewagę władzy ustawodawczej pomniejszając wykonawczą – głównie prezydenta. Sprowadzając go do roli figuranta, co stanowiło wyraz obaw endencji, że na tym fotelu może zasiąść Piłsudski. Sprawy bierzące zadecydowały więc, odbijając się na jakości tekstu. Także i sam parlament przy rozbiciu sceny politycznej i przesadnej proprcjonalności nie działał sprawnie i tracił stopniowo autorytet.
Konstytucja weszła w życia po wyborach parlamentarnych w listopadzie 1922 roku. Ponownie najwięcej głosów, choć daleko było do większości kwalifikowanej, zdobyła endecka prawica zblokowana w Chrześcijańskiej Jedności Narodowej (tzw. Chjena), ugrupowania centrowe znalazły się na drugiej pozycji, poprawiła swój stan lewica (PPS i PSL-Wyzwolenie), znaczące zyski osiągnęły mniejszości narodowe. W senacie przewaga prawicy była jeszcze bardziej dobitna jak również jeszcze lepsza pozycja mniejszości. Sytuacja w Sejmie wręcz narzucała koalicyjność gabinetów.
Tragicznym falstartem konstytucji stała się kwestia wyboru pierwszego prezydenta Rzeczpospolitej Polski przez Zgromadzenie Narodowe. Po pięciu turach głosowania 9 grudnia 1922 roku wybrano Gabriela Narutowicza, któremu dawano ze wszystkich kandydatów najmniejsze szanse. Przegrał kandydat prawicy hrabia Maurycy Zamoyski. W dużej mierze do wybory Narutowicza przyczyniły się mniejszości, co wykorzystała w histerycznych atakach endecja, nie mogąc pogodzić się z porażką. Oczerniano na wszystkie sposoby osobę Narutowicza, w tej niewybrednej kampanii udział wzięło część duchowieństwa czy jeden z bohaterów walk o niepodległość, generał Józef Haller; wśród zarzutów były i absurdalne np., że spędził sporo lat na obczyźnie (jak bardzo wielu Polaków, uciekał zresztą przed represjami do Szwajcarii) czy też fakt, że nie był ... wierzącym (i to katolikiem)! Mimo wszystko prezydent został zaprzysiężony, ale cała kampania przeciw jego osobie wydała zatruty owoc w postaci zamachu sympatyka endecji Eligiusza Niewiadomskiego, który zastrzelił Narutowicza 16 grudnia 1922 roku. Wydarzenie to stało się szokiem. O mały włos nie doszło do wojny domowej. Tymczasową głową państwa został marszałek Sejmu M. Rataj, który powierzył funkcję premiera generałowi W. Sikorskiemu w celu uspokojenia nastrojów. Wprowadził on stan wyjątkowy, co ustabilizowało sytuację, jak również wybór nowego prezydenta S. Wojciechowskiego.
Kolejnym gabinetem opartym na koalicyjnym kluczu był tzw. Rząd Chjeno-Piast, czyli endecji i PSL-Piasta (2 połowa 1923 roku). Czynnikiem spajającym było jak zawsze pragnienie władzy, co tym razem zmusiło do bolesnych kompromisów PSL-Piast w kwestii reformy rolnej (planowano parcelować 200 tysięcy hektarów za pełnym odszkodowaniem rocznie) w zawartym tak zwanym Pakcie lanckorońskim. Wielkim problemem stała się dla tego rządu pod przewodnictwem Witosa hiperinflacja. Partie rządowe nie mogły i nie bardzo chciały ją powstrzymać. Efektem były konflikty społeczne, strajki np. kolejarzy jak w Krakowie (listopad 1923 roku). Skompromitowało to zarówno parlament jak i gabinet i zmusiło Witosa do ustąpienia. Pojawiać się zaczęły głosy wzywające do rządów silnej ręki.
Paradoksalnie najdłużej utrzymał się ponadpartyjny rząd W. Grabskiego, powołany do ściśle określonego zadania – zdławienia inflacji (lata 1924-25). Gdy się to udało i pojawiły się ciężary wprowadzonej reformy walutowej, rząd obalono i powstała kolejna dziwaczna konstrukcja parlamentarna z A. Skrzyńskim na czele (koalicja na endecji ku socjalistom). Trzeci z kolei gabinet zaczął tworzyć W. Witos na tej samej bazie co w 1923 roku, ale finał jest znany ... 12 maja 1926 roku wkroczyła do akcji brutalna siła, przemówiła część armii popierająca samotnika z Sulejówka ... (Piłsudskiego).
Demokracja parlamentarna w Polsce nie osiągnęła sukcesu, jej ramy konstytucyjne, szczególnie słabość władzy wykonawczej, nie dorastały do jej realiów krajowych, zagrożeń zewnętrznych i wewnętrznych, zróżnicowania sceny politycznej, problemów społecznych. Dobra na czas spokoju i stabilizacji, przypadła na czas trudny, niekiedy tragiczny, gdy doświadczenia rodziły się na własnych błędach.
Bilans rządów Sejmu w latach 1922-1926 ciągle budzi emocje publicystów i kontrowersje wśród historyków. Jedni uważają, że w maju 1926 demokracja w Polsce została zamordowana. Inni są zdania, że zmarła śmiercią naturalną, a czyn Marszałka tylko skrócił agonię. Owszem, działalność Sejmu przed Majem pozostawiała wiele do życzenia. Przede wszystkim nie potrafił on wyłonić trwałej większość rządowej. Gabinety zmieniały się dość często, a destabilizacja władzy nie sprzyjała rozwiązywaniu trudnych problemów kraju, w tym skomplikowanej sytuacji ekonomicznej i społecznej. Owa zmienność układów sejmowych nie była jednak zawiniona przez demokratyczne mechanizmy rządzenia. Oczywiście, parlament był podzielony, ale nie z powodu zacietrzewienia posłów, jak twierdzili piłsudczycy. Antagonizujące go różnice zdań miały w gruncie rzeczy głębsze podłoże. Odzwierciedlały fizjonomię ówczesnej Polski, jej podziały społeczne, polityczne, narodowe, dzielnicowe. W kraju, o którym Żeromski mówił w „Przedwiośniu”, że jest „z trzech połówek” złożony, niełatwo przychodziło rządzić, zwłaszcza kiedy podejmowanie decyzji chciało się uzależnić od podzielonych opinii obywateli. Demokratyczne mechanizmy władzy wymagały dobrej woli, ale też i korekt w modelu ustrojowym, usankcjonowanym przez Konstytucję marcową. Już po pierwszych doświadczeniach dość zgodnie uważano, iż uzdrowienie sytuacji przynieść może wzmocnienie władzy wykonawczej kosztem ustawodawczej. Ale gromadzący dopiero doświadczenia parlamentaryzm miał tez i wiele zalet. Jego zasługą była normalizacja sytuacji w odbudowującym się z wojennego chaosu kraju. To właśnie zwołany w lutym 1919 roku Sejm uporządkował życie polityczne i skierował je na tory legalizmu. W ciągu trzech pierwszych miesięcy funkcjonowania bez parlamentu Polska zdążyła przeżyć aż dwa zamachy stanu: lewicowy z listopada 1919 roku i prawicowy ze stycznia 1919 roku. Aż do maja 1926 roku Sejm był podstawowym forum zabiegów państwotwórczych, symbolem integracji łączącego się kraju, choć tez i wierną fotografią jego wewnętrznego zróżnicowania. To z parlamentarnej trybuny mogli się swobodnie wypowiadać reprezentanci wszystkich dzielnic, sił politycznych, grup społecznych, udział w jego pracach, choćby tylko pośredni – w akcie wyborczym i poprzez kontakty z posłami – wyzwalał społeczną energię, wciągał w wir życia państwowego, kształtował kulturę polityczną i wyrabiał w masach poczucie odpowiedzialności za losy kraju, co dla społeczeństwa, które po przeszło wiekowej niewoli uczyło się dopiero trudnej sztuki rządzenia, miał ogromne znaczenie.
Parlamentaryzm i demokracja w istotny sposób oddziaływały na kształtowanie się modelu nowoczesnego Polaka, myślącego kategoriami własnego państwa i stopniowo wyzwalającego się z naleciałości i kompleksów czasu niewoli. Dzięki instytucji wyborów, decydujących o obliczu najważniejszej instancji państwowej, kształtowało się myślenie o władzy w kategoriach „my”, nie „oni” – jak zawsze określano zaborczy aparat przemocy. Tych procesów piłsudczycy stanowczo nie doceniali. W Maju daleko już odeszli od swej socjalistyczno-radykalnej tradycji. Hołdowali poglądom elitarnym, wychodząc z założenia, że społeczeństwo nie potrafi się rządzić samo i musi być kierowane przez godniejszą władzy mniejszość, konkretnie zaś przez sprawdzoną w walkach o niepodległość elitę legionowo-peowiacką.
Upatrywanie lekarstwa na wszystkie bolączki w autorytarnym systemie sprawowania władzy nie było zresztą polską specyfiką. Podobnie rozwinęła się sytuacja we wszystkich niemalże krajach środkowo-wschodniej Europy. Wymierzone przeciwko ustanowionym po 1918 roku rządom parlamentarnym, zwycięskie zamachy stanu miały miejsce w Estonii, Łotwie, Litwie, Rumunii, Bułgarii, Jugosławii, Albanii, Austrii. Podobnie funkcjonowała władza na Węgrzech, ustalona jeszcze w zaraniu niepodległości, w walce z Węgierską Republiką Rad. Przewrotu uniknęła tylko Czechosłowacja, chociaż i tutaj z biegiem lat dało o sobie znać wyraźne uwstecznienie metod rządzenia w ramach nadal obowiązującego ładu parlamentarnego. Ta prawdziwa epidemia zamachów nie była oczywiście przypadkowa. Tłumaczy się ją zwykle niedostatecznym zaawansowaniem struktur ekonomiczno-społecznych, a w konsekwencji słabymi siłami burżuazji i klasy robotniczej, będących na Zachodzie, acz z różnych przyczyn, strażniczkami demokracji parlamentarnej. W większości państw środkowej i wschodniej Europy brakowało też nawyków samorządności. Niektóre kraje jako organizmy niepodległe funkcjonowały dopiero od kilku lat. Znaczna część borykała się z poważnymi kłopotami stwarzanymi przez mniejszości narodowe, które wszedłszy dzięki demokratycznym ordynacjom wyborczym do parlamentów, stanowiły w nich wyraźny element destabilizacyjny. Na słabości wewnętrzne nakładało się poczucie niebezpieczeństwa zewnętrznego, niezwykle silne w tym niespokojnym i bardzo zantagonizowanym rejonie kontynentu. Nie bez znaczenia był również przykład włoskiego faszyzmu, który zdawał się gwarantować wewnętrzną siłę państwa i imponował hasłami ekspansjonistycznymi.
Wszystko to sprawiło, że struktury władzy, oparte na wzorach klasycznej demokracji zachodnioeuropejskiej, w tej części kontynentu nie okazały się trwałe. Ich porzucenie wydawało się rozwiązaniem pociągającym i to nie tylko autorom zamachów, ale i znacznej części społeczeństw. Trzeba było dopiero czasu i nowych doświadczeń, by przekonać się, że przy wszystkich utyskiwaniach na demokracje zastąpić ją czymś doskonalszym niepodobna.
Granice Polski na przestrzeni wieków bardzo często zmieniały swą formę. Raz „sięgały od morza do morza”, innym razem nie było ich wcale. W efekcie „państwo polskie umierało i odradzało się” kilkakrotnie, jednak jego granice zawsze powracały w bardziej lub mniej zbliżonej do pierwotnego kształtu formie. A działo się to dzięki wybitnemu patriotyzmowi Polaków, bo, wśród wielu negatywnych cech narodowych posiadamy również te pozytywne, a wśród których tę najważniejszą - patrotyzm. Cecha ta w naszym pojęciu jest specyficzną formą walki o dobro własnego kraju. Walki, która w zależności od sytuacji polityczno-społecznej może przybierać różne formy. I tak też się działo patrząc z góry na obraz przeszłości Polski. W XIX wieku, gdy państwo polskie formalnie nie istniało patriotyzmem był udział w różnego rodzaju organizacjach narodowowyzwoleńczych. Tuż po zakończeniu I wojny światowej walka o granice i kształt ustrojowy była jednym z pierwszych i bardzo dużych wysiłków młodego państwa. Czynny udział w działaniach z nią związanych był przejawem głęboko pojmowanej walki o dobro narodu. Dziś nie ma już wojen, jesteśmy w pełni suwerennym krajem, a co za tym idzie, mamy w pełni ustalone granice. No więc, co powinien zrobić młody Polak, aby zasłużyć na miano patrioty? Jedną z odpowiedzi mogłoby być pielęgnowanie kultury polskiej oraz branie czynnego udziału w życiu publicznym mając na uwadze dobro ogółu. Jednak, osobiście nie czuję się na siłach, aby narzucać innym wzorce i schematy postępowania. Z tego też powodu uważam, że każdy z nas, każdy z Polaków III Rzeczypospolitej Polskiej powinien sam postarać się odpowiedzieć na to pytanie w głębi własnej duszy, a sama próba znalezienia na nie odpowiedzi będzie już stanowić swoistą formę patriotyzmu.

Marcin Pawlik

Przydatna praca?
Przydatna praca? tak nie 63
głosów
Poleć znajomym

Serwis Sciaga.pl nie odpowiada za treści umieszczanych tekstów, grafik oraz komentarzy pochodzących od użytkowników serwisu.

Zgłoś naruszenie