Matura / Wątek

 
userphoto

# Autor: Konto usunięte Wysłano: 26.2.2005 (17:46) Odpowiedzi: 2

Zaprezentuj różne postawy człowieka wobec Boga w wybranych utworach literackich

Mam taki temat z polskiego "Zaprezentuj różne postawy człowieka wobec Boga w wybranych utworach literackich" mogl by mi ktos udzielic wskazowek :-D

Mam taki temat z polskiego "Zaprezentuj różne postawy człowieka wobec Boga w wybranych utworach literackich" mogl by mi ktos udzielic wskazowek :-D

  • userphoto
    Wizja Boga, świata i człowieka na podstawie utworów literackich (od starożytności do baroku) Już od zamierzchłej starożytności pojęcia Boga (lub bogów), świata i człowieka ściśle były ze sobą powiązane w ludzkiej świadomości. Zauważyć wypada, że im głębiej sięgamy w historyczną przeszłość, tym mocniej te byty były ze sobą powiązane. Dla ludzi starożytności bogowie byli istotami bardzo im bliskimi. Jeśli wczytać się w grecką mitologię, nietrudno zaobserwować, że bogowie byli bardzo "ludzcy". Nieobca była im nienawiść, knuli rozmaite intrygi, toczyli ze sobą boje, kochali się, zdradzali, uciekali się w swych działaniach do podstępów. Mówiąc krótko, bogowie olimpijscy stworzeni zostali w wyobraźni starożytnych Greków na obraz i podobieństwo człowieka. Jest to oczywiście swoiste, obrazoburcze odwrócenie porządku rzeczy, gdyż wedle wierzeń greckich najpierw z Chaosu wyłonili się bogowie, a ludzie pojawili się na ziemi znacznie później. Tak mówi mitologia. Lecz jeśli zaprzęgnąć do pracy przyrodniczy rozum, dojdziemy do wniosku, że pierwsi bogowie pojawili się w ludzkiej wyobraźni długo po tym, jak pierwsi ludzie zeszli z drzew. Oczywiście, bardzo jest możliwe, że bogowie istnieli od zawsze, tylko człowiek będąc przez tysiące lat prymitywną istotą nie dostrzegał ich istnienia. Jest to wszystko jednak tylko i wyłącznie kwestią wiary. A o dogmatach wiary nie ma co dyskutować. Już w czasach starożytnych ludzie przekonani byli, że zarówno oni sami, jak i cały świat ma nadprzyrodzone pochodzenie. Ziemię zaludniały wielkie ilości istot boskich czy tylko półboskich. Praktycznie wszędzie można było spotkać się z magicznymi zjawiskami, począwszy od zwykłej burzy, a na zaćmieniu Słońca skończywszy. Bogowie, ludzie i świat bardzo mocno od siebie zależeli. I była to zależność dwustronna. Zarówno bogowie mogli wpływać na losy ludzi i świata, jak też i ludzie mogli oddziaływać na bogów. Przypomnieć wystarczy choćby Syzyfa (patrz hasło: syzyfowa praca), z powodu którego sam Zeus miał spore kłopoty. Jednak już w starożytności bogowie górowali siłą i zdolnościami nad człowiekiem. Z czasem przepaść między człowiekiem a istotami o boskim pochodzeniu zaczęła się powiększać. Lecz jeszcze Bóg występujący w Starym Testamencie, to Bóg bliski człowiekowi. Wielokrotnie rozmawiał on z prorokami Izraela. Gniewał się, osobiście karał naród wybrany i często ingerował w jego losy. Im bliżej jednak do czasów nowożytnych, tym mniejsza bezpośrednia ingerencja Boga - Ojca w losy człowieka i świata. Oczywiście zsyła On na Ziemię swego Syna, Odkupiciela świata, ale mimo to Bóg jest coraz trudniejszy do zmysłowego zaobserwowania, staje się w oczach ludzi coraz potężniejszy. Do wyczucia Jego obecności w ludzkim życiu zaczynają służyć nie oczy i uszy, a głębokie przekonanie o tym, że boża Opatrzność czuwa nad światem i jego losami i nic na ziemi nie dzieje się bez bożego przyzwolenia. Dochodzimy w ten sposób do średniowiecza, gdzie relacje między Bogiem, człowiekiem a światem były już diametralnie inne niż w starożytności. Bóg staje się doprawdy wielkim bytem, z którym człowiek w żaden sposób porównywać się nie może. Wzajemne relacje Boga i człowieka stają się jednokierunkowe. Bóg jest panem życia i śmierci człowieka. Bóg może też dowolnie kierować ludzkim żywotem. Wszystko, co się człowiekowi na ziemi przytrafia, wszystko, co człowiek posiada, jest bożym zrządzeniem. Nie tylko nad człowiekiem Bóg posiada nieograniczoną władzę. Bóg wedle swej woli kieruje także losami całego świata, który ludzie średniowieczni utożsamiali z wszechświatem. Bóg w średniowieczu był wszechmocny oraz wszechobecny w kulturze. Toteż człowiek nie mógł być obojętny wobec istnienia Boga. Nawet jeśli grzeszył, czyli żył niezgodnie z bożymi przykazaniami, lękał się Boga i obawiał się o przyszłe losy swej duszy. Także w literaturze średniowiecznej Bóg posiadał poczesne miejsce. Był on znacznie ważniejszy niż autor dzieła. Stąd większość utworów średniowiecznych to teksty anonimowe, pisane na chwałę bożą. Dzieła średniowieczne poświęcone były w przeważającej większości wskazywaniu człowiekowi, jak żyć, aby żywot ten był miły Bogu i stał się godny rajskiej nagrody. Nawet jeśli pojawiała się w średniowieczu literatura nie moralizująca wprost, to ze sposobu przedstawiania w niej świata płynęło przekonanie o tym, że istnieje tylko jedna słuszna droga życia - ta, która prowadzi do zbawienia. Przykładem takiego ujęcia świata są "Dzieje Tristana i Izoldy". Historia miłości Tristana i Izoldy ma być przestrogą przed wiarołomstwem. Uczucie w tragiczny sposób wybuchłe między Tristanem a Izoldą jest grzeszne, gdyż Izolda miała być poślubiona Markowi, królowi Tristana. Najlepiej moralne przesłanie utworu obrazuje język, jakim się on posługuje: "Nie, nie, to nie było wino (napój miłosny) - to była chuć, to była rozkosz straszliwa i męka bez końca, i śmierć!" W taki sposób "Dzieje Tristana i Izoldy" opisują cudowny stan zakochania. Doprawdy nie wydaje się on być w ujęciu średniowiecznym zachwycający. Tutaj miłość łączy się ze śmiercią. Dlaczego? Gdyż dla tej miłości w świetle surowych zasad moralnych średniowiecza, wytyczonych przez dekalog, nie mogło być miejsca. Taka miłość była grzechem śmiertelnym. Nieszczęśni kochankowie mają świadomość tego, że błądzą. Tristan tak wypowiada się o swoim uczuciu: "Izold jest twoją (króla Marka) żoną, a ja twym lennikiem. Izold jest twoją żoną, a ja twoim synem (w istocie bratankiem). Izold jest twoją żoną i nie może mnie kochać." Tak to nawet w romansie rycerskim ujawniała się średniowieczna wizja Boga, świata i człowieka. Człowiek był podporządkowany bez reszty Bogu i Jego nakazom, nawet jeśli te nakazy były sprzeczne z naturą człowieka. A trzeba przyznać, że oficjalna moralność epoki średniowiecza była w wielu miejscach sprzeczna z ludzką naturą. Nie ma się czemu dziwić, przecież w rozumieniu ludzi średniowiecznych ludzka natura była z gruntu zła. Człowiek w naturalny sposób dążył do grzechu. Te naturalne skłonności był w stanie przełamać tylko rozum motywowany wiarą w nagrodę w życiu wiecznym. Postępowanie wbrew ludzkiej naturze, męczenie ciała, przysparzanie sobie udręk było w rozumieniu ludzi średniowiecznych hartowaniem ducha, wyrazem cnoty i świętości. Stąd w średniowieczu taka pochwała ascezy i ascetów. Przypomnieć wystarczy choćby "Legendę o św. Aleksym". Dobrowolnie wybrał on żywot męczennika: "...Każdy nań pomyje lał. A leżał tu szesnaście lat, Wszytko cirpiał prze Bóg rad" Takie wyniszczające zachowanie, mimo że w dzisiejszej nauce Kościoła nosiłoby znamiona grzechu przeciw przykazaniu "nie zabijaj", w średniowieczu było godne najwyższej pochwały. Po śmierci Aleksego w Rzymie odnotowano szereg niesamowitych wypadków: "Tu się wielki dziw zstał: Samy zwony zwoniły, Wszytki, co w Rzymie były. (...) Kogokole para zaleciała Od tego świętego ciała, Który le chorobę miał, Natemieście zdrów ostał." I mimo że po kilkunastu następnych wersach rękopis się urywa, nietrudno odgadnąć, iż, z dużą dozą prawdopodobieństwa, zwłoki Aleksego zostały wzięte wprost do nieba, aby cieszyć się wieczną szczęśliwością u stóp tronu samego Pana Boga. Taka była średniowieczna wizja Boga, człowieka i świata. Jednakże już następujący po średniowieczu renesans przywrócił zachwiany porządek wartości w świecie. Ludzki żywot został wyzwolony z okowów dążenia ku zbawieniu. Nie można mówić, że w renesansie zapanował upadek moralny, o nie! Jednak życie wieczne przestało kłaść się cieniem na doczesnym bycie człowieczym. Zbawienie było wciąż wielką wartością, ale inna, od średniowiecznej, prowadziła w renesansie doń droga. Na zbawienie zasługiwał ten, kto wiódł cnotliwe życie. Cnota nie oznaczała tu wszak ascezy i cierpienia. Cnota renesansowa to szlachetność charakteru pozwalająca żyć godnie i prostolinijnie. Taka cnota za życia gwarantowała życzliwość i szacunek bliźnich, zaś po śmierci dobrą sławę u potomnych, a i pewne miejsce w raju. Pisze o tej cnocie Jan Kochanowski w "Pieśni o dobrej sławie". Renesans odkrył na nowo potępiony przez surowe średniowiecze antyk. Odkrył i zachwycił się nim. Wielkie przecież były zasługi dla europejskiej kultury położone przez antycznych twórców. Z zainteresowaniem antykiem łączy się wiodący w renesansie prąd filozoficzny - humanizm. Kierunek ten stawiał człowieka na pierwszym planie zainteresowania twórców. Jednakże Bóg i sprawy z Nim związane wcale nie straciły znaczenia po tej rewizji hierarchii wartości. Religijność jest przecież bardzo mocno związana z człowiekiem i jako ważny aspekt jego życia była także jednym z głównych punktów zainteresowania humanistów. Dewizą renesansowej filozofii życia było powiedzenie rzymskiego poety Terencjusza, które w odrodzeniu zyskało nie spotykaną dotąd popularność: "Człowiekiem jestem i nic, co ludzkie, nie jest mi obce". Twórca-humanista szczycił się tym, że zna i blaski, i cienie życia. Człowiek renesansu powinien umieć znaleźć się w każdej życiowej sytuacji, zarówno przyjemnej, jak i przykrej. Wyśmienitym przykładem renesansowej twórczości jest całokształt spuścizny wielkiego naszego poety Jana Kochanowskiego. Poruszał on szeroki wachlarz tematów - od wesołej zabawy, która bywa treścią niektórych jego fraszek i pieśni, poprzez sprawy narodowe i polityczne, co zawarł w części pieśni i słynnej "Odprawie posłów greckich", aż po tragiczny cykl "Trenów" poświęconych przedwcześnie zmarłej córce poety. Właśnie w "Trenach" Kochanowski najlepiej jawi się jako humanista. Śmierć ukochanej córki to wielki cios dla ojca. Takie zdarzenie musi zachwiać światopoglądem największego stoika. Śmierć dziecka jest bowiem sprzeczna z naturą. Umierać powinni ludzie starzy, nie zaś dzieci, przed którymi życie stało otworem. Zdarzenie takie może zbudzić wątpliwość w istnienie Boga i naturalnego, odwiecznego porządku świata. Tak też zachowuje się poeta pod wpływem tragicznej śmierci Urszuli. Pierwszym jego odruchem jest bezdenna rozpacz, później przychodzi zwątpienie w bożą Opatrzność i sens praw natury. Jednak poeta szybko opamiętuje się. Jeśli Bóg zabrał dziecko, to taki był jego plan, którego śmiertelnik pojąć nie może. Humanistyczny światopogląd poety wychodzi cało z ciężkiej próby. Można nawet powiedzieć, iż cierpienie umocniło Kochanowskiego. Dało mu hart ducha i świadomość, że człowiek renesansu może znieść wszystko i nie załamać się. W renesansie zmienia się także wizja Boga. Przestaje On być surowym sędzią nie znającym litości, jak przedstawiano Go w średniowieczu. Bóg znacznie łagodnieje. Człowiek nie musi się Go bać. Człowiek powinien kochać Boga, tak jak Bóg umiłował sobie człowieka. Wszystko to staje się za sprawą swoistej zmiany wyobrażenia istoty Boga. Zyskuje on więcej pierwiastków przebaczającego i miłosiernego Chrystusa, a traci starotestamentową surowość i mściwość. "Aleś Ty Pan jest dobrotliwy, Pan z przyrodzenia lutościwy, Co przeciw Tobie u wszech ludzi Uczciwość wielką w sercu budzi. Cieszy mię, Panie, dobroć Twoja, Cieszą mię słowa; dusza moja Upatrza Twego smiłowania Barziej niż nocna straż świtania." W ten sposób pisał o Bogu Kochanowski, parafrazując jeden ze starotestamentowych psalmów("Psałterz Dawidów", Psalm CXXX). Takie wyobrażenie Boga, jako łagodnego Ojca ludzi,odpowiada pojmowaniu przez człowieka renesansu świata. Natura była przyjazną człowiekowi siłą. Ona karmiła go, odziewała, jej człowiek zawdzięczał swoje życie i swój majątek. Na jej łonie szukał także wytchnienia, gdy był utrudzony. Taki obraz dobrotliwej i przyjaznej człowiekowi natury wielokrotnie przedstawiają renesansowi twórcy w chętnie pisanych wówczas sielankach. W baroku humanistyczny optymizm ustępuje miejsca dramatycznym pytaniom o miejsce człowieka na świecie. Nie wszystko bowiem układa się tak pięknie, jak to chcieli widzieć renesansowi humaniści. Europą wstrząsają konflikty religijne, szerzy się reformacja, upadają autorytety, człowiek zostaje osamotniony ze swymi egzystencjalnymi problemami. Stąd barok stał się dobrym podłożem dla katastroficznych wizji historii i człowieka. Twórcom tego okresu przyświecała starotestamentowa maksyma z Księgi Koheleta: "marność nad marnościami i wszystko marność". Tą marnością były wszelkie doczesne sprawy. Ludzie czasu baroku doskonale zdawali sobie sprawę z ulotności życia i dóbr, jakie można było w jego czasie zgromadzić. Uciechy życia trwają tylko chwilę, a potem przychodzi zdać przed Wszechmogącym rachunek z tego, co się w tym krótkim żywocie zdziałało. Toteż pojawił się w baroku prąd nawołujący do wyrzeczeń, do dbania o przyszłe życie duszy, a nie o kruche i nietrwałe przyjemności ciała. Jednak z powodu niewątpliwego kryzysu religijnego nie wszyscy ulegali nawoływaniom do samoograniczenia. Niektórzy wychodzili z założenia, że skoro nic nie jest wieczne i wszystko na świecie trwa tylko chwilę, należy ten krótki czas dobrze wykorzystać. Ci oddawali się doczesnym zabawom i przyjemnościom. Wciąż jednak wybawieniem w ciężkich czasach dla człowieka mogła być wiara w Boga i przestrzeganie jego przykazań. Kto nimi się kierował, mógł nie bać się ulotności życia i czyhającej nań śmierci. Daniel Naborowski przestrzegał w wierszu o wymownym tytule "Marność": "Nad wszytko bać się Boga - Tak fraszką śmierć i trwoga". W baroku Bóg stracił jednak nieco ze swej renesansowej przychylności dla człowieka. Znowu stał się niedostępny. Nie ma się temu zjawisku co dziwić. Szerzące się różne odłamy chrześcijaństwa sobie tylko przypisywały monopol na możliwość skutecznego dotarcia przed boży majestat. Katolicy, arianie, luteranie, kalwiniści szkalowali się wzajemnie, twierdzili, że tylko ich pacierze są ważne, zaś modły i błagania "konkurencji" w ogóle nie trafiają do Boga. Stąd w zwykłym człowieku nieustanna obawa. Nie wiedział on z całą pewnością, czy nie popełnia pomyłki, wiążąc się z tym lub z owym wyznaniem. Wszystko to zaś wpływało na poczucie, że Bóg stoi wysoko ponad ludzkimi swarami, że jest zupełnie niedostępny dla ludzkiego poznania. W oczach ludzi baroku świat był zaś siedliskiem zepsucia. Dostarczał on licznych pokus i ze względu na swoją materialność reprezentował błyszczącą, acz niewiele wartą w istocie marność. Nadto wstrząsały nim liczne spory i wojny, które powodowały poczucie nieustannego zagrożenia i braku stabilności. Sposobami na pokonanie strachu i niepewności jutra była więc wiara w Boga lub zapamiętałe oddawanie się cielesnym uciechom. Jak więc widać, wizje Boga, człowieka i świata mocno zależą od historycznych i kulturowych warunków danego okresu. Daje się wszak poznać pewną ewolucję tych pojęć. Początkowo występują nierozerwalnie związane ze sobą, z czasem zaś oddalają się one od siebie. Szczególnie mocno widać rozdźwięk między światem materialnym a duchowym. Właściwie materia i duch spotyka się tylko w człowieku. A i tu nawet człowiek wyraźnie potrafi oddzielić swe ziemskie sprawy od metafizycznej sfery życia. BÓG W ŻYCIU CZŁOWIEKA Bóg i wiara odgrywają w życiu człowieka bardzo dużą rolę. Jest, więc wiele utworów poświęconych Bogu. Ukazują one różny stosunek człowieka do Boga- od strachu i nienawiści aż do uwielbienia i bezwzględnego oddania. 1. Pokora i lęk przed Bogiem. Bóg jest po to by karać. Nie było postawy pośredniej. AUGUSTYNIZM- postawa, filozofia dramatyczna mówiąca o dramatycznej sytuacji człowieka w świecie. Święty Augustyn uważał, ze człowiek umieszczony jest na granicy bytów, między bytami wyższymi(aniołami) a bytami niższymi(zwierzętami). Człowiek przezywa ciągły konflikt miedzy dobrami ziemskimi(cielesnymi) a duchowymi(wiecznymi), między dobrem i złem. Według tej filozofii światem rządzi opatrzność boża. Bóg pamięta o każdym człowieku. Los człowieka zależy od łaski Boga i On decyduje, komu będzie dane szczęście poznania planów bożych. O wielkości człowieka decydują jego wartości zewnętrzne. TEOCENTRYZM- pogląd głoszący, ze największą wartością jest Bóg i wszystko jemu jest podporządkowane. Dlatego podporządkowano Bogu wszystkie dziedziny życia i działalności człowieka w myśl zasady: „Wszystko dla Boga i Jego wiecznej chwały oraz dla szczęścia wiecznego po śmierci”. Bogu podporządkowano literaturę, sztukę, filozofię. 2. Pokora, miłość do Boga mimo cierpienia: HIOB;TRĘDOWATY z „Wierzy” Gruzińskiego 3. Modlitwa do Boga, życie w pokorze TRĘDOWATY Z „WIEŻY”; OJCIEC MAKSYMILIAN KOLBE 4. Buntowanie się przeciwko Bogu: KONRAD z III cz. „Dziadów; PODMIOT LIRYCZNY w wierszach Kasprowicza, np. w hymnie „DIES IREA” zarzuca Bogu, ze jest nieczuły na zło, …ze nie robi nic by je zniszczyć; że stworzył zło i teraz każe za nie ludzi; że uczynił człowieka złym, zaszczepił w nim zwierzęce instynkty, gniew, zawiść, niegodziwość; że karze człowieka za to za co nie powinien, przecież sam stworzył świat; że uczynił, że człowiek cierpi, boi się, żyje w grzechu, ze czuje się nieszczęśliwy. Cierpiący ludzie modlą się do Boga, prosząc Go o litość, a Bóg udaje, ze nie słyszy ich próśb, ich błagania są daremne. Człowiek zaczyna końcu bluźnić przeciw Bogu, nazywa Go źródłem rozpaczy, rozpusty, uważa, że Bóg jest zimny, bez uczuć i litości. Zawarte jest tu przekonanie, ze na świecie triumfuje zło, ze światem rządzi szatan. Jest to utwór porównywany z Wielką Improwizacją- podmiot liryczny przypomina Konrada, bluźni przeciwko Bogu, gdyż nie może patrzeć na zło świata, na okropny los ludzi. Wiele wierszy Kasprowicza ma charakter oskarżający Boga o obojętność wobec człowieka, bluźnierczy wobec Boga. 5. Uwielbienie Boga, miłość do Boga: FRANCISZKANIZM- filozofia wiary radosnej, postawy płynącej z miłości do świata, człowieka, przyrody, wszystkiego co żyje; nakazywała miłosierdzie, ubóstwo i braterstwo; zapoczątkowała wielki ruch odnowy moralnej w świecie pełnym okrucieństwa. Nazwa ta powstała od imienia św. Franciszka z Asyżu.ŚWIĘTY Franciszek; JAN KOCHANOWSKI w pieśni „Czego chcesz od nas Panie”; jest to pochwała Boga i podziękowanie za świat, który stworzył. Świat jest piękny, doskonały, pełen harmonii. Wszystko ma w nim swoje miejsce. Świat został urządzony aby służyć człowiekowi. Bóg został pokazany jako artysta, a stworzony przez niego świat to doskonałe dzieło sztuki. Bóg jest także pracowitym gospodarzem, dobrym ojcem, który obdarza ludzi dobrodziejstwami, który czuwa nad nimi, kocha ich i opiekuje się nimi. W utworze zawarta jest ogromna wiara w Boga. Poeta prosi, by Bóg nie przestawał opiekować się ludźmi. Kochanowski nie ma nic Bogu do zarzucenia. Pieśń ta, traktowana jest jako hymn na cześć dobroci Boga, jako poemat ku Jego chwale. 6. DOKTOR BERNARD z „DŻUMY” Camusa- nie wierzy w Boga, uważa, że jeżeli Bóg istniałby to lekarze zaprzestaliby wszelkich działań i czekali na łaską Boga


    Wizja Boga, świata i człowieka na podstawie utworów literackich (od starożytności do baroku)

    Już od zamierzchłej starożytności pojęcia Boga (lub bogów), świata i człowieka ściśle były ze sobą powiązane w ludzkiej świadomości. Zauważyć wypada, że im głębiej sięgamy w historyczną przeszłość, tym mocniej te byty były ze sobą powiązane.

    Dla ludzi starożytności bogowie byli istotami bardzo im bliskimi. Jeśli wczytać się w grecką mitologię, nietrudno zaobserwować, że bogowie byli bardzo "ludzcy". Nieobca była im nienawiść,
    knuli rozmaite intrygi, toczyli ze sobą boje, kochali się, zdradzali, uciekali się w swych działaniach do podstępów. Mówiąc krótko, bogowie olimpijscy stworzeni zostali w wyobraźni starożytnych
    Greków na obraz i podobieństwo człowieka. Jest to oczywiście swoiste, obrazoburcze odwrócenie porządku rzeczy, gdyż wedle wierzeń greckich najpierw z Chaosu wyłonili się
    bogowie, a ludzie pojawili się na ziemi znacznie później. Tak mówi mitologia. Lecz jeśli zaprzęgnąć do pracy przyrodniczy rozum, dojdziemy do wniosku, że pierwsi bogowie pojawili się
    w ludzkiej wyobraźni długo po tym, jak pierwsi ludzie zeszli z drzew. Oczywiście, bardzo jest możliwe, że bogowie istnieli od zawsze, tylko człowiek będąc przez tysiące lat prymitywną istotą nie dostrzegał ich istnienia. Jest to wszystko jednak tylko i wyłącznie kwestią wiary. A o dogmatach wiary nie ma co dyskutować.

    Już w czasach starożytnych ludzie przekonani byli, że zarówno oni sami, jak i cały świat ma nadprzyrodzone pochodzenie. Ziemię zaludniały wielkie ilości istot boskich czy tylko półboskich.
    Praktycznie wszędzie można było spotkać się z magicznymi zjawiskami, począwszy od zwykłej burzy, a na zaćmieniu Słońca skończywszy. Bogowie, ludzie i świat bardzo mocno od siebie zależeli. I była to zależność dwustronna. Zarówno bogowie mogli wpływać na losy ludzi i świata, jak też i ludzie mogli oddziaływać na bogów. Przypomnieć wystarczy choćby Syzyfa (patrz hasło: syzyfowa praca), z powodu którego sam Zeus miał spore kłopoty. Jednak już w starożytności bogowie górowali siłą i zdolnościami nad człowiekiem. Z czasem przepaść
    między człowiekiem a istotami o boskim pochodzeniu zaczęła się powiększać.

    Lecz jeszcze Bóg występujący w Starym Testamencie, to Bóg bliski człowiekowi. Wielokrotnie rozmawiał on z prorokami Izraela. Gniewał się, osobiście karał naród wybrany i często ingerował w jego losy. Im bliżej jednak do czasów nowożytnych, tym mniejsza bezpośrednia ingerencja
    Boga - Ojca w losy człowieka i świata. Oczywiście zsyła On na Ziemię swego Syna, Odkupiciela świata, ale mimo to Bóg jest coraz trudniejszy do zmysłowego zaobserwowania, staje się w oczach ludzi coraz potężniejszy. Do wyczucia Jego obecności w ludzkim życiu zaczynają
    służyć nie oczy i uszy, a głębokie przekonanie o tym, że boża Opatrzność czuwa nad światem i jego losami i nic na ziemi nie dzieje się bez bożego przyzwolenia.

    Dochodzimy w ten sposób do średniowiecza, gdzie relacje między Bogiem, człowiekiem a światem były już diametralnie inne niż w starożytności. Bóg staje się doprawdy wielkim bytem,
    z którym człowiek w żaden sposób porównywać się nie może. Wzajemne relacje Boga i człowieka stają się jednokierunkowe. Bóg jest panem życia i śmierci człowieka. Bóg może też
    dowolnie kierować ludzkim żywotem. Wszystko, co się człowiekowi na ziemi przytrafia, wszystko, co człowiek posiada, jest bożym zrządzeniem.

    Nie tylko nad człowiekiem Bóg posiada nieograniczoną władzę. Bóg wedle swej woli kieruje także losami całego świata, który ludzie średniowieczni utożsamiali z wszechświatem. Bóg w średniowieczu był wszechmocny oraz wszechobecny w kulturze. Toteż człowiek nie mógł być
    obojętny wobec istnienia Boga. Nawet jeśli grzeszył, czyli żył niezgodnie z bożymi przykazaniami, lękał się Boga i obawiał się o przyszłe losy swej duszy.

    Także w literaturze średniowiecznej Bóg posiadał poczesne miejsce. Był on znacznie ważniejszy niż autor dzieła. Stąd większość utworów średniowiecznych to teksty anonimowe, pisane na chwałę bożą. Dzieła średniowieczne poświęcone były w przeważającej większości wskazywaniu
    człowiekowi, jak żyć, aby żywot ten był miły Bogu i stał się godny rajskiej nagrody. Nawet jeśli pojawiała się w średniowieczu literatura nie moralizująca wprost, to ze sposobu przedstawiania
    w niej świata płynęło przekonanie o tym, że istnieje tylko jedna słuszna droga życia - ta, która prowadzi do zbawienia. Przykładem takiego ujęcia świata są "Dzieje Tristana i Izoldy". Historia
    miłości Tristana i Izoldy ma być przestrogą przed wiarołomstwem. Uczucie w tragiczny sposób
    wybuchłe między Tristanem a Izoldą jest grzeszne, gdyż Izolda miała być poślubiona Markowi,
    królowi Tristana. Najlepiej moralne przesłanie utworu obrazuje język, jakim się on posługuje:

    "Nie, nie, to nie było wino (napój miłosny) - to była chuć,
    to była rozkosz straszliwa i męka bez końca, i śmierć!"

    W taki sposób "Dzieje Tristana i Izoldy" opisują cudowny stan zakochania. Doprawdy nie wydaje się on być w ujęciu średniowiecznym zachwycający. Tutaj miłość łączy się ze śmiercią. Dlaczego? Gdyż dla tej miłości w świetle surowych zasad moralnych średniowiecza, wytyczonych przez dekalog, nie mogło być miejsca. Taka miłość była grzechem śmiertelnym. Nieszczęśni kochankowie mają świadomość tego, że błądzą. Tristan tak wypowiada się o swoim uczuciu:

    "Izold jest twoją (króla Marka) żoną, a ja twym lennikiem.
    Izold jest twoją żoną, a ja twoim synem (w istocie bratankiem).
    Izold jest twoją żoną i nie może mnie kochać."

    Tak to nawet w romansie rycerskim ujawniała się średniowieczna wizja Boga, świata i człowieka. Człowiek był podporządkowany bez reszty Bogu i Jego nakazom, nawet jeśli te nakazy były
    sprzeczne z naturą człowieka. A trzeba przyznać, że oficjalna moralność epoki średniowiecza była w wielu miejscach sprzeczna z ludzką naturą. Nie ma się czemu dziwić, przecież w rozumieniu ludzi średniowiecznych ludzka natura była z gruntu zła. Człowiek w naturalny
    sposób dążył do grzechu. Te naturalne skłonności był w stanie przełamać tylko rozum motywowany wiarą w nagrodę w życiu wiecznym. Postępowanie wbrew ludzkiej naturze, męczenie ciała, przysparzanie sobie udręk było w rozumieniu ludzi średniowiecznych
    hartowaniem ducha, wyrazem cnoty i świętości. Stąd w średniowieczu taka pochwała ascezy i ascetów. Przypomnieć wystarczy choćby "Legendę o św. Aleksym". Dobrowolnie wybrał on
    żywot męczennika:

    "...Każdy nań pomyje lał.
    A leżał tu szesnaście lat,
    Wszytko cirpiał prze Bóg rad"

    Takie wyniszczające zachowanie, mimo że w dzisiejszej nauce Kościoła nosiłoby znamiona grzechu przeciw przykazaniu "nie zabijaj", w średniowieczu było godne najwyższej pochwały. Po śmierci Aleksego w Rzymie odnotowano szereg niesamowitych wypadków:

    "Tu się wielki dziw zstał:
    Samy zwony zwoniły,
    Wszytki, co w Rzymie były. (...)
    Kogokole para zaleciała
    Od tego świętego ciała,
    Który le chorobę miał,
    Natemieście zdrów ostał."

    I mimo że po kilkunastu następnych wersach rękopis się urywa, nietrudno odgadnąć, iż, z dużą dozą prawdopodobieństwa, zwłoki Aleksego zostały wzięte wprost do nieba, aby cieszyć się wieczną szczęśliwością u stóp tronu samego Pana Boga. Taka była średniowieczna wizja Boga, człowieka i świata. Jednakże już następujący po średniowieczu renesans przywrócił zachwiany porządek wartości w świecie. Ludzki żywot został wyzwolony z okowów dążenia ku zbawieniu.
    Nie można mówić, że w renesansie zapanował upadek moralny, o nie! Jednak życie wieczne przestało kłaść się cieniem na doczesnym bycie człowieczym. Zbawienie było wciąż wielką
    wartością, ale inna, od średniowiecznej, prowadziła w renesansie doń droga. Na zbawienie zasługiwał ten, kto wiódł cnotliwe życie. Cnota nie oznaczała tu wszak ascezy i cierpienia. Cnota
    renesansowa to szlachetność charakteru pozwalająca żyć godnie i prostolinijnie. Taka cnota za życia gwarantowała życzliwość i szacunek bliźnich, zaś po śmierci dobrą sławę u potomnych,
    a i pewne miejsce w raju. Pisze o tej cnocie Jan Kochanowski w "Pieśni o dobrej sławie".

    Renesans odkrył na nowo potępiony przez surowe średniowiecze antyk. Odkrył i zachwycił się nim. Wielkie przecież były zasługi dla europejskiej kultury położone przez antycznych twórców.
    Z zainteresowaniem antykiem łączy się wiodący w renesansie prąd filozoficzny - humanizm. Kierunek ten stawiał człowieka na pierwszym planie zainteresowania twórców. Jednakże Bóg i sprawy z Nim związane wcale nie straciły znaczenia po tej rewizji hierarchii wartości. Religijność jest przecież bardzo mocno związana z człowiekiem i jako ważny aspekt jego życia była także jednym z głównych punktów zainteresowania humanistów. Dewizą renesansowej filozofii życia było powiedzenie rzymskiego poety Terencjusza, które w odrodzeniu zyskało nie spotykaną dotąd popularność:

    "Człowiekiem jestem i nic, co ludzkie, nie jest mi obce".

    Twórca-humanista szczycił się tym, że zna i blaski, i cienie życia. Człowiek renesansu powinien umieć znaleźć się w każdej życiowej sytuacji, zarówno przyjemnej, jak i przykrej. Wyśmienitym przykładem renesansowej twórczości jest całokształt spuścizny wielkiego naszego poety Jana Kochanowskiego. Poruszał on szeroki wachlarz tematów - od wesołej zabawy, która bywa treścią niektórych jego fraszek i pieśni, poprzez sprawy narodowe i polityczne, co zawarł w części pieśni
    i słynnej "Odprawie posłów greckich", aż po tragiczny cykl "Trenów" poświęconych
    przedwcześnie zmarłej córce poety.

    Właśnie w "Trenach" Kochanowski najlepiej jawi się jako humanista. Śmierć ukochanej córki to wielki cios dla ojca. Takie zdarzenie musi zachwiać światopoglądem największego stoika. Śmierć dziecka jest bowiem sprzeczna z naturą. Umierać powinni ludzie starzy, nie zaś dzieci, przed którymi życie stało otworem. Zdarzenie takie może zbudzić wątpliwość w istnienie Boga i naturalnego, odwiecznego porządku świata. Tak też zachowuje się poeta pod wpływem
    tragicznej śmierci Urszuli. Pierwszym jego odruchem jest bezdenna rozpacz, później przychodzi zwątpienie w bożą Opatrzność i sens praw natury. Jednak poeta szybko opamiętuje się. Jeśli Bóg zabrał dziecko, to taki był jego plan, którego śmiertelnik pojąć nie może. Humanistyczny
    światopogląd poety wychodzi cało z ciężkiej próby. Można nawet powiedzieć, iż cierpienie umocniło Kochanowskiego. Dało mu hart ducha i świadomość, że człowiek renesansu może znieść wszystko i nie załamać się.

    W renesansie zmienia się także wizja Boga. Przestaje On być surowym sędzią nie znającym litości, jak przedstawiano Go w średniowieczu. Bóg znacznie łagodnieje. Człowiek nie musi się Go bać. Człowiek powinien kochać Boga, tak jak Bóg umiłował sobie człowieka. Wszystko to
    staje się za sprawą swoistej zmiany wyobrażenia istoty Boga. Zyskuje on więcej pierwiastków przebaczającego i miłosiernego Chrystusa, a traci starotestamentową surowość i mściwość.

    "Aleś Ty Pan jest dobrotliwy,
    Pan z przyrodzenia lutościwy,
    Co przeciw Tobie u wszech ludzi
    Uczciwość wielką w sercu budzi.
    Cieszy mię, Panie, dobroć Twoja,
    Cieszą mię słowa; dusza moja
    Upatrza Twego smiłowania
    Barziej niż nocna straż świtania."

    W ten sposób pisał o Bogu Kochanowski, parafrazując jeden ze starotestamentowych psalmów("Psałterz Dawidów", Psalm CXXX). Takie wyobrażenie Boga, jako łagodnego Ojca ludzi,odpowiada pojmowaniu przez człowieka renesansu świata. Natura była przyjazną człowiekowi
    siłą. Ona karmiła go, odziewała, jej człowiek zawdzięczał swoje życie i swój majątek. Na jej łonie szukał także wytchnienia, gdy był utrudzony. Taki obraz dobrotliwej i przyjaznej człowiekowi natury wielokrotnie przedstawiają renesansowi twórcy w chętnie pisanych wówczas sielankach.

    W baroku humanistyczny optymizm ustępuje miejsca dramatycznym pytaniom o miejsce człowieka na świecie. Nie wszystko bowiem układa się tak pięknie, jak to chcieli widzieć renesansowi humaniści. Europą wstrząsają konflikty religijne, szerzy się reformacja, upadają
    autorytety, człowiek zostaje osamotniony ze swymi egzystencjalnymi problemami.

    Stąd barok stał się dobrym podłożem dla katastroficznych wizji historii i człowieka. Twórcom tego okresu przyświecała starotestamentowa maksyma z Księgi Koheleta: "marność nad marnościami
    i wszystko marność". Tą marnością były wszelkie doczesne sprawy. Ludzie czasu baroku doskonale zdawali sobie sprawę z ulotności życia i dóbr, jakie można było w jego czasie zgromadzić. Uciechy życia trwają tylko chwilę, a potem przychodzi zdać przed Wszechmogącym rachunek z tego, co się w tym krótkim żywocie zdziałało. Toteż pojawił się
    w baroku prąd nawołujący do wyrzeczeń, do dbania o przyszłe życie duszy, a nie o kruche i nietrwałe przyjemności ciała. Jednak z powodu niewątpliwego kryzysu religijnego nie wszyscy ulegali nawoływaniom do samoograniczenia. Niektórzy wychodzili z założenia, że skoro nic nie jest wieczne i wszystko na świecie trwa tylko chwilę, należy ten krótki czas dobrze wykorzystać. Ci oddawali się doczesnym zabawom i przyjemnościom.

    Wciąż jednak wybawieniem w ciężkich czasach dla człowieka mogła być wiara w Boga i przestrzeganie jego przykazań. Kto nimi się kierował, mógł nie bać się ulotności życia i czyhającej nań śmierci. Daniel Naborowski przestrzegał w wierszu o wymownym tytule "Marność":

    "Nad wszytko bać się Boga -
    Tak fraszką śmierć i trwoga".

    W baroku Bóg stracił jednak nieco ze swej renesansowej przychylności dla człowieka. Znowu stał się niedostępny. Nie ma się temu zjawisku co dziwić. Szerzące się różne odłamy chrześcijaństwa sobie tylko przypisywały monopol na możliwość skutecznego dotarcia przed boży majestat. Katolicy, arianie, luteranie, kalwiniści szkalowali się wzajemnie, twierdzili, że
    tylko ich pacierze są ważne, zaś modły i błagania "konkurencji" w ogóle nie trafiają do Boga. Stąd w zwykłym człowieku nieustanna obawa. Nie wiedział on z całą pewnością, czy nie popełnia pomyłki, wiążąc się z tym lub z owym wyznaniem. Wszystko to zaś wpływało na poczucie, że
    Bóg stoi wysoko ponad ludzkimi swarami, że jest zupełnie niedostępny dla ludzkiego poznania.

    W oczach ludzi baroku świat był zaś siedliskiem zepsucia. Dostarczał on licznych pokus i ze względu na swoją materialność reprezentował błyszczącą, acz niewiele wartą w istocie marność.
    Nadto wstrząsały nim liczne spory i wojny, które powodowały poczucie nieustannego zagrożenia i braku stabilności. Sposobami na pokonanie strachu i niepewności jutra była więc wiara w Boga lub zapamiętałe oddawanie się cielesnym uciechom.

    Jak więc widać, wizje Boga, człowieka i świata mocno zależą od historycznych i kulturowych warunków danego okresu. Daje się wszak poznać pewną ewolucję tych pojęć. Początkowo występują nierozerwalnie związane ze sobą, z czasem zaś oddalają się one od siebie. Szczególnie mocno widać rozdźwięk między światem materialnym a duchowym. Właściwie
    materia i duch spotyka się tylko w człowieku. A i tu nawet człowiek wyraźnie potrafi oddzielić swe ziemskie sprawy od metafizycznej sfery życia.

    BÓG W ŻYCIU CZŁOWIEKA
    Bóg i wiara odgrywają w życiu człowieka bardzo dużą rolę. Jest, więc wiele utworów poświęconych Bogu. Ukazują one różny stosunek człowieka do Boga- od strachu i nienawiści aż do uwielbienia i bezwzględnego oddania.
    1. Pokora i lęk przed Bogiem. Bóg jest po to by karać. Nie było postawy pośredniej.
    AUGUSTYNIZM- postawa, filozofia dramatyczna mówiąca o dramatycznej sytuacji człowieka w świecie. Święty Augustyn uważał, ze człowiek umieszczony jest na granicy bytów, między bytami wyższymi(aniołami) a bytami niższymi(zwierzętami). Człowiek przezywa ciągły konflikt miedzy dobrami ziemskimi(cielesnymi) a duchowymi(wiecznymi), między dobrem i złem. Według tej filozofii światem rządzi opatrzność boża. Bóg pamięta o każdym człowieku. Los człowieka zależy od łaski Boga i On decyduje, komu będzie dane szczęście poznania planów bożych. O wielkości człowieka decydują jego wartości zewnętrzne.
    TEOCENTRYZM- pogląd głoszący, ze największą wartością jest Bóg i wszystko jemu jest podporządkowane. Dlatego podporządkowano Bogu wszystkie dziedziny życia i działalności człowieka w myśl zasady: „Wszystko dla Boga i Jego wiecznej chwały oraz dla szczęścia wiecznego po śmierci”. Bogu podporządkowano literaturę, sztukę, filozofię.
    2. Pokora, miłość do Boga mimo cierpienia: HIOB;TRĘDOWATY z „Wierzy” Gruzińskiego
    3. Modlitwa do Boga, życie w pokorze TRĘDOWATY Z „WIEŻY”; OJCIEC MAKSYMILIAN KOLBE
    4. Buntowanie się przeciwko Bogu: KONRAD z III cz. „Dziadów; PODMIOT LIRYCZNY w wierszach Kasprowicza, np. w hymnie „DIES IREA” zarzuca Bogu, ze jest nieczuły na zło, …ze nie robi nic by je zniszczyć; że stworzył zło i teraz każe za nie ludzi; że uczynił człowieka złym, zaszczepił w nim zwierzęce instynkty, gniew, zawiść, niegodziwość; że karze człowieka za to za co nie powinien, przecież sam stworzył świat; że uczynił, że człowiek cierpi, boi się, żyje w grzechu, ze czuje się nieszczęśliwy. Cierpiący ludzie modlą się do Boga, prosząc Go o litość, a Bóg udaje, ze nie słyszy ich próśb, ich błagania są daremne. Człowiek zaczyna końcu bluźnić przeciw Bogu, nazywa Go źródłem rozpaczy, rozpusty, uważa, że Bóg jest zimny, bez uczuć i litości. Zawarte jest tu przekonanie, ze na świecie triumfuje zło, ze światem rządzi szatan. Jest to utwór porównywany z Wielką Improwizacją- podmiot liryczny przypomina Konrada, bluźni przeciwko Bogu, gdyż nie może patrzeć na zło świata, na okropny los ludzi. Wiele wierszy Kasprowicza ma charakter oskarżający Boga o obojętność wobec człowieka, bluźnierczy wobec Boga.
    5. Uwielbienie Boga, miłość do Boga: FRANCISZKANIZM- filozofia wiary radosnej, postawy płynącej z miłości do świata, człowieka, przyrody, wszystkiego co żyje; nakazywała miłosierdzie, ubóstwo i braterstwo; zapoczątkowała wielki ruch odnowy moralnej w świecie pełnym okrucieństwa. Nazwa ta powstała od imienia św. Franciszka z Asyżu.ŚWIĘTY Franciszek; JAN KOCHANOWSKI w pieśni „Czego chcesz od nas Panie”; jest to pochwała Boga i podziękowanie za świat, który stworzył. Świat jest piękny, doskonały, pełen harmonii. Wszystko ma w nim swoje miejsce. Świat został urządzony aby służyć człowiekowi. Bóg został pokazany jako artysta, a stworzony przez niego świat to doskonałe dzieło sztuki. Bóg jest także pracowitym gospodarzem, dobrym ojcem, który obdarza ludzi dobrodziejstwami, który czuwa nad nimi, kocha ich i opiekuje się nimi. W utworze zawarta jest ogromna wiara w Boga. Poeta prosi, by Bóg nie przestawał opiekować się ludźmi. Kochanowski nie ma nic Bogu do zarzucenia. Pieśń ta, traktowana jest jako hymn na cześć dobroci Boga, jako poemat ku Jego chwale.
    6. DOKTOR BERNARD z „DŻUMY” Camusa- nie wierzy w Boga, uważa, że jeżeli Bóg istniałby to lekarze zaprzestaliby wszelkich działań i czekali na łaską Boga

Wątek został zamknięty.