Przydatność 70%

Moja interpretacja "Wielkiej Improwizacji".

Autor: Kasia M.

  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image

”Gdzie będzie pycha, tam będzie hańba
A gdzie pokora, tam mądrość"

To zdanie wypowiedział kiedyś Salomon, król Izraelski. Jak wiadomo król ten słynął z wielkiej mądrości. Czy jednak zdanie to jest wciąż aktualne? Na przestrzeni wielu wieków świat ulegał ciągłej ewolucji. Również ludzie zmieniali swe poglądy i zwyczaje. A jednak niektóre ideologie przetrwały w niezmienionej formie. Czy należy do nich przytoczona powyżej myśl króla Salomona? Myślę, że tak.

Cytat ten doskonale pasuje do dwóch postaci opisanych w trzeciej części "Dziadów" Mickiewicza. Postaci te to Konrad i ksiądz Piotr. Obaj chcą za pośrednictwem Boga poznać przyszłe losy Polski, ale robią to w różny sposób. Ksiądz Piotr modli się do Boga, zaś Konrad chce dokonać tego podstępem. Próbuje sprowokować Boga, aby ten przemówił do niego.

Szczególnie interesująca jest dla mnie postawa Konrada. Dlaczego? Chyba dlatego, że postaci podobnych do księdza Piotra poznałam w literaturze już wiele, zaś Konrad jest pierwszą osobą, która próbuje zdobyć coś od Boga poprzez bluźnierstwo. Sytuacja ta opisana jest w "Wielkiej Improwizacji".

Sądzę, że najciekawszą sceną trzeciej części "Dziadów" jest właśnie "Wielka Improwizacja". Bardzo spodobał mi się ten fragment ze względu na jego nastrojowość, dynamizm i obrazowość. Przypomina mi tym trochę ballady.

Czytając "Wielką Improwizację", przez cały czas miałam przed oczami Konrada. Mickiewicz tak doskonale opisał burzę uczuć w sercu tej postaci, że miałam wrażenie, że to ja jestem Konradem i to ja właśnie przeżywam jego tragedię.

Jest jeszcze coś, co szczególnie mi się spodobało w "Wielkiej Improwizacji". Mickiewicz opisał tylko uczucia Konrada nie narzucając czytelnikowi jakiejkolwiek postawy wobec niego. Dlatego każdy może zinterpretować ten fragment na własny sposób bez sugestii ze strony autora. Każdy może sam, według własnych odczuć osądzić postępowanie Konrada.

Spróbuję teraz przedstawić moją interpretację "Wielkiej Improwizacji".
Myślę, że na postępowanie Konrada ogromny wpływ ma sytuacja, w jakiej się on znajduje. Są to czasy wojny, wielu ludzi niesłusznie cierpi. Konrad został wtrącony do więzienia. Nie wiemy, za co, ale prawdopodobnie za swój patriotyzm. Wiadomo, że większość ludzi załamuje się w takiej sytuacji, ponieważ jest to cierpienie nie tylko fizyczne, ale również (a może przede wszystkim) psychiczne. Konrad chciałby pomóc swej ojczyźnie, ale jego możliwości są znacznie ograniczone, ponieważ jest zamknięty w celi. Jest poetą, więc próbuje walczyć o Polskę poprzez swą poezję, uważa jednak, że nikt go nie rozumie.

I tu rozpoczyna się jego problem. Konrad zaczyna popadać w depresję, która coraz bardziej przybiera w nim na sile. Czuje się samotny i zaczyna się nad sobą użalać, jak w poniższym cytacie:

"Samotność - cóż po ludziach, czy-m śpiewak dla ludzi?
Gdzie człowiek, co z mej pieśni całą myśl wysłucha,
Obejmie okiem wszystkie promienie jej ducha?"

Chciałby, aby jego dzieła były ważne dla ludzi, aby były docenione. Dlatego właśnie bardzo cierpi, gdy nikt go nie rozumie.
Wydaje mi się, że Konrad czuje się niedowartościowany, niedoceniony. Dlatego sam zaczyna chwalić swoją poezję. Porównuje ją do ogromu i potęgi świata. Uważa, że jego dzieła są równie wielkie jak wszechświat, co wyraża słowami:

"Pieśni ma, tyś jest gwiazdą za granicą świata!
I wzrok ziemski, do ciebie wysłany za gońca,
Choć szklane weźmie skrzydła, ciebie nie dolata,
Tylko o twoją mleczną drogę się uderzy;"

Konrad posuwa się jeszcze dalej, uznaje swą poezję za coś nadludzkiego, za dzieło godne samego Boga, mówiąc: "Boga, natury godne takie pienie!" oraz "Ty Boże, ty naturo! dajcie posłuchanie.- Godna to was muzyka i godne śpiewanie.-"
Myślę, że jego kolejne wnioski wypływają z takiego oto sposobu myślenia: Bóg jest wielki, bo stworzył świat, ale skoro on - Konrad stworzył coś równie wspaniałego jak świat, oznacza to, że dorównuje Bogu.
Dostrzegamy tu bardzo ważną cechę, którą dotychczas Konrad ukrywał. Okazuje się on niezwykłym indywidualistą. Zaczyna wywyższać się ponad innych, uważa siebie za wybrańca, za kogoś nadzwyczajnego, wspanialszego od wszystkich. Jest to widoczne w poniższym fragmencie:

"Ja mistrz!
Ja mistrz wyciągam dłonie!
Wyciągam aż w niebiosa i kładę me dłonie
Na gwiazdach jak na szklanych harmoniki kręgach."

W monologu Konrada pojawia się motyw pomnika mocniejszego od spiżu:

"Taka pieśń jest siłą, dzielność,
Taka pieśń jest nieśmiertelność!
Ja czuję nieśmiertelność, nieśmiertelność tworzę,
Cóż ty większego mogłeś zrobić - Boże?"

Nasz "bohater" nazywa swoje dzieła nieśmiertelnymi. Również siebie, jako twórcę nieśmiertelności, uważa za wiecznego. Jest to kolejne porównanie do Boga, który jest istotą nieśmiertelną.
Nagle Konrad odczuwa wielki przypływ energii. Porównuje siebie do legendarnego, biblijnego Samsona:

"Nigdym nie czuł, jak w tej chwili-
Dziś mój zenit, moc moja dzisiaj się przesili,
Dziś poznam, czym najwyższy, czylim tylko dumny;
Dziś jest chwila przeznaczona,
Dziś najsilniej wytężę duszy mej ramiona -
To jest chwila Samsona"

Dynamizm przytoczonego fragmentu oddaje napięcie i burzę uczuć, która teraz przetacza się przez serce Konrada. Widać z tego fragmentu, że bardzo mu zależy na osiągnięciu wytyczonego sobie celu. A jaki jest ten cel? Odpowiedź na to pytanie znajdujemy kilkanaście wersów dalej:

"Ja kocham cały naród! - objąłem w ramiona
Wszystkie przeszłe i przyszłe jego pokolenia,
Przycisnąłem tu do łona,
Jak przyjaciel, kochanek, małżonek, jak ojciec:
Chcę go dźwignąć, uszczęśliwić,
Chcę nim cały świat zadziwić,
Nie mam sposobu i tu przyszedłem go dociec."

Okazuje się, że Konrad, mimo iż jest indywidualistą, myśli nie zawsze tylko o sobie. Czuje się odpowiedzialny za naród polski i chce mu pomóc. Nie wie, w jaki sposób może tego dokonać, dlatego zwraca się o pomoc do Boga.
Kiedy Bóg mu nie odpowiada, Konrad ponownie wpada w szał. Sądzę, że denerwuje go to, że Bóg nie chce mu odpowiedzieć, ponieważ uważa go za coś gorszego. Dlatego Konrad próbuje ponownie postawić siebie na równej wysokości z Bogiem, mówiąc:

"Jam się twórcą urodził:
Stamtąd przyszły siły moje,
Skąd do Ciebie przyszły Twoje,"

Bohatera "Wielkiej Improwizacji" drażni to, że Bóg pozostaje bezczynny w stosunku do Polski. Dlatego chce on wziąć sprawę w swoje ręce i samemu wyzwolić Polskę. Wie jednak, że bez władzy niczego nie dokona, dlatego próbuje wytłumaczyć Bogu swoje zamiary. Mówi, jak jego zdaniem powinna wyglądać walka o ojczyznę:

"Nie bronią - broń broń odbije,
Nie pieśniami - długo rosną,
Nie nauką - prędko gnije,
Nie cudami - to zbyt głośno,
Chcę czuciem rządzić, które jest we mnie;"

Jednak Bóg nadal nie odpowiada. Wtedy Konrad otwarcie mówi, czego chce: "Daj mi rząd dusz!". Próbuje sprowokować Boga i zaczyna coraz poważniej bluźnić przeciw niemu. Poddaje nawet wątpliwości jego istnienie mówiąc:

"Ja najwyższy z czujących na ziemskim padole.
Nie spotkałem Cię dotąd - żeś Ty jest, zgaduję;
Niech Cię spotkam i niechaj Twą wyższość uczuję -"

Następnie ponownie apeluje do Boga, tym razem już nie prośbą, ale żądaniem:

"Ja chcę władzy, daj mi ją, lub wskaż do niej drogę!
(...)
Ja chcę mieć władzę, jaką Ty posiadasz,
Ja chcę duszami władać, jak Ty nimi władasz."

Mimo takiej prowokacji Bóg nadal milczy. Tym razem jednak Konrad interpretuje milczenie Boga jako swoje zwycięstwo. Nazywa Boga mądrością i posądza go o brak uczuć:

"Milczysz, milczysz! wiem teraz, jam Cię teraz zbadał,
Zrozumiałem, coś Ty jest i jakeś Ty władał.-
Kłamca, kto Ciebie nazywał miłością.
Ty jesteś tylko mądrością.
Ludzie myślą, nie sercem, Twych dróg się dowiedzą;
Myślą, nie sercem składy broni Twej wyśledzą-"

Sądzę, że te słowa są ostatnią kroplą, która przepełniła czarę. Dotąd Konrad mógł się jeszcze wycofać, mógł cofnąć nieprzemyślane słowa. Teraz jednak przekroczył granicę i nie miał już odwrotu. Cokolwiek by zrobił i tak nie mógłby odwołać tego, co powiedział.
Ujawniają się dobre i złe duchy krążące wokół Konrada. Sądzę, że autor chciał w ten sposób ukazać, że jego losy nie są Bogu obojętne, że jednak obchodzi go, co się z nim stanie i dlatego wysyła do niego anioły (dobre duchy), które mają pomóc mu powstrzymać się od dalszego bluźnierstwa. Oprócz tego autor, dzięki kontrastowi pomiędzy dobrymi duchami a Konradem , oraz jego podobieństwu do duchów złych, podkreśla, jak daleko Konrad posunął się w swoim bluźnierstwie.
Tymczasem Konrad brnie dalej w swym bluźnierstwie. Wyzywa Boga na pojedynek mówiąc:

"Wyzywam Cię uroczyście,
Nie gardź mną, ja nie jeden, choć sam ty wzniesiony.
(...)
Ja wydam Tobie krwawszą bitwę niźli Szatan:
On walczył na rozumy, ja wyzwę na serca."

Sądzę, że szczególnie to ostatnie zdanie wyraża szał Konrada. Szał ten polega na tym, że Konrad nie wie już sam, co mówi. Zagubił się we własnych przemyśleniach. Raz porównuje się do Boga, za chwilę do Szatana. Najpierw wywyższa się ponad innych ludzi, zaś po chwili objawiają się u niego typowo ludzkie, negatywne cechy, jak pazerność, pycha, chciwość.

Po głębszej analizie tekstu, zrozumiałam, dlaczego scena druga nazywa się właśnie "Wielką Improwizacją". Uważam, że Konrad nie przemyślał tego, co powiedział Bogu. Zagubił się w sensie tego, co chciał Bogu przekazać. Raz pokazuje się z dobrej strony jako wielki patriota, a po chwili znów wybucha obelgami i oskarżeniami rzucanymi w kierunku Boga. Konrad przez cały swój monolog improwizuje. Z pewnością w żaden sposób nie przygotował się do tej "rozmowy", ponieważ jego wypowiedź jest chaotyczna. Często Konrad przeczy sam sobie.
Przed chwilą Konrad bluźnił, ale po chwili tłumaczy powody swojej złości słowami:

"Ja i ojczyzna to jedno,
Nazywam się Milion - bo za miliony
Kocham i cierpię katusze.
Patrzę na ojczyznę biedną,
Jak syn na ojca wplecionego w koło;
Czuję całego cierpienia narodu,
Jak matka czuje w łonie bole swego płodu.
Cierpię i szaleję..."

Myślę, że w tych słowach "brzmi" nawet nutka żalu, boleści i rezygnacji. Sądzę, że to tłumaczenie mogłoby się zakończyć przeprosinami ze strony Konrada, ale widocznie ponownie wpada on w złość, ponieważ kończy słowami:

"...a Ty mądrze i wesoło
Zawsze rządzisz,
Zawsze sądzisz,
I mówią, że Ty nie błądzisz!"

Od tego momentu już do końca Konrad bluźni. Wypowiada on jeszcze jedną kwestię, która moim zdaniem jest bardzo ważna. Mówi on: "Z tą jedną cząstką ileż ja bym szczęścia stworzył". Wydaje się, że przejawia się tu dobra cecha Konrada - chęć pomocy, ale niestety nie tylko. Ukazują się tu też takie cechy jak brak krytycyzmu wobec siebie, indywidualizm, egoizm. Konrad wypomina Bogu, że ten nie umie dobrze wykorzystać swojej władzy i znów porównuje się do niego.
Monolog Konrada kończy się omdleniem. Zanim jednak to następuje, z jego ust pada prawie największe bluźnierstwo. Konrad mówi:

"Odezwij się, - bo strzelę przeciw Twej naturze;
(...)
Krzyknę, żeś Ty nie ojcem świata, ale ..."

Na szczęście nie kończy on zdania. Robi to za niego diabeł, który dodaje "...Carem!". Sądzę jednak, że gdyby nie to, że diabeł się pośpieszył, Konrad dokończyłby zdanie. Myślę, że głos diabła i omdlenie były dla Konrada wybawieniem.

Uważam, że mimo tego, co Konrad powiedział, był on patriotą. Nie chciał władzy dla siebie. Chciał dzięki niej ocalić swój naród, swą ojczyznę. Jest to jego jedyne, ale bardzo ważne usprawiedliwienie.
Sytuacja, w jakiej Konrad się znalazł tłumaczy jego postępowanie. Przecież jest on tylko człowiekiem, a każdy człowiek przeżywa czasami chwile zwątpienia. Dlaczego Konrad miałby ich nie mieć? Zwątpił, załamał się, ponieważ czuł się samotny, niedoceniony, niezrozumiany. Chyba nikt nie lubi się tak czuć, prawda?

Myślę, że monolog Konrada można porównać do rwącej górskiej rzeki: Początek bierze z cichego, niepozornego strumyczka który przeistacza się w rzekę. Później nabierając coraz większej prędkości i rozmiarów nie może się już zatrzymać i prąc naprzód niszczy wszystko, co spotka na swej drodze.

Podobnie Konrad, załamany bezsilnością, samotnością i brakiem zrozumienia, pogrąża się coraz bardziej w swym szaleństwie nie widząc już możliwości odwrotu.

Oczywiście to są tylko moje refleksje i moja własna interpretacja "Wielkiej Improwizacji". Dlatego na pewno znajdzie się ktoś, kto nie zgodzi się z moim zdaniem. Jednak uważam, że najważniejszym jest, aby spojrzeć na Konrada nie jak na bohatera, ale jak na zwykłego, szarego człowieka, który tak jak inni ma prawo do chwili zwątpienia.

Przydatna praca?
W słowniku:
Przydatna praca? tak nie 93
głosów
Poleć znajomym

Serwis Sciaga.pl nie odpowiada za treści umieszczanych tekstów, grafik oraz komentarzy pochodzących od użytkowników serwisu.

Zgłoś naruszenie
JAK DOBRZE ZNASZ JĘZYK ANGIELSKI? x ads

Otrzymałaś kupon na darmowe lekcje angielskiego.

3 MIESIĄCE NAUKI MOŻESZ MIEĆ GRATIS.
Odbierz kupon rabatowy