Przydatność 80%

Obraz rzeczywistości obozowej ukazany w utworach Tadeusza Borowskiego.

Autor: Biondzia

Tadeusz Borowski, autor opowiadań obozowych „Pożegnanie z Marią” od 1943 roku przebywał w niemieckich obozach koncentracyjnych. Jego utwory są zatem odbiciem rzeczywistości, w której żyło i ginęło tysiące ludzi. Autor ukazuje nam świat obozów zupełnie bez emocji. Jego opowiadania pozbawione są uczuć, poglądów i krytyki. Przedstawia obozowe życie tak, jakby jego funkcjonowanie było najzwyklejszym elementem współczesnego mu świata.

Bohaterem tomu „Pożegnanie z Marią” jest Tadek, któremu autor nadał wiele cech autobiograficznych. Jest to człowiek, który zdążył przyzwyczaić się do niewoli, myśli kategoriami obozowymi. Z innymi więźniami łączy go tylko zależność, oparta na świadczeniu usług i wymianie towarów. Śmierć nie robi już na Tadku wrażenia. Widzi, że giną przeważnie ci mniej sprytni. Kodeks, jakim kieruje się w obozie wyzbyty jest z zasad moralnych i etycznych.

Pierwsze z opowiadań, „U nas w Auschwitzu” spisane jest w formie listów do Marii, narzeczonej Tadka, uwięzionej w innym obozie. Autor listów opisuje swoje zwykłe dni- zdobywanie żywności, handel ze strażnikami, a nawet system nagradzania więźniów, jakim jest obozowy dom publiczny. Opowiadanie to ukazuje system demoralizacji więźniów, którzy, psychicznie i moralnie należący do świata obozowego, w zupełności zatracili podstawowe wartości. Instynkt przetrwania popycha zamkniętych ludzi do czynów, do jakich nie byłby zdolny człowiek wolny. Strach i obawa o własne życie są w obozie tak naturalne, iż dehumanizacja rośnie na niespotykaną skalę. Borowski przedstawia nam dwa takie przykłady- równie szokujące jak i zatrważające. Pierwszym z nich jest ojciec, wepchnięty do komory gazowej przez własnego syna, którego strach przed esesmanem jest silniejszy niż miłość do ojca. Jako drugi przykład przywołać można rozmowę Tadeusza z Abramkiem, który opowiada bohaterowi o nowym sposobie palenia zwłok dzieci. Jest to dowód na to, jak bardzo wyzbyci z ludzkich uczuć byli mieszkańcy obozów i jak powszechna była śmierć.

W kolejnym opowiadaniu, „Proszę państwa do gazu” Borowski zapoznaje nas ze światem, w którym przetrwa tylko ten, który ulegnie prawom odwróconego dekalogu, a więc ten, kto kradnie, zabija, pozbawia godności innych w imię własnego dobra. Widzimy tu procedurę zabijania ludzi w komorach gazowych i pracę zwykłych więźniów przy odbieraniu transportów. Dla pracującego na rampie Tadka widok na wpółuduszonych w wagonach ludzi jest szokiem. Jednakże już wkrótce przyzwyczaja się do sposobu pracy i widok ten nie napawa go już tak wielkim przerażeniem. Dowodzi to, jak powszechność cierpienia i śmierci zabijała w ludziach wrażliwość. W tym samym opowiadaniu widzimy matkę, która w obawie przed śmiercią ucieka przed własnym dzieckiem- instynkt macierzyński został zdominowany przez chęć przeżycia i strach. Bierność pracujących na rampie więźniów w stosunku do transportów ludzi, z których większość szła na śmierć jest przerażająca, jednakże dowodzi to, jak życie wśród tysięcy umierających zobojętnia człowieka.

W „Dniu na Harmenzach” znów poznajemy historie ludzi, którzy, jak bohaterzy wcześniejszych opowiadań, przyjmują rzeczywistość obozową bez sprzeciwu. Jednym z nich jest stary Żyd Beker- człowiek, który powiesił własnego syna za kradzież chleba. Szczególnie znaczące są tu jego słowa, którymi uświadamia Tadkowi, czym jest głód: "Głód jest wtedy prawdziwy, gdy człowiek patrzy na drugiego człowieka jako na obiekt do zjedzenia”. Słowa te brzmią jednak w jego ustach jak hipokryzja- są to słowa człowieka, który zabił własnego syna za to, iż był głodny.

W utworach Tadeusza Borowskiego przedstawiony jest przede wszystkim proces demoralizacji i dehumanizacji ludzi zamkniętych w obozie. Sam Borowski nazywa tych ludzi „zlagrowanymi”- tymi, dla których żądza przetrwania ważniejsza jest niż życie drugiego człowieka, dla których moralność zatraciła jakiekolwiek znaczenie.

Walka o przetrwanie w warunkach ekstremalnych jest u Borowskiego równoznaczna z kryzysem wszelkich wartości moralnych. Dla człowieka traktowanego jak zwierzę, dobro i zło stają się pojęciami jednoznacznymi. Nawet tym, którzy przetrwali, trudno jest wrócić do normalnego życia. Sam autor jest przykładem tego, któremu nie udało się żyć poza obozem.

Przydatna praca?
Przydatna praca? tak nie 162
głosów
Poleć znajomym

Serwis Sciaga.pl nie odpowiada za treści umieszczanych tekstów, grafik oraz komentarzy pochodzących od użytkowników serwisu.

Zgłoś naruszenie