Głównym bohaterem opowiadania Ernesta Hemingway`a pt. "Stary człowiek i morze" jest stary rybak Santiago, świadczą o tym cytaty: "Był on starym człowiekiem, który łowił ryby w Golfsztromie, pływając samotnie łodzią", "Wszystko w nim było stare prócz oczu, które miały tę samą barwę co morze i były wesołe i niezłomne".

Mieszkał samotnie w Hawannie nad brzegiem morza w chacie zbudowanej z twardych liści palmy królewskiej: (wygląd domu) Na brunatnej ścianie ze spłaszczonych, zachodzących na siebie liści(...) guano wisiał kolorowy obrazek świętego Serca Jezusowego i drugi, przedstawiający Najświętszą Pannę z Cobre, były to pamiątki po żonie.

Przyjaźnił się z chłopcem o imieniu Manolin. Santiago uczył go sztuki żeglarstwa i łowienia ryb. Chłopiec był jego najbliższą osobą, Manolin opiekował się nim i przynosił mu żywność: "Musze tu mieć dla niego (...) i mydło i porządny ręcznik". Santiago nie złowił ani jednej ryby od 84 dni, po 40 dniach okrzyknęli go przydomkiem "Salao" co po hiszpańsku oznacz "pechowy", w tym czasie pod przymusem rodziców odszedł od niego Manolin. Kiedyś żył wspólnie z żoną, lecz kiedy umarła, ponownie pozostał sam, aż do pojawienia się chłopca. Nie zawsze był rybakiem. Dawniej pływał na statkach wycieczkowych do Afryki, z czego na starość miał miłe sny i wspomnienia.

Santiago jest to człowiek zmęczony długimi latami ciężkiej pracy. Doskonale znał zwierzęta morskie. Kochał przyrodę i wszystkie zwierzęta. Kochał również morze: "Zawsze nazywał w myśli morze: le mar, bo tak nazywają je ludzie po hiszpańsku, którzy je kochają. Za swoich braci uważał delfiny i latające ryby: "Poczciwe są (...) Bawią się, figlują i kochają wzajemnie. To nasi bracia". Marlina, którego schwytał też uważał z swojego brata, kochał go: "Rybo (...) Kocham cię i szanuję bardzo", "Chętnie bym nakarmił marlina (...) To mój brat, ale muszę go zabić i zachować na to siły".

Stary był chudy (niekiedy nie jadł nic przez cały dzień, ponieważ był biedny), lecz miał on silne ramiona od ciągnięcia linki z dużymi rybami: "Stary był suchy i chudy, na karku miał głęboki bruzdy. Brunatne plamy po niezłośliwym raku skóry, występującym wskutek odblasku słońca na morzach tropikalnych, widniały na jego policzkach. Plamy te biegły po obu stronach twarzy, ręce miał poorane głębokimi szramami od wyciągania linką ciężkich ryb. Były one tak stare jak erozje na bezrybnej pustyni".

Ubierał się w bardzo starą, zniszczoną koszulę i podarte spodnie, które w czasie snu służyły mu także za podgłówek. Chodził zaniedbany, swoim wyglądem przypominał typowego wdowca. Podczas połowu potrafił wygrać z własnymi słabościami: bólem pleców, rąk, głodem, zmęczeniem oraz pragnieniem świadczy o tym cytat: "Ciągnijcie ręce (...) wytrzymajcie nogi. Wytrwaj głowo. Wytrwaj dla mnie. Nigdy mnie nie zawiodłaś".

Gdy wypływał w morze, stawał się uparty i pełen energii. Inni rybacy pokpiwali z niego, mówili że jest za stary i za słaby by wypływać w morze, on nie gniewał się jednak i wierzył, że szczęście uśmiechnie się do niego. Niektórym rybakom robiło się go nawet żal. Mało kto pamiętał, że kiedyś był najlepszy w okolicy w swym rzemiośle. Santiago nie był religijny, gdy chciał złapać rybę to odmówił "Ojcze nasz": "Nie jestem religijny (...), ale odmówię dziesięć "Ojcze nasz" (...), żeby złapać tą rybę". Chciał z wszelką cenę złapać marlina: "(...) pokażę mu, co potrafi człowiek i co człowiek może wytrzymać", "Marlin jest także moim przyjacielem (...) Mimo to muszę go zabić".

Współczuł ptakowi, który przysiadł na chwilę na łodzi: "Odpoczywaj sobie dobrze, ptaszku (...) A potem leć i zaryzykuj jak każdy człowiek, ptak czy ryba". Również szczerą sympatią darzył żółwie: "Lubił żółwie zielone i szylkrefowe za ich elegancję, żwawość i dużą wartość ...".

Cechowała go pokora wobec świata. Myślał: "Urodziłem się, żeby być rybakiem, tak jak ryba urodziła się, aby być rybą." Był on z natury samotnikiem, wolał przebywać w otoczeniu natury i zwierząt niż ludzi.

Santiago to poczciwy, starszy człowiek lubiący przyrodę i zwierzęta. Jest on bardzo ambitny i dużo oczekuje od siebie, dlatego go podziwiam. Według mnie, gdyby Santiago otworzył się bardziej do ludzi, zrozumieliby go. Santiago lubi poznawać otaczający go świat i jest bardzo inteligentny. Niestety musi się zmagać z życiem i nieszczęściami, które na niego czekają, jednak brnie przez nie z podniesioną głową i wierzy w lepsze jutro. Stary jest postacią pozytywną, zmaga się ze starością i morzem. Dla mnie Santiago jest godny podziwu, powinno się go naśladować.

Przydatna praca?
Przydatna praca? tak nie 177
głosów
Poleć znajomym

Serwis Sciaga.pl nie odpowiada za treści umieszczanych tekstów, grafik oraz komentarzy pochodzących od użytkowników serwisu.

Zgłoś naruszenie
JAK DOBRZE ZNASZ JĘZYK ANGIELSKI? x ads

Otrzymałaś kupon na darmowe lekcje angielskiego.

3 MIESIĄCE NAUKI MOŻESZ MIEĆ GRATIS.
Odbierz kupon rabatowy