Przydatność 60%

Uniwersale prawdy, a współczesny świat - esej.

Autor:

Czy ktoś stosuje się do przykazań danych od Boga? Chyba już prawie nikt. Nawet jak ktoś chce coś zrobić, to nie zastanawia się czy taki punkt jest w dekalogu czy go niema. Owszem, ludzie nie żyją tak jak im się podoba, mają swoje własne moralne przykazania. Gdy robimy coś złego, wiemy, że nie powinniśmy tego czynić.

Wszyscy znamy dziesięć przykazań, ale chyba w dzisiejszych czasach nie jest to kodeks najważniejszych praw, tylko raczej wskazówek, a dla niektórych jest to po prostu wierszyk.

Jednak to co się dzieje dzisiaj właściwie było już od dawna, nie jest to nic nowego. Zapisane jest przecież nie zabijaj, ale przecież kiedyś duchowni palili kobiety podejrzane o uprawianie czarnej magii. Rycerze w imię Boga szli na wojnę. Islam również potępia zabijanie. Jego wyznawcy witają się ze sobą „salemalejkum”, co tłumaczy się jako „pokój z tobą”. To jednak nie przeszkadza im w prowadzeniu „świętej wojny” (dżihadu), zaijaniu setek niewinnych ludzi. Po atakach na WTC z jedenastego września cały świat się dowiedział do czego mogą się posunąć muzułmanie. Zdarzają się i „u nas” „przypadki” ludzi, którzy poświęcali całe życie Bogu (nie chodzi o księży).

Osobiście uważam, że Bóg istnieje, do dekalogu powinniśmy się stosować, ale wszelki „fanatyzm religijny” jest dla mnie zjawiskiem co najmniej chorym. Nie chodzi mi to o to, że księża są źli, ale nie lubię ludzi, którzy wychwalając Boga, zapomnieli o tym, że puste słowa i piosenki nic jeszcze na świecie nie poprawiły. Wiarę w Boga rozumiem jako czynienie dobra, przestrzeganie jego przykazań, a nie samo śpiewanie piosenek i chodzenie do kościoła.

Ludzie religijni są bardziej podatni na wszelką manipulację, bezgranicznie wieżą w swych „przewodników religijnych”. Muzułmanie się przecież zabijają niby dla Allacha, a tak naprawdę ktoś ich wykorzystuje do spełniania własnych celów. Jeżeli to Bin Laden zorganizował ataki na WTC, to dlaczego sam nie porwał samolotu, tylko kazał to zrobić komuś? Przecież tak bardzo kocha swojego boga.

Teraz w Korei Północnej wszyscy wieżą w swych przywódców. Tam propaganda się już bardzo rozwinęła. Obywatele mają tam tylko jeden kanał telewizyjny, na którym cały czas mówi się o „złych amerykanach” i o „dobrym przywódcy”. Wielu ekspertów zgodnie twierdzi, że Korea jest „żywą bombą”, która może w każdej chwili eksplodować.

Chyba troszkę mnie poniosło i odszedłem trochę od tematu. Jeśli obraziłem czyjeś uczucia religijne to przepraszam. Ludzie, nie dajcie się nikomu zwieść!

Przydatna praca?
Przydatna praca? tak nie 8
głosów
Poleć znajomym

Serwis Sciaga.pl nie odpowiada za treści umieszczanych tekstów, grafik oraz komentarzy pochodzących od użytkowników serwisu.

Zgłoś naruszenie