W ubiegłą środę miałam przyjemność uczestniczyć w niecodziennym wydarzeniu, a mianowicie w obchodzeniu obrzędu dziadów.
Razem z kilkoma wieśniakami i głównym przewodniczącym obrzędu- Guślarzem, poszliśmy do cmentarnej kaplicy znajdującej się w południowej części wioski. Guślarz nakazał zasłonić wszystkie okna i drzwi, tak aby nie przedostawał się do środka blask księżyca. W kaplicy było ciemno. Guślarz wypowiedział zaklęcie i zapalił garść kądzieli. Po chwili nad wierzchołkiem sufitu pojawiły się dwa aniołki, Józio i Rózia. Dzieci nie mogły iść do nieba, ponieważ nie zaznały w swoim życiu żadnego cierpienia. Odprawiający obrzęd zapytał duszyczki czego potrzebują aby zaznać spokoju po śmierci. Dzieci niczego wyjątkowego nie chciały. Prosiły tylko o dwa ziarenka gorczycy, symbolizujące cierpienie i gorycz. Aniołki wyznały, że "kto nie doznał goryczy ni razu, ten nie dozna słodyczy w niebie". Po wypowiedzeniu tych słów Guślarz odpowiednim zaklęciem wysłał Aniołki do nieba.
Następnie zapalił wódkę i wypowiedział zaklęcie które przywołało ducha najcięższego. Pojawił się on za oknem, skąd dochodziły dziwne, przerażające głosy. Było to Widmo złego pana i Ptaków, czyli duchów jego poddanych. Człowiek ten nigdy nie uczynił żadnego dobrego uczynku, dlatego przez niego ginęli ludzie. Nie znał litości, mimo to jako duch prosił o kilka ziaren pszenicy i wodę, lecz niestety nikt nie mógł spełnić jego prośby , „ bo kto nie był ni razu człowiekiem, temu człowiek nic nie pomoże”. Ptaki też nie zlitowały się nad widmem i zjadły pożywienie. Guślarz chwilę później oddalił wszystkie dusze, a następnie zapalił wianek dzięki któremu pojawił się duch pośredni- pasterka Zosia.
Dziewczyna ta bawiła się uczuciami mężczyzn, dlatego była lekka tak samo jak lekkie i bezproblemowe było jej życie. Wiatr porywał jej duszę w różne zakątki świata, toteż poprosiła o przyciągnięcie jej do ziemi przez dwóch młodzieńców, bo „kto nie dotknął ziemi ni razu, ten nigdy nie może być w niebie”. Chciała się zakochać i nie ranić już nikogo, lecz niestety Guślarz nie mógł spełnić jej prośby. Na pocieszenie powiedział jej, że za dwa lata stanie u progu nieba, ale na razie musi dalej latać z wiatrem. Oddalił duszę.
Na sam koniec przywołał wszystkie duchy razem i porozrzucał jedzenie po całej kaplicy, aby mogły wziąć to co tylko chcą. Obrzęd uznał za zakończony. Rozkazał odsłonić okna i drzwi, ale w pewnym momencie zauważył, że z zapadniętej podłogi wyszedł jeszcze jeden Upiór, który swój wzrok miał utkwiony w jednej z wieśniaczek. Guślarz zapytał ducha czego potrzebuje, ale ten nic nie odpowiedział, tylko patrzył na wieśniaczkę. Prowadzący po dłuższych prośbach przeklął duszę i kazał wyprowadzić wieśniaczkę, za którą ruszył Upiór.
Obrzęd był bardzo interesujący i pełny emocji. Mam nadzieję, że będę mogła jeszcze kiedyś w nim uczestniczyć.

Przydatna praca?
Przydatna praca? tak nie 176
głosów
Poleć znajomym

Serwis Sciaga.pl nie odpowiada za treści umieszczanych tekstów, grafik oraz komentarzy pochodzących od użytkowników serwisu.

Zgłoś naruszenie