Przydatność 60%

Zagraniczne supermarkety i hipermarkety w Polsce.

Autor: mumeczka

Hipermarket (hiper- + ang. market "rynek, targ" z łaciny mercatus "jarmark, targowisko") duży sklep, często ze względu na rozmiary znajdujący się na obrzeżach miasta.
Supermarket (amer.-ang.) ogromny, z dużą ilością różnego asortymentu sklep samoobsługowy; supersam; duża hala targowa.

NAZWY HIPERMARKETÓW
Pierwsze centrum handlowe -Market Square- powstało w USA w 1916 roku koło Chicago. W latach 60 powierzchnie marketów wzrosły do kilku tysięcy metrów kwadratowych.
W 1968 roku Francuz Jacques Pictet jako pierwszy nazwał je hipermarketami.
Pierwszy market w Europie - Super Bazar - powstał w we wrześniu 1961 roku pod Brukselą.
Wśród wszystkich hipermarketów nie ma żadnego z wymówieniem nazwy, którego przeciętny Polak nie miałby kłopotów. Skąd pochodzą i co oznaczają te nazwy?
Auchan - to fonetyczny zapis nazwy peryferyjnej dzielnicy francuskiego miasta Lilles, Hauts Champs ("wysokie łąki"), miejsca założenia przez Gerarda Mulliez pierwszego marketu. Logo ptaszka nie ma nic wspólnego z nazwą.
Carrefour - po polsku skrzyżowanie. Na skrzyżowaniu pięciu dróg w Annecy (Francja) dwie rodziny - Defforey i Fournier - w 1963 r. otworzyły pierwszy market tej sieci.
Tesco - zostało założone, po pierwszej wojnie światowej, przez dwu Anglików T.E.Stockwela i J. Cohena.
W Polsce - od 1995 roku. W Wa-wie ma 5 hipermarkt., o pow. łącznie ponad 40 tys m2. Po przejęciu HITa jest największa w Polsce - 35 marketów. Firma zainwestowała w Polsce ponad 850 mln dolarów (VII.03). Jedna z pięciu największych na świecie.
IKEA - ta nazwa powstała podobnie. W Szwecji, w regionie Smalandia, na farmie Elmtaryd w miejscowości Agunnaryd, dorastał Ingvar Kamprad, założyciel sieci. Nazwa powsatała ze złożenia - Ingvar Kamprad Elmtaryd Agunnaryd).
Leroy-Merlin - to dwa nazwiska. W 1926 roku kupiec Adolf Leroy, handlujący artykułami z demobilu, poślubił Rose Merlin, z którą stworzył sieć handlu artykułami wyposażenia domów.
HIT - nazwa tej sieci pochodzi ... od nazwy małego sklepiku w Dubrowniku. Kurt Dohle poszukiwał nazwy dla swego sklepu i podczas wakacji zobaczył na szyldzie tę prostą i celną nazwę.
Geant - czyli olbrzym. Nazwę tą noszą hipermarkety - największe ze sklepów, będących własnością francuskiego koncernu Cassino.
E.Leclerc. W grudniu 1949 roku w Landernau, we Francji, Edward Leclerc otworzył swój pierwszy sklep. W roku 1955 w Saint-Pol-de-Leon, Lannion i Treguier otwarte zostały trzy kolejne sklepy. W roku 1962 powstał pierwszy sklep samoobsługowy Leclerca w Breście o powierzchni 100 m2. W kwietniu 1969r. nastąpiło otwarcie przez E. Leclerca centrum w Brest-Gouesnou, 4000 m2 powierzchni sprzedaży, 20 kas.
W 1995 r. - pierwszy market E.Leclerc w Polsce. W 1996 r. sklepy E.Leclerca stanowiły połowę nowootwieranych marketów we Francji. Obecnie w Polsce jest dziewięć hipermarketów E.Leclerc



Obecność zagranicznych sieci handlowych na polskim rynku stawia nowe wyzwania dla polskich producentów, artykułów konsumpcyjnych i przedsiębiorstw handlowych, ale także dla polityki państwa wobec handlu.
Największą aktywność w zdobywaniu nowych rynków przejawiają francuskie, brytyjskie i niemieckie sieci handlowe:

 Ahold – występuje w 23 krajach, realizując 82% sprzedaży za granicą;
 Tengelmann - występuje w 13 krajach, realizując 49% sprzedaży za granicą;
 Carrefour- występuje w 32 krajach, realizując 48% sprzedaży za granicą;
 Metro- występuje w 27 krajach, realizując 44% sprzedaży za granicą;

Ekspansja największych sieci detalicznych w latach 90. kierowana była na rynki państw Europy Środkowo-Wschodniej, a Polska jest jednym z tych krajów, w których dynamika procesów internacjonalizacji handlu jest szczególnie duża. Zadecydowała o tym:

• Stosunkowo dużą pojemność rynku wewnętrznego;
• Wzrostowa tendencja wielu rynków branżowych w latach 90.;
• Brak systemu ochrony krajowych przedsiębiorstw przed konkurencją;
• Stosunkowo liberalne warunki wchodzenia na rynek;

W ciągu minionych 10 lat kapitał zagraniczny zainwestował w handel ponad 3 mld dol. i wszystkie w zasadzie sieci zapowiadają zwiększenie liczby sklepów, a więc dalsze inwestycje. Wzrost liczby marek dystrybutorów i ich udziału w rynku jest niewątpliwie symptomem rosnącej siły zagranicznych sieci ( marek handlowych należących do krajowych sieci jest niewiele), ale także rosnących trudności w kreowaniu marek i skutecznych zarządzaniu nimi przez producentów, szczególnie małej firmy.
Dynamicznie rozwijające się na polskim rynku zagraniczne sieci handlowe i coraz słabsze ekonomicznie i marketingowo małe krajowe firmy handlowe, zaniepokojone procesami globalizacji rodzą dylematy dla polityki handlowej, czy:

• Podejmować próby regulowania ekspansji zagranicznych sieci handlowych, tym samym spowalniając przemiany jakościowe w handlu polskim i pozbawiać polskich produktów nowoczesnych kanałów dystrybucji. Nie mogą to być działania sprzeczne z regułami i przepisami obowiązującymi w krajach UE;
• Przyjąć propozycje wspierania małych i średnich przedsiębiorstw handlowych w postaci różnego typu ulg inwestycyjnych, preferencyjnych kredytów, gwarancji kredytowych, co jednak w obecnej sytuacji może okazać się trudne do realizacji.

W tej sytuacji korzystnym rozwiązaniem wydają się być te działania, które perspektywicznie doprowadzać będą do jakościowych przemian w handlu rodzimym i równocześnie wzmacniać konkurencyjność najsilniejszych firm krajowych.

Sukces wielkich sklepów polega na tym, iż właściciele supermarketów poprzez różne działania są w stanie zaoferować klientom niższe ceny, niż małe sklepiki. Do tego konkurencja między samymi marketami prowadzona jest prawie wyłącznie na ceny. Sprzedaż promocyjna, bezpłatne oferty drukowane i rozkładane pod naszymi drzwiami- techniki dotarcia do klienta i zdobycia go są w zasadzie tożsame. Zbijanie cen ma więc w tym przypadku największe znaczenie dla klientów. Inną rzeczą jest duża atrakcyjność samych centrów handlowych i ich otoczeniu. Częste zakupy wiążą się z przejażdżką za miasto, bo tam market się mieści, dzieci mogą pobawić się w specjalnie do tego przygotowanych miejscach, pod jednych dachem można załatwić sprawy pocztowe, bankowe, wejść do kawiarni, restauracji czy kwiaciarni.

Elementy decydujące o wyborze miejsca robienia zakupów:

• Cena
• Bogatszy asortyment
• Promocje
• Możliwość zrobienia zakupów na cały tydzień
• Możliwość zapłaty karta płatniczą

Powodzenie marketów jest generalnie znakiem naszych czasów. Z badań wynika, że małe sklepiki w pobliżu miejsca zamieszkania czy pracy wybiera 43% konsumentów. W Niemczech stosunek ilości konsumentów robiących zakupy w dużych sklepach do tych zaopatrujących się w małych wynosi 48 : 30. Markety biją zaś na głowę małe punkty we Francji. We Włoszech zwolenników marketów jest nieco więcej niż robiących zakupy w bliskich domu małych sklepach. W Portugalii prym wiedzie drobny detal.

Na zagrożenie ze strony supermarketów narzekają drobni kupcy. Ich obawa jest oczywista. Markety zabierają im rynek zbytu. Małe sklepy zaopatrują lokalne rynki, nie mają więc możliwości generowania dużych obrotów, pozwalających na akumulację kapitału i rozwój. W takiej sytuacji przyszło im stawić czoło konkurencji marketów dysponujących dużym, w wielu przypadkach zagranicznym kapitałem oferującym olbrzymi asortyment towarów, niskie ceny i nowoczesne techniki sprzedaży. Polskie małe sklepy nie mają szans w nierównej walce z marketami.

Wielkie sklepy zdobywają rynek coraz szybciej, jednak ostre protesty kupców, nieraz nawet demonstracje i próby podporządkowania sobie rad i zarządu gmin nie zawsze mają szansę powodzenia. Rozwój i zyskiwanie coraz większego znaczenia przez sieci dużych sklepów jest trendem ogólnoeuropejskim i ogólnoświatowym. Kupcy, nie mogąc pogodzić się z przegraną w walce rynkowej, postanowili zacząć prowadzić lobbing na rzecz uchwalenia ustawy w pewnym sensie ograniczającej działalności marketów w Polsce. Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów dwukrotnie wydał negatywną opinie dotyczącą projektu. Główne zarzuty to jej radykalizm i łamanie zasady wolności prowadzenia działalności gospodarczej.

Jedynym wyjściem, zgodnym ze wszystkimi zasadami jest próba konsolidacji polskich kupców. Budowa większych domów handlowych, wspólny marketing, wspólne zaopatrzenie, wspólna administracja - to pozwoli obniżyć koszty i zmierzyć się z konkurencją marketów – niskie koszty i ceny to przecież ich podstawowy atut.
Pierwsze przykłady łączenia sił detalistów i hurtowników mają już miejsce. We Wrocławiu powstały np.: Dolnośląska Agencja Handlowa, skupiająca ok. 150 sklepów czy Stowarzyszenie Polska Przyszłość Gospodarcza, gdzie połączyli siły producenci i handlowcy.

Nie ma wątpliwości, że część małych rodzinnych sklepików upadnie. Jest to cena unowocześniania polskiego handlu. Wykorzystanie chociaż części energii i czasu spędzonego dzisiaj na protestach, demonstracjach , na łączenie sił dałoby polskim kupcom większe efekty.

Marzeniem każdego producenta jest bezproblemowa sprzedaż swoich wyrobów. Polscy producenci mają w większości wielu odbiorców co podwyższa koszty funkcjonowania. Powitali oni więc z radością powstanie marketów, które odbierają duże partie towarów. Jednak musza oni godzić się na warunki cenowe, płatności i dostaw dyktowane przez wielkie sklepy. Zalet współpracy z marketami jest jednak więcej niż niedogodności. Duzi producenci nie mają kłopotów z negocjowaniem umów z marketami. Wręcz przeciwnie sklepom zależy, by mieć ich wyroby w sprzedaży.

Supermarkety zadomowiły się już na polskim rynku protesty przeciw ich powstawaniu nic nie dają, z prostego powodu: takie jest prawo rynku, tego oczekują konsumenci. Markety wabią nas niższymi cenami, możliwością zrobienia dużych zakupów w jednym miejscu, bezproblemowym zaparkowaniem samochodu bezpośrednio przed sklepem.


Bibliografia:

1.Urszula Kłosiewicz – Górecka „Dylematy rowoju handlu wewnętrznego w Polsce”, SGH Warszawa 2002r.
2.Magazyn „Rynek kapitałowy” nr 4, 2000r.
3. http://hipermarkety.republika.pl/

Przydatna praca?
Przydatna praca? tak nie 41
głosów
Poleć znajomym

Serwis Sciaga.pl nie odpowiada za treści umieszczanych tekstów, grafik oraz komentarzy pochodzących od użytkowników serwisu.

Zgłoś naruszenie