Przydatność 75%

"Stary człowiek i morze" - rozprawka, udowodnij, że człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać.

Autor: misiaq769

„Człowiek nie jest stworzony do klęski . Człowieka można zniszczyć , ale nie pokonać”. Te słowa Hemingwaya pochodzące z utworu „Stary człowiek i morze ” oznaczają, że żadna siła nie jest w stanie pokonać człowieka , że ludzie , gdy tego chcą , zawsze – prędzej czy później zwyciężą . Podlegamy przemijaniu , ale nie znaczy to wcale , że jesteśmy bez wartości. Możemy, a nawet musimy walczyć o godność i honor człowieka . O to jak żyjemy . Bo przecież istnienie dla samego tylko istnienia nie ma sensu . Nie można cały czas się poddawać , przyjmować rzeczy tylko takimi , jakie są . Należy coś po sobie pozostawić .

Hemingway dowodzi , że w każdym człowieku - niezależnie od tego , jak nisko by upadł , ile musiałby znosić upokorzeń i cierpień - zawsze kołacze się cień nadziei na lepsze jutro .
Pierwszym argumentem może być fakt , że Santiago przecież przez całą akcję książki walczył . Walczył z samym sobą, z naturą, ze starością i ze zmęczeniem . Miał on przeciwko sobie przyrodę – najtrudniejszą przeciwniczkę . Z nią nie da się nigdy wygrać . Mimo , że starzec doskonale zdawał sobie z tego sprawę , podjął tą walkę. Stanął do niej , nie stchórzył. I zwyciężył . Nie poddał się i nie ugiął . Nie zdobył też co prawda pożywienia dla siebie , jednak do samego końca walczył , do ostatniej chwili miał nadzieję na wygraną , zwycięstwo .

W ciągu swojej tygodniowej podróży starzec stoczył także walkę uczuć z rozumem. Rozsądek przegrał . Na haczyk złapała mu się wielka ryba , będąca w stanie ciągnąć za sobą łódź . Intuicja podpowiadała Santiago , aby wracał, że to bez sensu wypuszczać się tak daleko na morze . Jednak on postanowił , że zdobędzie tą rybę . Zaczął ją traktować niemalże jak człowieka , jak przeciwnika , równego sobie. Rzeczywiście udało mu się w końcu złowić tę niebotycznych rozmiarów rybę . Choć wygrał z nią, z morskim żywiołem i własnym słabym ciałem , nie wygrał z czającymi się wszędzie rekinami . Na brzeg powrócił jedynie ze szkieletem wielkiej ryby . Zyskał jednak ludzki szacunek i podziw. I udowodnił samemu sobie , że „człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać”.

W tej walce przede wszystkim wykazał olbrzymi hart ducha , cierpliwość... Tyle razy już przecież mógł się poddać, rzucić wszystko i wracać . Jednak on , nie zważając na poranione ręce , wielki ból pleców i niemalże wszystkich innych członków ciała , nie poddał się . Walczył . I za to go podziwiam .

Kolejną zniszczoną , ale nie pokonaną osobą był kardynał Stefan Wyszyński. Był on kardynałem , prymasem Polski, etykiem , popularyzatorem teologii , publicystą i redaktorem. W tej trudnej epoce za tymi pojęciami kryje się długie , 80- letnie , gorliwe życie kapłana. Pozwoliło przetrwać lata prześladowań i prób zniszczenia Kościoła , osobistych upokorzeń i zniewag , a nawet cierpień fizycznych , których doznał w więzieniu. Od niego wywodzi się gorliwa służba Kościołowi , jak i obrona godności człowieka , jego nienaruszalnych praw w życiu osobistym , rodzinnym , społecznym i narodowym .
Był człowiekiem nieugiętej woli, bezwzględnym, jeśli chodzi o sprawy Kościoła. Nigdy nie zabiegał o własne korzyści . Wreszcie poprzez więzienie i męczeństwo chciał ratować przed zniszczeniem Kościół w Polsce .
Był świadom politycznego położenia kraju. Sprawując najwyższą godność kościelną , brał na siebie odpowiedzialność za losy Kościoła w naszym państwie . Mimo wielu przeciwności , dążył do unormowania stosunków z komunistycznym rządem . Władze rozpoczęły kampanię prasową przeciwko prymasowi . Starano się go ośmieszać , a nawet wmawiać polskiemu społeczeństwu , że jest on uwikłany w rzekome powiązania z agentami obcego wywiadu . Posunięto się nawet do zarzutu zdrady własnego narodu i państwa . Jednak kardynał Stefan Wyszyński oświadczył , że nawet za cenę męczeństwa i utraty życia będzie bronił Kościoła .

Niejednokrotnie nawet nie przypuszczamy, w jak trudnych warunkach społeczno – gospodarczych , a zwłaszcza politycznych żyli nasi rodzice i dziadkowie . Niewielu młodych ludzi uświadamia sobie , jak wiele trzeba było wytrwałości i rozwagi , aby godnie przetrwać lata ucisku komunistycznego , częstych prześladowań , a nawet długoletniego więzienia . W latach 1950 – 1980 prześladowanie Kościoła i niszczenie jego wewnętrznych struktur było rzeczą normalną . Dzisiejsze społeczeństwo nie może uwierzyć, że lekcje religii w tamtych czasach kierownictwo szkoły oceniało negatywnie .

Literackim przykładem tego stwierdzenia jest bohaterka melodramatycznej powieści Margaret Mitchell „Przeminęło z wiatrem", Scarlett O'Hara . Zmagała się ona z rodzinnymi problemami , nieszczęśliwą miłością , trudami toczącej się wojny domowej . Kiedy wydawało jej się , że straciła wszystko , że została ostatecznie pokonana przez los , nagle przypomniała sobie o tym, co było dla niej ważne i z siłą podniosła się z problemów .

Przychodzi mi na myśl również przykład typowo życiowy – ludzi , którzy chcą uciec od problemów do alkoholu , narkotyków czy nawet samobójstwa. Tylko od nich zależy , czy pokonają trudności , czy też sami skażą się na klęskę .
Przykładem człowieka , który sam wybrał dla siebie klęskę , był autor opisywanych przeze mnie słów , który zginął śmiercią samobójczą .

Przytoczone tu przykłady pozwalają mi wysnuć pewien wniosek . Nikt i nic nie może pokonać człowieka . Tylko on sam.

Przydatna praca?
Przydatna praca? tak nie 793
głosów
Poleć znajomym

Serwis Sciaga.pl nie odpowiada za treści umieszczanych tekstów, grafik oraz komentarzy pochodzących od użytkowników serwisu.

Zgłoś naruszenie
JAK DOBRZE ZNASZ JĘZYK ANGIELSKI? x ads

Otrzymałaś kupon na darmowe lekcje angielskiego.

3 MIESIĄCE NAUKI MOŻESZ MIEĆ GRATIS.
Odbierz kupon rabatowy